,
Obserwuj
Polityka

Po co PiS przenosi konwencję na Dolny Śląsk? "Będą na każdego z nas zakładać pułapki"

3 min. czytania
22.06.2023 16:01
Sobotnia konwencja PiS nie odbędzie się w Łodzi, jak pierwotnie planowano, a na Dolnym Śląsku. O zmianie lokalizacji zdecydował w poniedziałek nowy szef sztabu wyborczego partii Joachim Brudziński. Skąd ta decyzja? Cezary Tomczyk, wiceprzewodniczący PO, sugerował w TOK FM, że PiS miałby poważny problem z wypełnieniem łódzkiej Atlas Areny. - Na pewno dałoby się to zrobić tłustymi kotami i trutniami. Jeśli chodzi o ludzi to myślę, że miałby z tym duży problem - mówił w TOK FM Tomczyk.
|
|
fot. Kuba Atys / Agencja Wyborcza.pl

PiS w ostatniej chwili zrezygnował z organizacji sobotniej konwencji w łódzkiej hali Atlas Arena i przenosi spotkanie na Dolny Śląsk, co oznacza, że spotka się tam z Platformą Obywatelską. W sobotę w stolicy Dolnego Śląska Wrocławiu spotkanie organizuje też Donald Tusk.

O to, czy oznacza to bitwę na wiece, Karolina Lewicka zapytała wiceprzewodniczącego Platformy Obywatelskiej Cezarego Tomczyka. - Myślę, że to zderzenie będzie bardzo widoczne i jeżeli ktoś rzuca nam wyzwanie, to zamierzamy z tej okazji skorzystać - mówił w "Wywiadzie Politycznym" w TOK FM polityk.

Jak dodał, "może nowy szef sztabu [Joachim Brudziński-red.] doszedł do wniosku, że w PiS-ie jest za dużo trutni, a za mało pszczół i dlatego ten "Ul" w Łodzi nie mógł specjalnie wypalić". Tym samym wiceszef PO zasugerował, że PiS miałby kłopot z zapełnieniem łódzkiej Atlas Areny. - Na pewno tłustymi kotami i trutniami tak. Jeśli chodzi o ludzi to myślę, że miałby z tym duży problem. Atlas Arena mieści kilkanaście tysięcy osób. Szczerze mówiąc, nie wiem jak można zwieźć tyle ludzi. Co innego, jeśli ci przychodzą spontanicznie, ale nie mam wrażenia, żeby w PiS-ie ktoś jeszcze gdzieś przychodził spontanicznie - wskazał Tomczyk.

W dodatku, przez nagłą zmianę planów, PiS będzie musiał zapłacić kary umowne z powodu zerwania kontraktu z Atlas Areną, która jest halą miejską. - Mimo tego, że ta konwencja się w Łodzi nie odbędzie, to i tak część pieniędzy zostanie przekazana przez łódzki samorząd na procedurę in vitro - mówił Tomczyk.

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty "taniej na zawsze". Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>

Konwencja może odbyć się w Turowie. "Przykład partactwa w wykonaniu tej ekipy"

Jak podał nieoficjalnie Polsat News, konwencja PiS na Dolnym Śląsku odbędzie się w Turowie. We wtorek wieczorem Brudziński powiedział w telewizji rządowej, że jego partia zdecydowała się "najbliższą nie tyle konwencję, bo raczej należałoby to określić mianem wiecu, zorganizować tam, gdzie jest realny problem, gdzie ludzie oczekują pomocy od polityków, czyli w Bogatyni, gdzie jest kopalnia Turów". Zdaniem Cezarego Tomczyka, "będziemy zatem mieli do czynienia po prostu z atakiem na Unię Europejską". - Możemy z góry założyć, że PiS będzie na każdego z nas zakładał takie pułapki, żeby polaryzować, żeby mieć wroga. Teraz tym wrogiem, jak rozumiem, ma być Unia Europejska - mówił.

Przypomnijmy, że 31 maja br. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie wydał postanowienie wstrzymujące - do czasu rozpoznania skargi - wykonanie decyzji środowiskowej dotyczącej koncesji na wydobycie węgla dla kopalni w Turowie po 2026 r. Rząd się od tego odwołał, a premier Mateusz Morawiecki zapewnił, że kopalnia nie zostanie zamknięta. Jak sugerował, chce tego PO, a PiS będzie do końca bronił miejsc pracy w kopalni.

Jak przypomniał Tomczyk, problem w tym, że od 8 lat to PiS rządzi, a za elektrownię Turów odpowiada minister Jacek Sasin. - Jak to się mogło skończyć, jeśli Jacek Sasin, najlepszy człowiek w tej ekipie rządowej, został rzucony na front Turowa? Jeżeli oni od 8 lat zajmują się Turowem i nie są w stanie przeprowadzić procesu inwestycyjnego w taki sposób, żeby ta elektrownia była zdalna do użytku, to za to odpowiada rząd - podkreślił polityk PO.

- Turów jest przykładem dyletanctwa i partactwa w wykonaniu tej ekipy i cała odpowiedzialność za wszystkie problemy związane z Turowem spoczywa na Sasinie i na Morawieckim. Mieli 8 lat na to, żeby dogadać się z Czechami - skwitował gość TOK FM.

Po 'nijakim' Porębie do gry wchodzi Brudziński. 'Pierwszy żołnierz Jarosława Kaczyńskiego'