Odwołanie Bosaka ma drugie dno? "PiS-owi na rękę słaba Konfederacja"
Sejm ma zająć się wnioskiem Lewicy o odwołanie Krzysztofa Bosaka z funkcji wicemarszałka Sejmu. To reakcja na antysemickie zachowanie Grzegorza Brauna oraz - zdaniem wnioskodawców - brak odpowiedniej reakcji na jego wybryk przez Krzysztofa Bosaka, który prowadził obrady. Warto dodać, że jeżeli Grzegorz Braun, lider Konfederacji Korony Polskiej, zostanie wyrzucony z Konfederacji, zapewne razem z nim odejdzie trzech jego towarzyszy partyjnych, wówczas Konfederacja będzie liczyć 14 posłów, a to oznacza, że nie będzie mogła być klubem poselskim i straci prawo do przedstawiciela w prezydium Sejmu.
Ewa Siedlecka z 'Polityki' uważa, że 'nie powinniśmy meblować tego typu układów, kto powinien, a kto nie powinien być (wicemarszałkiem - przypis red.), jeżeli jest zwyczaj, że (w prezydium Sejmu - przypis red.) każde ugrupowanie ma swoje przedstawicielstwo'. - Co innego było z panią Witek, która łamała regulamin, a czym innym jest wykluczenie z prezydium Sejmu – argumentowała dziennikarka. - Poza tym uważam, że to nie jest najlepszy pomysł, żeby Konfederację wykluczać czy marginalizować. W interesie Polski jest, żeby Konfederację cywilizować – stwierdziła.
Jacek Nizinkiewicz z 'Rzeczpospolitej' w 'Poranku Radia TOK FM' przedstawiał kulisy incydentu z Grzegorzem Braunem w roli głównej. Z rozmów z wieloma osobami dowiedział się, że Grzegorz Braun przygotował sobie ten 'happening' i nawet 'przywiózł człowieka z Rzeszowa'. A w tym czasie Krzysztof Bosak prowadził obrady i nie wiedział, co się dzieje. Nie śledził też mediów społecznościowych. O zgaszeniu chanukiji dowiedział się dopiero wtedy, gdy poseł Zembaczyński wszedł na mównicę sejmową i chciał zgłosić wniosek formalny. - Nie wiedział też, na ile ta sprawa jest poważna i co się dzieje. W tej akurat sytuacji broniłbym Bosaka, ponieważ nie miał możliwości sprawdzenia dobrze tego, co się dzieje. Dobrze, że Hołownia przyszedł i zdjął Bosaka z prowadzenia obrad – wyjaśniał gość TOK FM.
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
- Jeżeli Krzysztof Bosak ma poglądy tożsame z poglądami antysemickimi Grzegorza Brauna, to bezwzględnie nie powinien być wicemarszałkiem Sejmu, a takie osoby w ogóle nie powinny się znajdować w polskim parlamencie. Ale z tego co wiem, Krzysztof Bosak nie ma takich poglądów. Sprzeciwia się temu co, Grzegorz Braun mówi i robi – komentował Jacek Nizinkiewicz.
Zdaniem dziennikarza 'Rzeczpospolitej' za szybkim włączeniem się Prawa i Sprawiedliwości w poparcie wniosku posłów Lewicy o odwołanie Bosaka z funkcji wicemarszałka Sejmu kryje się drugie dno. - To, żeby Bosak przestał być wicemarszałkiem, jest jak najbardziej na rękę Prawu i Sprawiedliwości. Jeżeli przestanie być wicemarszałkiem, oni wtedy powiedzą, spójrzcie, kto jest w prezydium Sejmu - tylko przedstawiciele Lewicy, Koalicji Obywatelskiej i Trzeciej Drogi. Z opozycji nikogo nie ma. Nie będą głośno krzyczeć, że sami byli przeciwko Bosakowi, ale powiedzą, że tak w Sejmie Hołownia traktuje demokrację – argumentował Nizinkiewicz.
Gość TOK FM dodał także, że Prawu i Sprawiedliwości na rękę jest słaba Konfederacja, ponieważ PiS po przegranych wyborach również chce się wzmocnić kosztem Konfederacji. - Wiele też będzie zależało od tego, jak Konfederacja zachowa wobec Grzegorza Brauna – podsumował dziennikarz.