,
Obserwuj
Polityka

Wybory 2011. Cimoszewicz nie wierzy wyborczym programom

2 min. czytania
28.09.2011 21:02
Jeśli chodzi o programy poszczególnych partii, powiem szczerze, nie przywiązuję do nich większego znaczenia. W ogromnej większości są retoryką przedwyborczą - przyznał w Gdyni były premier Włodzimierz Cimoszewicz.

- Brak jest kontynuowanego między wyborami sporu o koncepcję. Raczej mamy do czynienia z pewną grą. Niemal każdego dnia, jakieś wydarzenie i reakcja, to jest polityka konferencji prasowych, co pozwolę sobie powiedzieć na konferencji prasowej - zaśmiał się sam z siebie Cimoszewicz.

Niezależny kandydat do Senatu przyjechał nad morze poprzeć kandydaturę gdyńskiej jedynki SLD Leszka Millera, zastrzegając, że popiera osobę, a nie jakiekolwiek ugrupowanie polityczne. - Moja obecność jest gestem wobec mojego byłego szefa, ale i byłego podwładnego - przyznał Cimoszewicz. - Uważam, że wśród tych, którzy ubiegają się o miejsca w Sejmie i Senacie dziewięćdziesiąt osiem procent ludzi nie ma tego doświadczenia, którym dysponuje Leszek Miller, a które przydałoby się w parlamencie.

Leszek Miller zapowiedział, że weźmie udział w piątkowej debacie z udziałem m.in. ministra Rostowskiego, który z powodzeniem starł się z szefem SLD Grzegorzem Napieralskim. - Koledzy mnie poprosili, żebym wystąpił w debacie na tematy finansowo-gospodarcze, uznali, że się przydam, więc spróbuję się przydać - przyznał Miller. - Okazało się, że jest to walka wagi ciężkiej, a nie lekko średniej - uszczypliwie skomentował Cimoszewicz.

Sztab Leszka Millera wyciągnął wnioski z wpadki na konferencji, z udziałem byłego prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego. Gabinet kandydata zostawał wtedy obwieszony zdjęciami Millera ze znanymi postaciami m.in. Janem Pawłem II, Adamem Małyszem czy Billem Gatesem. Zabrakło jednak zdjęcia z tym, który poparcia otwarcie udzielił, czyli prezydentem Kwaśniewskim. Tym razem nad głowami Millera i Cimoszewicza wisiały aż dwa ich wspólne zdjęcia.