Kaczyńskiemu puściły nerwy na konferencji. Oburzył się i obrażał. "Macie płacone"
PiS wyprowadzi ludzi na ulice? 'Chodzi o większy bodziec'. Ekspert podaje termin
Dziennikarze pytali m.in. o standardy, które, w czasie rządów PiS, obowiązywały w Telewizji Publicznej. Jarosław Kaczyński odpowiadał, że "po drugiej stronie" były stacje prywatnej, które - jak stwierdził - pozbawione były obiektywizmu i stosowały "różne chwyty, działania zmierzającego skompromitowania władzy (PiS)". Według Kaczyńskiego te media "biły na głowę" Telewizję Publiczną".
Kaczyński, pytany o wykonany w Sejmie przez Mariusza Kamińskiego w stronę posłów KO "gest Kozakiewicza", powiedział, że "nic nie wie o żadnym geście Kozakiewicza". - Wiem, co to jest gest Kozakiewicz i doskonale pamiętam tę piękną chwilę, która cieszyła nie tylko Polskę, ale kawał świata - dodał Kaczyński. Zastrzegł jednak, że gestu wykonanego przez Kamińskiego nie widział. Jego zdaniem jest to - jak stwierdził - element "manipulacji".
Dziennikarze sprzeciwiali się temu stwierdzeniu, że mowa o geście wykonanym przez Kamińskiego to manipulacja. Prezes PiS odpowiedział na to: "ja wiem jedno, państwo są w beznadziejnej sytuacji". - To, co się wyprawia w Polsce, jest nie do obrony. Państwo mają, że tak powiem, płacone za to, żeby tego bronić. Naprawdę serdecznie państwu współczuję - powiedział prezes PiS. Na tym zakończono konferencję prasową, mimo że kolejni dziennikarze zgłaszali się do pytań.