,
Obserwuj
Polityka

Rządowa decyzja o ewakuacji Polaków była spóźniona? "Już samoloty niemieckie leciały po swoich obywateli"

oprac. MZ
3 min. czytania
07.03.2026 13:25

Politycy PiS zarzucają rządowi spóźnione działania ws. ewakuacji Polaków z Bliskiego Wschodu. - Teraz dopiero rząd się obudził - mówił w TOK FM poseł Paweł Sałek. - Robienie z tego polityki i obwinianie po paru godzinach polskiego rządu, że Polacy utknęli i polskie państwo jest bezradne, jest naprawdę przesadą - odpowiadał Krzysztof Śmiszek z Nowej Lewicy.

Rządowa decyzja o ewakuacji Polaków była spóźniona? "Już samoloty niemieckie leciały po swoich obywateli"
Rządowa decyzja o ewakuacji Polaków była spóźniona? "Już samoloty niemieckie leciały po swoich obywateli"
fot. Albin Marciniak/East News

Tylu Polaków ewakuowano z Bliskiego Wschodu

Na godz. 11 w sobotę do Polski wróciło bezpiecznie 6058 obywateli - poinformował w sobotę po spotkaniu zespołu koordynacyjnego ds. sytuacji na Bliskim Wschodzie minister sportu i turystyki Jakub Rutnicki. Zapowiedział, że w godzinach "wieczorno-nocnych" z Rijadu ma przylecieć ok. 290 osób.

Premier Donald Tusk w środę ogłosił, że podjął decyzję o wykorzystaniu wojskowych samolotów do wsparcia ewakuacji Polaków z Bliskiego Wschodu i skierował taki wniosek do prezydenta Karola Nawrockiego. Prezydent RP, zwierzchnik sił zbrojnych, podpisał postanowienie o użyciu Polskiego Kontyngentu Wojskowego Bliski Wschód w działaniach ewakuacji polskich obywateli przebywających w Arabii Saudyjskiej, Bahrajnie, Egipcie, Izraelu, Katarze, Kuwejcie, Omanie i Zjednoczonych Emiratach Arabskich.

"Obwinianie polskiego rządu jest przesadą"

Wielu Polaków, którzy utknęli m.in. w Dubaju skarżyło się jednak na nikłą pomoc polskiego państwa. Temat podchwyciła także opozycja.

- Wydaje mi się, że robienie przez polityków paniki wokół tego, że państwo niby zapomniało o swoich obywatelach i nie dba o bezpieczeństwo Polek i Polaków jest bezpodstawne. Przecież to nie jest kwestia godziny, jak wybucha wojna, żeby nagle wyczarterować kilkadziesiąt samolotów, żeby te samoloty zabrały kilka tysięcy naszych obywateli. To jest ocena ryzyka, to są zamknięte lotniska, przejścia graniczne - mówił w "Wyborach w TOK-u" europoseł Nowej Lewicy Krzysztof Śmiszek.

Gość Dominiki Wielowieyskiej przypomniał przy tym, że w kilku krajach Zatoki Perskiej Polska nie ma ambasadorów. - Bo akurat toczy się wojna pomiędzy panem prezydentem a panem ministrem Sikorskim. I pan prezydent mocno się do tego przyłożył - wskazał. 

Jak dodał, po tych kilku dniach od wybuchu wojny wydaje się, że sprawa jest opanowana. - Mamy oczywiście trudną sytuację, rozumiem frustrację wielu osób, które musiały zostać kilka dni dłużej na Bliskim Wschodzie. Natomiast robienie z tego polityki i obwinianie po paru godzinach polskiego rządu, że Polacy utknęli i polskie państwo jest bezradne, jest naprawdę przesadą - ocenił Śmiszek.

Zdaniem części polityków zawiodła komunikacja. - Myślę, że w takiej sytuacji, przy takiej skali, która miała miejsce, nasze placówki nie nie radziły sobie specjalnie z tym gorzej niż inne. Byłam w kontakcie internetowym z przyjaciółmi którzy, którzy byli w podobnej sytuacji i mają prawo do frustracji. Te negatywne emocje były skierowane najczęściej kierunku biur podróży, które nie wzięły na siebie tej odpowiedzialności albo też dezinformowały o bezpieczeństwie tych wylotów - mówiła Gabriela Lenartowicz z Koalicji Obywatelskiej.

Oglądaj

Jak podkreśliła, "niezwykle ważna jest empatia w komunikacji i tego nigdy dość". - Przy takiej skali stresu i problemów należy na najwyższym poziomie ją wykazywać dla obaw tych ludzi. I myślę, że tu nie było tej pełnej satysfakcji - powiedziała.

Polityczka KO zastrzegła jednak, że “trzeba być na bieżąco z komunikatami jeśli się w sposób odpowiedzialny planuje swoje podróże”. - Jest wsparcie konsularne, ale to nie znaczy, że państwo przyjmuje całkowitą odpowiedzialność za decyzje ludzkie - wskazała. I dodała, że “niestety obecna opozycja, szczególnie PiS, z każdego nieszczęścia każdego problemu, z każdej ludzkiej obawy robi polityczne złoto”.

Redakcja poleca

"Rządowa decyzja była spóźniona"

Poseł PiS-u Paweł Sałek utrzymywał jednak, że działania rządu były spóźnione. - Rządowa decyzja była spóźniona, bo już samoloty niemieckie, słowackie, czeskie leciały po swoich obywateli. Znaleźli możliwości finansowania, sloty przelotowe, możliwości lądowania itd. A u nas dopiero premier Donald Tusk po 4-5 dniach zdecydował o tym, żeby podjąć akcję sprowadzania polskich obywateli tamtego rejonu świata, gdzie aktualnie toczone są działania wojenne - mówił. 

- To było po prostu spóźnione, teraz dopiero rząd się obudził. I podjął różnego rodzaju aktywności związane także z obowiązkami biur podróży wynikających z turystyki. Natomiast ja oceniam, że to było wszystko późno. Trzeba było tym ludziom ludziom pomóc, pomijając problemy logistyczne, które mogą być, ale inne kraje sobie z tym poradziły - podsumował polityk PiS-u.

Stany Zjednoczone i Izrael zaatakowały Iran w ubiegłą sobotę, 28 lutego, zabijając najwyższego przywódcę ajatollaha Alego Chameneia i innych wysokich rangą przedstawicieli władz. Teheran w odwecie przystąpił do ataków m.in. na bazy amerykańskie w regionie, w wyniku czego wiele linii lotniczych anulowało swoje loty w regionie. 

Redakcja poleca

Źródło: PAP/TOK FM