,
Obserwuj
Polityka

Pięciu polityków w grze o premiera PiS. Kim są potencjalni kandydaci? [SYLWETKI]

oprac. Katarzyna Rogowska tokfm.pl
8 min. czytania
06.03.2026 16:28

W sobotę Jarosław Kaczyński ogłosi kandydata PiS na premiera. Na kogo postawi? Na któregoś z szerzej nieznanych samorządowców, czy może na byłego ministra, na którego "już wszystko wyciągnięto"? Przybliżamy sylwetki pięciu kandydatów, którzy są w grze.

Prezes PiS Jarosław Kaczyński w Hali Sokoła w Krakowie
Prezes PiS Jarosław Kaczyński w Hali Sokoła w Krakowie
fot. Grzegorz Wajda/REPORTER

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Kto jest wymieniany wśród potencjalnych kandydatów PiS na premiera?
  • Jak oceniane są ich szanse?
  • Jak przebiegała ich polityczna kariera?

W sobotę 7 marca prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński ogłosi nazwisko kandydata PiS na premiera. Nastąpi to podczas konwencji partii, która odbędzie się w hali PTG Sokół w Krakowie - to właśnie tam Kaczyński zaprezentował dwóch kandydatów na prezydenta, którzy później wygrali wybory: Andrzeja Dudę oraz Karola Nawrockiego.

Giełda nazwisk kandydatów ruszyła już wiele tygodni temu, a ustalenia dotyczące tego, kto ma największe szanse, zmieniają się niemal z godziny na godzinę. Niemniej w grze jest pięciu polityków związanych z PiS - Jakub Banaszek, Przemysław Czarnek, Lucjusz Nadbereżny, a także Tobiasz Bocheński i Zbigniew Bogucki. Jeden z nich obejmie stery nad rządem po ewentualnej wygranej PiS w wyborach do Sejmu w 2027 roku.

Jakub Banaszek

Według opublikowanych w piątek (6 marca) informacji RMF FM, najpoważniejszymi kandydatami na premiera PiS są Jakub Banaszek - prezydent Chełma oraz Lucjusz Nadbereżny. Nazwisko tego pierwszego na antenie TOK FM wymienił również Krzysztof Grabczuk - poseł KO i były prezydent Chełma. Jego zdaniem Banaszek ma bardzo duże szanse zostać kandydatem PiS na premiera, ponieważ ma wsparcie prezydenta Nawrockiego, w którego kancelarii Banaszek został społecznym doradcą.

Redakcja poleca

Jakub Banaszek urodził się 1991 roku w Chełmie i tam się wychował. Ukończył II Liceum Ogólnokształcące im. gen. Gustawa Orlicz-Dreszera w Chełmie a następnie studia prawnicze na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego. Swoją obecność w polityce rozpoczął od działalności w związanym z PO (dziś KO) Stowarzyszeniu "Młodzi Demokraci", gdzie był wiceprzewodniczącym warszawskiego koła. Później przeszedł do Polski Razem Jarosława Gowina (ugrupowanie w 2017 roku zmieniło nazwę na Porozumienie), zasiadając w jego zarządzie oraz zarządzie okręgu chełmskiego.

W latach 2014-2018 Banaszek był radnym dzielnicy Ochota w Warszawie z listy PiS. W 2015 roku bezskutecznie kandydował do Sejmu z okręgu chełmskiego. Pełnił także funkcje sekretarza klubu radnych PiS, doradcy Mateusza Morawieckiego (w rządzie Beaty Szydło) oraz szefa gabinetu politycznego ówczesnej minister przedsiębiorczości i technologii Jadwigi Emilewicz.

W 2018 roku, jako kandydat Prawa i Sprawiedliwości, wygrał wybory na prezydenta Chełma - w drugiej turze uzyskał 50,89 proc. głosów, pokonując wieloletnią prezydentkę Agatę Fisz. W 2024 roku zdobył reelekcję już w pierwszej turze, pozostając najmłodszym prezydentem miasta w Polsce.

Co istotne, choć Banaszek trzykrotnie startował z list PiS, nie jest członkiem partii.

