"Sienkiewicz zachował się przytomnie". Ekspert mówi, co dalej z TVP
W związku z decyzją prezydenta Andrzeja Dudy o wstrzymaniu finansowania mediów publicznych podjąłem decyzję o postawieniu w stan likwidacji spółek Telewizja Polska S.A., Polskie Radio S.A. oraz Polskiej Agencji Prasowej S.A. - podał w środę szef MKiDN Bartłomiej Sienkiewicz. - Stan likwidacji może być cofnięty w dowolnym momencie przez właściciela - podkreślono w informacji, podpisanej przez ministra kultury i dziedzictwa narodowego.
- Minister Sienkiewicz zachowuje się przytomnie, wobec tego braku finansowania mediów publicznych, które zostało wywołane wetem prezydenta Andrzeja Dudy - komentował w TOK FM Krzysztof Luft, były członek Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji oraz były członek Rady Programowej TVP. Gość Wojciecha Muzala w TOK 360 podkreślał, że w chociażby w TVP i tak prognozowany w przyszłym roku dość duży deficyt.
Aczkolwiek, jak wskazywał Luft, postawienie w stan likwidacji TVP, Polskiego Radia i Polskiej Agencji Prasowej nie musi oznaczać, że te przestaną istnieć. - To stwarza zupełnie inną sytuację prawną i perspektywę restrukturyzacji tych firm, wobec niechybnego załamania finansowania. Pieniędzy nie ma i trzeba się do tego przygotować i odnieść. Można przeprowadzić radykalną restrukturyzację, która w tenże sposób zmniejszy koszty. Wówczas likwidacji można zapobiec. Tak właśnie bym myślał o przyszłości tych spółek - prognozował Luft.
Potworne zamieszanie w TVP
Szef MKiDN Bartłomiej Sienkiewicz, powołując się na Kodeks spółek handlowych, odwołał 19 grudnia br. dotychczasowych prezesów zarządów Telewizji Polskiej, Polskiego Radia i Polskiej Agencji Prasowej oraz ich rady nadzorcze. Minister powołał nowe rady nadzorcze spółek, które z kolei wyłoniły nowe zarządy tych firm. Prezesem PAP minister kultury i dziedzictwa narodowego mianował Marka Błońskiego, dziennikarza Agencji z ponad 25-letnim stażem pracy. Wcześniej minister kultury odwołał dotychczasowego prezesa PAP Wojciecha Surmacza, który kwestionuje decyzję ministra. Od powołania nowych zarządów w siedzibach PAP i TVP przebywają politycy PiS, protestujący przeciwko, jak oceniają, 'bezprawnemu przejęciu' mediów przez nowy rząd.