Lekarze powinni walczyć o legalną aborcję w Sejmie? "Nie brzydzą się lobbingiem. Robią to regularnie"
Ogólnopolski Strajk Kobiet i inne środowiska walczące o prawa kobiet w środę 14 czerwca zorganizują protesty w około 50 miastach w całej Polsce. Demonstracje, które odbędą się pod hasłem "Ani jednej więcej" to bezpośrednia reakcja na śmierć 33-letniej Doroty z Nowego Targu. Będąca w 20. tygodniu ciąży kobieta zmarła w Podhalańskim Szpitalu Specjalistycznym im. Jana Pawła II z powodu sepsy.
Przypadek Doroty z Nowego Targu to kolejna - po śmierci Izabeli z Pszczyny, Agnieszki z Częstochowy i Mileny z Łodzi - sytuacja, w której prawo aborcyjne - po wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 2020 roku - doprowadziło do sytuacji, w której lekarze w przypadku zagrożonej ciąży, zamiast przeprowadzić zabieg aborcji, czekają na obumarcie płodu.
Posłanka Lewicy Magdalena Biejat, zapytana o to, jakie kroki można poczynić w celu zwiększenia bezpieczeństwa kobiet oraz ich zaufania do opieki zdrowotnej w Polsce, odparła, że owo "zaufanie jest podważane od 30 lat", czyli od momentu wprowadzenia tzw. kompromisu aborcyjnego w 1993 roku. - Stąd nasze apele do lekarzy, aby zaczęli brać odpowiedzialność za to, co dzieje się w polskich szpitalach - powiedziała w "Światopodglądzie" współprzewodnicząca Partii Razem i członkini Koalicyjnego Klubu Parlamentarnego Lewicy.
We środę odbyło się posiedzenie parlamentarnego zespołu ds. Praw Reprodukcyjnych, zorganizowane w Sejmie przez posłanki Lewicy. W spotkaniu wzięli udział: przedstawicielki organizacji pozarządowych oraz lekarze ginekolodzy. - Są lekarze, którzy wykonują swoją robotę najlepiej jak potrafią, którzy byli z nami w Sejmie i którzy nawet mówią otwarcie w mediach, że przeprowadzają aborcje, choć mogą spodziewać się hejtu i najazdu Ordo Iuris. Przyjeżdżają do nich pacjentki z całego kraju - zaznaczyła.
Na posiedzeniu padły też konkretne postulaty ze strony młodych lekarzy. - Oni nie wiedzą, jak przerywać ciąże, bo nie uczy się ich tego na studiach medycznych i nie ma tego w programie specjalizacji ginekologiczno-położniczych. Był postulat przeprowadzenia szkoleń dla tych lekarzy, którzy już mają specjalizacje. Oni nie znają tych najnowszych metod i ci, którzy chcą przerywać ciążę zgodnie z najnowszą wiedzą medyczną, muszą doszkalać się na własną rękę. To jest postawione na głowie - oceniła gościni TOK FM.
W sprawie śmierci ciężarnej Doroty z Nowego Targu głos zabrał także minister zdrowia Adam Niedzielski, który na poniedziałkowej konferencji prasowej zapowiedział, że jeszcze tego samego dnia powoła "zespół, który w większym gronie ekspertów (...) w dziedzinie ginekologii i położnictwa oraz perinatologii przygotuje jeszcze bardziej szczegółowe wytyczne postępowania.
Szef resortu podkreślił również, że "w Polsce każda kobieta w przypadku zagrożenia zdrowia lub życia ma prawo do terminacji ciąży i że "warunki jej dokonania trzeba traktować rozłącznie". Zastrzegł, że "definicji zdrowia odnosi się nie tylko do zdrowia fizycznego, ale również psychicznego. - Nie było tam niczego o tętnie płodu, o bezpośrednim zagrożeniu życia i zdrowia, nie ma tam niczego na temat jakiejś relatywizacji tej przesłanki - zwróciła uwagę Magdalena Biejat w rozmowie z Agnieszką Lichnerowicz.
Paragraf 152 i klauzula sumienia. "Lekarze traktują to jako wymówkę"
Posłanka Lewicy na antenie TOK FM odpowiedziała też na argumenty lekarzy, którzy nie chcą wykonywać zabiegu aborcji z obawy przed stanięciem przed sądem oraz tych powołujących się na klauzulę sumienia. - Lekarze traktują to jako wymówkę. Z zarzutem naruszenia paragrafu 152 Kodeksu karnego od 30 lat przed sądem nie stanął żaden lekarz. Jedyną osobą, która stanęła przed sądem była Justyna Wydrzyńska z Aborcyjnego Dream Teamu. A klauzula sumienia nie obowiązuje, gdy życie jest zagrożone. Tak wygląda prawo - przekonywała Magdalena Biejat.
Gościni "Światopodglądu" zaznaczyła, że "od Naczelnej Izby Lekarskiej oraz Polskiego Towarzystwa Ginekologów i Położników oczekuje współpracy z Ministerstwem Zdrowia" w "wypracowaniu szczegółowych standardów postępowania zgodnych z najnowszą wiedzą medyczną". - Oczekuję również współpracy z kobietami, z aktywistkami, które od wielu lat pomagają przy aborcjach, znają problemy i dziury tego systemu, znają codzienność kobiet, które potrzebują przerwania ciąży - mówiła Biejat.
Posłanka liczy też na to, że samorząd lekarski będzie lobbować za dekryminalizacją aborcji. - Nie oczekuję od lekarzy, że będą popierać ustawę tej czy innej partii. Ale nic nie stoi na przeszkodzie, by wydali stanowisko na ten temat, by sami złożyli swój projekt ustawy. A środowisko lekarskie nie brzydzi się lobbingiem w Sejmie. Regularnie lobbują za rozwiązaniami, które ich zdaniem będą lepsze dla pacjentów czy dla lekarzy - podkreśliła Magdalena Biejat w rozmowie w TOK FM.