Jak ocenił w TOK FM Krzysztof Grabczuk, "Kaczyński widzi, że sytuacja jest trudna, więc szuka polityka z drugiej ligi, który nie ma zaplecza i będzie wykonywać jego polecenia". A taką osobą jest Jakub Banaszek. - On może być kandydatem na premiera, ale nie oszukujmy się, nie będzie premierem - stwierdził Grabczuk. I przyznał, że lubi Banaszka, który ma "kilka zalet". - To jest mistrz autopromocji i mistrz obiecywania. Dość dobrze odnajduje się w mediach społecznościowych. Poza tym... nic więcej - stwierdził poseł KO.

Redakcja poleca

Przemysław Czarnek

Z ustaleń Wirtualnej Polski wynika, że największe szanse mają nie Banaszek czy Nadbereżny, a Przemysław Czarnek. "Rzeczywiście słychać ostatnio o Czarnku, ale jeśli chodzi o sobotę, to jest to wiedza pochodząca wyłącznie z partyjnych plotek" - powiedział WP stronnik Mateusza Morawieckiego. Inny polityk PiS w rozmowie z portalem zachwalał byłego ministra edukacji. "On ma najlepszy kontakt z ludźmi na spotkaniach, medialnie jest nie do zagadania, wszystko już na niego wyciągnięto. Nie ma więc ryzyka, jak to było przy Karolu Nawrockim, który był jak niezapisana karta i który nie ostrzegł nas w kampanii o sprawie pana Jerzego i jego mieszkania (...)" - tłumaczył rozmówca z PiS.

Przemysław Czarnek urodził się w 1975 roku w Kole (woj. lubelskie). Ukończył studia prawnicze na Wydziale Prawa, Prawa Kanonicznego i Administracji KUL. W 2006 roku obronił doktorat z zakresu zasad państwa prawnego, a w 2015 habilitował się na podstawie pracy o wolności gospodarczej; jest profesorem KUL.

W 2002 roku Czarnek bezskutecznie kandydował do Rady Miasta Lublin jako kandydat Ligi Polskich Rodzin. W latach 2015-2019 był wojewodą lubelskim w rządzie PiS, organizując m.in. kontrmanifestacje wobec Komitetu Obrony Demokracji. W 2019 i 2023 zdobył mandat poselski (87 tys. i 121 tys. głosów w okręgu lubelskim), a w latach 2020-2023 pełnił funkcję ministra edukacji i nauki w rządzie Mateusza Morawieckiego.

Te trzy lata w resorcie edukacji czynią Przemysława Czarnka chyba najbardziej kontrowersyjnym z kandydatów na premiera. W 2021 roku głośnym echem odbił się jego komentarz na temat uczestników Parady Równości w Warszawie. "Ci osobnicy, którzy tam chodzą, to ludzie, którzy nie zachowują się w sposób zgodny ze standardami i normalnie. (...) To jest publiczna demoralizacja, obraza moralności i inteligencji Polaków" - mówił polityk. Za skandaliczne swego czasu uznano też słowa o "ugruntowywaniu cnót niewieścich", choć te nie padły z ust Czarnka, lecz jego doradcy, prof. Pawła Skrzydlewskiego. Minister edukacji stanął wówczas w jego obronie. "Jeśli ktoś się podśmiewa z tego, że dziewczęta powinny być bardziej wrażliwe na cnoty niewieście, to ja się zapytam: na jakie mają być wrażliwe? Na męskie? No niektórzy mogliby chcieć takich rzeczy, ale my genderowcami nie jesteśmy" - komentował Przemysław Czarnek.

Jako minister edukacji Czarnek zasłynął nie tylko kontrowersyjnymi wypowiedziami, ale i działaniami legislacyjnymi. Najbardziej znanym była tzw. "lex Czarnek" - nowelizacja Karty Nauczyciela z 2022 r., która wzmocniła uprawnienia kuratorów oświaty, ułatwiając odwoływanie dyrektorów szkół i ograniczając wpływ organizacji pozarządowych, co krytycy uznali za polityczną ingerencję w autonomię szkół. 

Lucjusz Nadbereżny

Nazwisko Lucjusza Nadbereżnego - prezydenta Stalowej Woli, na liście potencjalnych kandydatów na premiera miało pojawić się po tym, jak stanowczo zareagował na pytanie premiera Donalda Tuska "Dotarło, zakute łby?", skierowane do przeciwników programu SAFE. "Premierowi nie wypada obrażać własnych obywateli. Urząd zobowiązuje. Słowa ważą więcej niż emocje” - napisał wówczas Nadbereżny.

