,
Obserwuj
Polityka

Gen. Polko ostro o decyzji Kosiniaka-Kamysza: Odwalanie roboty za rosyjski wywiad

3 min. czytania
07.07.2026 09:11

Czy naprawdę chcemy, żeby Rosja dokładnie wiedziała, jakie mamy stany magazynowe sprzętu i uzbrojenia?! Nikt nie ujawnia takich danych. A pokazywanie tego, by prowadzić partyjne rozgrywki, jest zasadniczym błędem - tak gen. Roman Polko mówił w TOK FM o ujawnieniu szczegółów polskiego wsparcia dla walczącej z Rosją Ukrainy. 

Roman Polko
Roman Polko
fot. ANDRZEJ IWANCZUK/REPORTER
  • Wicepremier i szef MON ujawnił wydatki na pomoc Ukrainie; 
  • Informacja wzbudza kontrowersje w Polsce; 
  • "To odwalanie roboty za rosyjski wywiad" - ocenił w TOK FM gen. Roman Polko. 

We wtorek rozpocznie się szczyt NATO w Ankarze. Z informacji medialnych wynika, że w deklaracji końcowej tego szczytu Rosja ma być nazwana "długoterminowym zagrożeniem dla bezpieczeństwa euroatlantyckiego". Choć w strategii bezpieczeństwa Stanów Zjednoczonych, opublikowanej pół roku temu, zrezygnowano z nazywania Rosji bezpośrednim zagrożeniem (wobec USA). 

- Różnice widać gołym okiem. Tym bardziej, że w strategii amerykańskiej Europa opisana jest jako rozmemłana i tracąca na znaczeniu, podczas gdy Rosja jest krajem, z którym należy powrócić do normalnych kontaktów. Dobrze, że teraz Donald Trump przekonał się jednak - albo otoczenie w końcu go przekonało, że Rosja wcale nie jest przewidywalna i pokojowa, bo atakuje w sposób barbarzyński, a sam Putin jest zbrodniarzem wojennym - komentował w "Poranku TOK FM" gen. Roman Polko. 

Były dowódca jednostki specjalnej GROM dodał, że prezydenta USA najbardziej przekonało przejęcie przez Ukrainę inicjatywy na polu walki. - Trump jest jak rozkapryszone dziecko. Zawsze przyłącza się do obozu zwycięzców. Kiedy widział, że Ukraina przegrywa wojnę i straciła inicjatywę, to czerwony dywan rozwijał przed Putinem. Kiedy widzi, że jednak Ukraina nie jest skazana na porażkę, to mówi trochę inaczej.  Trzeba tego pilnować. Trzeba przetrwać tę kadencję - stwierdził rozmówca Macieja Kluczki. 

"Warto uprzedzić Putina"

W ocenie gościa TOK FM teraz kiedy Ukrainy odnosi sukcesy na linii frontu, może dojść do prowokacji Rosji wobec państw NATO. - Putin jest niebezpieczny tak, jak niebezpieczni są terroryści. I choć Rosji nie stać w tej chwili na pełnoskalową agresję, to Putin nie zawsze działa zgodnie ze zdrowym rozsądkiem. Tak naprawdę stara się przetrwać - uważa gen. Polko. 

Co na prowokacji zyskiwałby Putin? Jak mówił gość "Poranka TOK FM", przekona rosyjskie społeczeństwo, które "może mu się zbuntować, że Rosja jest w stanie wyższego zagrożenia, w stanie wojny NATO". - A on jako ten mąż opatrznościowy musiał podjąć działania, by bronić suwerenności własnego kraju i pozycji Rosji na arenie międzynarodowej - wyjaśnił. 

Dopytywany, czy głośne mówienie o tym, że wiemy o ewentualnych planach na prowokacje Rosji, powstrzyma Kreml, gen. Polko odpowiedział krótko: "Warto uprzedzić Putina, że wiemy".

"To odwalanie roboty za rosyjski wywiad"

Tymczasem w poniedziałek wicepremier minister obrony opublikował informacje na temat kosztów i rodzaju sprzętu przekazywanego Ukrainie w latach 2022-2026. W końcówce rządów PiS-u koszt wynajmu wyniósł blisko 15 mld zł, za rządów obecnej koalicji - około 1,5 mld zł

Gen. Polko przyznał, że nie zwolennikiem upublicznienia takich danych. - To odwalanie roboty za rosyjski wywiad.  Czy naprawdę chcemy, żeby Rosja dokładnie wiedziała, jakie mamy stany magazynowe sprzętu i uzbrojenia, (...) jakie deficyty i potrzeby ma strona ukraińska?! Nikt nie ujawnia takich danych! A pokazywanie tego, by prowadzić partyjne rozgrywki, jest zasadniczym błędem - przekonywał. 

Dodał, że nie powinno być teraz także miejsca na kwestionowanie pomocy dla Ukrainy. Wskazał w tym kontekście na "cyniczne" wypowiedzi Mateusza Morawieckiego. Były premier wcześniej zachęcał np. Niemcy, by zamiast hełmów wysyłali Ukrainie uzbrojenie bojowe. - Teraz mówi, że wysłaliśmy złom za krew i to była dobra transakcja. To absolutnie skandaliczne - podkreślił rozmówca Macieja Kluczki. 

Na koniec gen. Polko zwrócił uwagę, że "to, co się dzisiaj dzieje, to bratobójcza walka zamiast wspólnego działania na rzecz Ukrainy". - Polityka historyczna powinna być realizowana drugim torem, ale w kwestii bezpieczeństwa powinien być zdrowy rozsądek, a nie populizm. A Kosiniak-Kamysz, zarzucając populizm Prawu i Sprawiedliwości, sam kontynuuje tę politykę - podsumował były dowódca jednostki GROM. 

Źródło: TOK FM, PAP 

Redakcja poleca