Para prezydencka jak Fiona i Shrek? Dla prokuratury to znieważenie. "Kuriozalna sprawa"
- Osoba, która jest na świeczniku władzy publicznej zgodnie ze standardami powinna mieć grubszą skórę i tym bardziej przyjmować możliwość krytyki. Tymczasem przepis ten przyznaje szczególną ochronę, której Kowalski, Kowalska nie ma - tak Konrad Siemaszko z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka oceniał w TOK FM przepis Kodeksu karnego o znieważeniu głowy państwa.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Co wedle prokuratury w Radomsku mogło znieważyć Karola Nawrockiego?
- Dlaczego zdaniem prawnika HFPC sprawa jest kuriozalna?
Prokuratura w Radomsku postawiła zarzut znieważenia głowy państwa powiatowemu radnemu Wojciechowi Ślusarczykowi za to, że w jednym z memów nawiązał do bajkowego Shreka - informuje "Gazeta Radomszczańska". Chodzi o zdjęcie księżniczki, na którym pojawiła się twarz żony prezydenta Marty Nawrockiej. Radny z Polskiego Stronnictwa Ludowego dopisał słowa: "A Shrek gdzie?", bo - jak wyjaśnił w rozmowie z reporterką TOK FM Anną Gmiterek Zabłocką - postać z mema przypominała mu Fionę ze znanej bajki o Shreku.
- Trudno mi zrozumieć działania prokuratury. Widziałem obrazek, patrząc na niego, trudno mi dostrzec znieważenie. Sprawa wydaje się dość kuriozalna - mówił w "TOK 360" Konrad Siemaszko z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. Jak uzasadniał, w obrazku nie dostrzegł ani pogardy, ani obraźliwej formy.
Gość Adama Ozgi oceniał, że dotychczasowe przypadki przestępstw znieważenia głowy państwa, ściganych z oskarżenia publicznego, "bardziej narażają na śmieszność majestat państwa niż go chronią".
- Przepis przyjmuje bardzo swoistą logikę, obcą dla demokratycznej kultury prawnej. Osoba, która jest na świeczniku władzy publicznej, zgodnie ze standardami, powinna mieć grubszą skórę i tym bardziej przyjmować możliwość krytyki. Tymczasem przepis ten przyznaje szczególną ochronę, której Kowalski, Kowalska nie ma - zauważył gość TOK FM.
Siemaszko przypominał, że HFPC od lat apeluje o wykreślenie przepisu, a "kolejne pokolenia" jej prawników twierdzą, a orzeczenia Europejskiego Trybunału Praw Człowieka stanowią, że regulacje są "sprzeczne z duchem Europejskiej Konwencji Praw Człowieka". - Niestety te sprawy wracają jak bumerang - dodał.
Zwolennicy przepisu twierdzą jednak, że przepisy chronią majestat głowy państwa. - Takie przypadki jak ten "shrekowy" pokazują tym dobitniej, że ten przepis bardziej naraża na śmieszność majestat Rzeczypospolitej niż chroni - mówił Siemaszko.
Ozga postawił hipotezę, że może nikt w prokuraturze nie oglądał "Shreka". - Jestem bardzo ciekaw opinii biegłego, bo trudno mi zrozumieć, co jest nie tak ze "Shrekiem" - śmiał się prawnik.
Źródło: TOK FM