Dziennikarz Onetu Kamil Dziubka w rozmowie w Karoliną Lewicką w TOK FM określił Nadbereżnego mianem "żołnierza", a zarazem "eksperymentu" Jarosława Kaczyńskiego. - Wielkich kontrowersji nie ma, śledztw prokuratorskich, korupcji. Jego przeszłość nie jest problemem (...). Jarosław Kaczyński nie jest do końca przywiązany do tej opcji. Być może on zostanie rzucony na głęboką wodę, zobaczymy, utonie czy nie utonie, jak to będzie się sprawdzało. Czy on w ogóle ma format, czy jest zdolny do nabrania tego formatu, jak bądź co bądź był w stanie nad sobą popracować Karol Nawrocki - analizował Dziubka. 

Redakcja poleca

Według ustaleń Wirtualnej Polski Nadbereżny wcale nie ma tak silnej pozycji. - To kandydat wypuszczony "na rybkę"(...) Niektórzy zapominają, że to nie wybory prezydenckie, gdzie wybiera się gościa, którego wszyscy mają polubić i gdzie robotę robią fotki z uśmiechniętą rodziną. A przecież to wskazanie przyszłego premiera, który musi mieć silne zaplecze i być w stanie załatwiać sprawy. Z całym szacunkiem, ale jakie sprawy partyjne czy rządowe będzie w stanie załatwić Nadbereżny? - pytał retorycznie rozmówca z PiS.

Lucjusz Nadbereżny urodził się w 1985 roku w Stalowej Woli (woj. podkarpackie). Z wykształcenia jest politologiem i prawnikiem. Swoją polityczną karierę rozpoczął w szeregach PiS w 2006 r. i - jako 21-latek - został najmłodszym radnym miejskim w historii Stalowej Woli. W latach 2006-2014 przewodniczył klubowi radnych PiS w Radzie Miasta. Pełnił też funkcję dyrektora Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Tarnobrzegu, a następnie dyrektora departamentu organizacyjno‑prawnego w Urzędzie Marszałkowskim w Rzeszowie.

W 2014 roku wygrał wybory na prezydenta Stalowej Woli, zdobywając 52 proc. poparcia. W latach 2015-2025 był członkiem Narodowej Rady Rozwoju przy prezydencie Andrzeju Dudzie. W 2018 oraz 2024 roku powtórzył zwycięstwo w wyborach samorządowych, zdobywając 73 i 72 proc. poparcia. W październiku 2024 roku wszedł w skład komitetu wykonawczego PiS, a w ostatnich wyborach prezydenckich - w skład komitetu wspierającego kandydaturę Karola Nawrockiego. W 2026 został przewodniczącym nowo powołanej Rady Samorządu Terytorialnego przy Prezydencie RP.

Pierwszymi politykami PiS, których nazwiska pojawiły się na giełdzie potencjalnych kandydatów byli Zbigniew Bogucki oraz Tobiasz Bocheński. Według ustaleń części mediów obie kandydatury jednak upadły. Przyczyną skreślenia Boguckiego z listy był - według Onetu i RFM FM - sprzeciw prezydenta Karola Nawrockiego, który nie chciał oddawać swojego szefa kancelarii. Tobiasz Bocheński natomiast miał okazać się - jak poinformował TVN24 - "zbyt nowy" i "zbyt mało lubiany w PiS". 

Zbigniew Bogucki

Zbigniew Bogucki w ostatnim czasie wzmocnił swoją pozycję m.in. poprzez zdecydowaną krytykę rządu oraz samego Donalda Tuska - zarówno podczas wystąpień z mównicy sejmowej, jak i w trakcie wydarzeń takich jak rządowy szczyt medyczny. Jednak, jak wspominaliśmy wyżej, przeszkodą jest stanowisko Boguckiego w Kancelarii Prezydenta. "Nie da się być kandydatem i jednocześnie szefem Kancelarii Prezydenta. Bogucki musiałby wybrać, wątpię, by zrezygnował z obecnej funkcji, w której ewidentnie się spełnia" - przyznał w rozmowie z Wirtualną Polską jeden z polityków PiS.

Funkcjonuje także inna hipoteza: do wyborów jest jeszcze sporo czasu, więc osoba, która wkrótce zostanie ogłoszona jako kandydat, może zostać później zmieniona - zwłaszcza jeśli jej notowania okażą się słabe. W takim scenariuszu Bogucki mógłby dopiero wówczas włączyć się do rywalizacji.

