,
Obserwuj
Polityka

O czym Nawrocki będzie rozmawiał z Trumpem? "Amerykanie mają prawo do decyzji strategicznych"

3 min. czytania
03.09.2025 10:21

Oczekuję, że Karol Nawrocki poruszy z Donaldem Trumpem temat bezpieczeństwa Polski w kontekście obecności wojsk amerykańskich w naszym kraju - powiedział w TOK FM europoseł Polski 2050 Michał Kobosko. Spotkanie Karola Nawrockiego z Donaldem Trumpem w Białym Domu ma rozpocząć się o 17. 

fot. Kancelaria Prezydenta RP

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Prezydent Karol Nawrocki w środę w Waszyngtonie ma rozmawiać z Donaldem Trumpem o bezpieczeństwie militarnym i energetycznym Polski oraz o sytuacji w Ukrainie;
  • Portal Politico donosi o możliwym wycofaniu 30 proc. amerykańskich żołnierzy z Europy, co budzi niepokój związany z obecnością tych wojsk w Polsce.
  • Europoseł Polski 2050 Michał Kobosko mówił w TOK FM o oczekiwaniach wobec Karola Nawrockiego w związku z wizytą w USA.

Karol Nawrocki w środę w Waszyngtonie spotka się z Donaldem Trumpem. Prezydenci Stanów Zjednoczonych i Polski mają rozmawiać o bezpieczeństwie militarnym i energetycznym Polski, a także o sytuacji w Ukrainie. To pierwsza wizyta zagraniczna Nawrockiego w roli prezydenta. Spotkanie Z Trumpem zaplanowano na godzinę 17.

- Wizyta prezydenta Rzeczpospolitej w Białym Domu jest zawsze dużym wydarzeniem, niezależnie od tego, kto jest prezydentem Polski i prezydentem Stanów Zjednoczonych. To spotkanie w najważniejszym miejscu świata tak naprawdę, biorąc pod uwagę nasze interesy, nasze bezpieczeństwo - mówił w "Poranku TOK FM" Michał Kobosko.

- Oczekuję, że przede wszystkim poruszone będą kwestie dotyczące amerykańskiej obecności wojskowej w Polsce - powiedział europoseł Polski 2050. Portal Politico, powołując się na źródła w strukturach NATO, podał niedawno, że Waszyngton ma rozważać wycofanie nawet 30 proc. swoich żołnierzy z Europy.

Trump pozdrawia "spiskujących" Putina, Kima i Xi

W kontekście obecności amerykańskich wojsk prowadzący audycję Maciej Głogowski wspomniał o defiladzie w Pekinie z okazji 80. rocznicy kapitulacji Japonii i zakończenia II wojny światowej na Dalekim Wschodzie, która odbyła się w nocy z wtorku na środę polskiego czasu. Określana jest ona jako największa parada wojskowa w historii komunistycznych Chin. 

Chiński przywódca Xi Jinping w przemówieniu podkreślił, że naród chiński "nie boi się przemocy, opiera się na własnych siłach i stale się doskonali". Armia Ludowo-Wyzwoleńcza (ALW) ma "wiernie wypełniać swoje święte obowiązki", chronić jedność państwa i przyczyniać się do "wielkiego odrodzenia narodu chińskiego". Podczas defilady na trybunie honorowej zasiedli przywódcy Rosji i Korei Północnej - Władimir Putin i Kim Dzong Un.

Donald Trump odniósł się do tego wydarzenia w mediach społecznościowych, między innymi pozdrawiając przywódców Rosi i Korei Północnej razem z Xi - jak napisał - "spiskujących przeciwko Stanom Zjednoczonym". Proszony o komentarz wcześniej w Białym Domu stwierdził, że nie traktuje parady jako wyzwania wobec Stanów Zjednoczonych, bo ma dobre stosunki z Xi.

Redakcja poleca

- Amerykanie mają prawo do decyzji strategicznych jako największa siła militarna na świecie i zrobią to, co uznają za stosowne. Jest oczywiste, że dla nich liczy się dzisiaj przede wszystkim globalny wyścig i starcie, choć na szczęście nie wojskowe, z Chinami - oceniał Michał Kobosko.

Gość TOK FM stwierdził również, że na niedzielnym szczycie Szanghajskiej Organizacji Współpracy (SzOW) w Tiencinie w Chinach, "poruszający był widok właściwie ściskających się liderów Chin, Indii i Rosji". - Widzieliśmy, że kraje, które na co dzień mają ze sobą wiele punktów zwarcia, nagle są w pewien sposób zjednoczone. Powstaje front, w którym są także Korea Północna, Iran, i jest to oczywiście front antyamerykański - dodał.