Miliard złotych na "lubelski SAFE". "Tu nie chodzi o straszenie, tylko o gotowość"
Lubelszczyzna ma dodatkowe środki na obronność. Województwo dostało zgodę Komisji Europejskiej, aby na ten właśnie cel przesunąć aż miliard złotych z pieniędzy unijnych. Dyrektor Anna Brzyska podkreśla, że nie chodzi o straszenie kogokolwiek ani wywoływanie paniki, ale o "bycie przygotowanym na sytuacje kryzysowe, które mogą się zdarzyć".
- Lubelszczyzna ma miliard złotych na obronność z funduszy unijnych.
- Środki unijne wspomogą też szpitale i ratownictwo medyczne.
- Pieniądze będą przekazane w formie dotacji, a nie pożyczek (nie trzeba ich będzie oddawać).
- Urzędnicy podkreślają, że miliard złotych to - jak na region - bardzo duże pieniądze. Program porównują do SAFE, o którym ostatnio głośno.
Pieniądze unijne początkowo miały iść m.in na odnawialne źródła energii czy termomodernizację budynków. Co ważne - miały mieć formę pożyczek, które trzeba zwrócić i od których trzeba płacić odsetki. Lokalni włodarze od początku podchodzili do tego sceptycznie, bo są w trudnej sytuacji finansowej i obawiali się, że nie poradzą sobie z tym obciążeniem. Pisaliśmy o tym przed rokiem na naszym portalu.
Lubelszczyźnie udało się wynegocjować z Komisją Europejską, by - zamiast na termomodernizacje czy odnawialne źródła - unijne środki przekazać na obronność. Uzgodniono też, że będą to bezzwrotne dotacje, a nie pożyczki. Mowa o 250 mln euro - to ponad miliard złotych. Za porozumienie odpowiada marszałek Jarosław Stawiarski (PiS) i jego urzędnicy z Departamentu Zarządzania Programami Regionalnymi.
Środki unijne dla Lubelskiego. Po pierwsze: obronność
Na co zostaną wydane te pieniądze? Obronność to cel numer jeden. - Przedsiębiorcy będą mogli realizować nowe linie produkcyjne, zakup technologii, produkcję nowych produktów w zakresie obronności, ale i usługi. Przykładowo: w grę wchodzi m.in. rozwój systemów antydronowych, wdrażanie technologii autonomicznych, cyberbezpieczeństwo, zapory przeciwpancerne, ale też różne systemy radiolokacyjne - wylicza Anna Brzyska, dyrektorka Departamentu Zarządzania Programami Regionalnymi w Urzędzie Marszałkowskim w Lublinie.
Aby opisać to w bardziej obrazowy sposób, jeden z urzędników porównuje wynegocjowany właśnie projekt z programem SAFE, o którym w ostatnim czasie jest głośno.
- SAFE też zakłada wsparcie obronności. Jak wiemy, jest o to duża awantura. Prawo i Sprawiedliwość się sprzeciwia, że w tym programie są mikropożyczki i że nie powinniśmy się zadłużać. A tutaj marszałek pokazuje, że zamiast mikropożyczek mogą być dotacje, choć oczywiście skala przedsięwzięcia jest o wiele mniejsza. Chociaż jak na samą Lubelszczyznę to ten miliard złotych to jednak duże pieniądze - mówi nam jeden z urzędników z Lublina (prosi o anonimowość).
Przypomnijmy - ustawa wdrażająca program SAFE w Polsce leży na biurku prezydenta i czeka na decyzję Karola Nawrockiego. Jego celem jest udzielanie państwom członkowskim UE, w tym Polsce, długoterminowych pożyczek (spłata może być rozłożona na okres nawet do 45 lat) na pilne inwestycje i zakupy w obronność. Polska miałaby otrzymać. ok. 185 miliardów złotych m.in. na modernizację armii, budowę Tarczy Wschód i rozwój przemysłu zbrojeniowego.
Pieniądze dla Lubelszczyzny nie tylko na amunicję czy systemy antydronowe
Co ważne - w ramach alokacji środków z Unii Europejskiej, Lubelszczyzna chce wesprzeć nie tylko przedsiębiorców z branży zbrojeniowej, ale też m.in. szpitale i ratownictwo medyczne. Chodzi o inwestycje w sprzęt, wyposażenie medyczne czy w budowę magazynów - wszystko na wypadek sytuacji kryzysowej lub konfliktu zbrojnego. Na to ma być przeznaczone ponad pół miliarda złotych.
Dodatkowe środki mają być również przeznaczone na bezpieczeństwo wodne. Chodzi m.in. o budowę czy przebudowę ujęć wody, stacji uzdatniania wody czy sieci wodociągowych i kanalizacyjnych. Cała rzecz w tym, by zwiększyć ich bezpieczeństwo i niezawodność (zwłaszcza w sytuacjach kryzysowych).
Część środków unijnych ma być również skierowana na szkolenia z zakresu budowy odporności społecznej tak, by wiadomo było, jak reagować w sytuacji kryzysu, w tym na wypadek np. zagrożenia nalotami z powietrza. Przewidziane są również szkolenia aktywizujące dla osób bezrobotnych w zakrese bezpieczeństwa i obronności cywilnej dla mieszkańców Lubelszczyzny.
Pierwsze nabory do nowych unijnych programów obronnościowych na Lubelszczyźnie mają ruszyć w drugim kwartale 2026 roku. - Nie będzie to dofinansowanie 85 procent, tylko 95 procent. Jesteśmy regionem nadgranicznym, a więc tym, który pierwszy - mówiąc w cudzysłowie - dostąpi "zaszczytu" wojny - mówi marszałek Lubelszczyzny Jarosław Stawiarski. Jak dodaje, dotacje w ramach alokacji środków "pozwolą lepiej przygotować się na to, by w razie konfliktu zbrojnego być bardziej odpornym i bardziej skutecznym w działaniu".
Dyrektor Anna Brzyska podkreśla, że nie chodzi o straszenie kogokolwiek i wywoływanie paniki, ale o bycie przygotowanym na sytuacje kryzysowe, które mogą się zdarzyć. - Zapraszamy do naborów, które niebawem będziemy ogłaszać. Wszystkie jednostki sektora finansów publicznych, ich związki, porozumienia, stowarzyszenia, spółki komunalne, ale również - podmioty wykonujące działalność leczniczą - mówi Brzyska. Co kluczowe, pieniądze w ramach Funduszy Europejskich dla Lubelskiego będzie można wydawać do końca 2030.
Źródło: TOK FM