Zbigniew Bogucki urodził się w 1980 roku w Szczecinie. Jest absolwentem Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Szczecińskiego. Początki jego politycznej kariery były trudne. W 2014 roku bez sukcesu kandydował do rady miejskiej Szczecina, a w 2015 i 2019 roku nie udało mu się dostać do Sejmu. W 2018 roku został wybrany radnym sejmiku zachodniopomorskiego, a dwa lata później powołany na wojewodę.

Mandat poselski udało się Boguckiemu uzyskać w trzeciej próbie, w 2023 roku. W latach 2023-2024 reprezentował PiS jako członek komisji śledczej ds. afery wizowej. W 2024 roku kandydował na prezydenta Szczecina, jednak zajął drugie miejsce. Po wygranej Karola Nawrockiego w wyborach na prezydenta RP Bogucki został mianowany szefem jego kancelarii.

Redakcja poleca

Tobiasz Bocheński

Tobiasz Bocheński - według rozmówcy z PiS - jest wciąż traktowany jako osoba "z zewnątrz", która nie jest wystarczająco "pisowska" i nie zasłużyła się niczym partii. - Poza tym na spotkaniach z ludźmi mówi w stylu ex catedra, nie bez przyczyny też mówi się o nim "Carrington" - przyznał informator WP.

Inną tezę przedstawił jeden z polityków partii cytowany przez RMF FM. "Gdyby prezes postawił na Tobiasza, to od razu byłaby wielka wojna wewnątrz partii. Innemu kandydatowi wszyscy będą się przyglądać" - czytamy.

Tobiasz Bocheński urodził się w 1987 roku w Łodzi. Jest absolwentem prawa na Uniwersytecie Łódzkim, doktorem nauk prawnych oraz nauczycielem akademicki związanym z Centrum Myśli Polityczno-Prawnej im. Alexisa de Tocqueville’a. Karierę w polityce zaczął w 2015 roku jako asystent i doradca wojewody łódzkiego Zbigniewa Raua, a cztery lata później zastąpił Raua na tym stanowisku. Funkcję wojewody Bocheński sprawował do 2019 roku.

Formalnie do PiS Tobiasz Bocheński wstąpił w lutym 2024 roku, dwa miesiące przed tym, jak startował na prezydenta Warszawy. Przegrał jednak z Rafałem Trzaskowskim, zdobywając 23,10 proc. głosów. W czerwcu 2024 roku trafił do Parlamentu Europejskiego, a rok później został jednym z wiceprezesów PiS.

Tobiasz Bocheński jest także członkiem jednej z frakcji w PiS nazywanej "maślarzami". Swoją nazwę grupa wzięła od nagłośnionej przez Bocheńskiego "afery" wokół niemieckiego masła, które podał na pokładzie swojego samolotu przewoźnik LOT. Oprócz Bocheńskiego do "maślarzy" należą Patryk Jaki, Jacek Sasin oraz wspomniany już Przemysław Czarnek.

Co ciekawe, w ubiegłym roku Tobiasz Bocheński był brany pod uwagę jako potencjalny kandydat PiS na prezydenta RP. Jak wiemy, został nim Karol Nawrocki.

Posłuchaj:

W "Sabacie symetrystów" Grzegorz Sroczyński zadał pytanie, czy dziś ma sens ogłaszanie kandydata PiS na premiera. Jak uważa, taki ruch miałby sens tylko wtedy, gdy chodziłoby o osobę, którą w razie potrzeby można łatwo wymienić. Kaczyński musi też pamiętać o realiach własnej partii: kandydatem na premiera PiS powinna być raczej osoba, którą wszystkie frakcje w podobnym stopniu nie lubią albo w podobnym stopniu akceptują. Większym problemem pozostaje jednak to, że na razie PiS nie przedstawia nowych pomysłów programowych.

O konwencji PiS w Stalowej Woli, "zamieszaniu" wokół programu SAFE i przyszłości politycznej Mateusza Morawieckiego w TOK FM rozmawialiśmy z Magdaleną Kicińską (Press Club Polska, Rada Polskich Mediów) oraz prof. Danutą Plecką z Uniwersytetu Gdańskiego.

Źródło: Wirtualna Polska, RMF FM, tokfm.pl, Wikipedia, TVN24