Czeka nas "kompletna małpiarnia" w Sejmie? "Spodziewam się dzikich ekscesów"
We wtorek rozpoczyna się przeniesione z ubiegłego tygodnia posiedzenie Sejmu. Posłowie mają się zająć przyjęciem ustawy budżetowej, bo do końca stycznia musi ona trafić na biurko prezydenta. Zaczęły pojawiać się wątpliwości, czy uda się tego terminu dochować.
Po tym, jak byli posłowie PiS-u Mariusz Kamiński i Maciej Wąsik po prawomocnym wyroku stracili poselskie mandaty i zostali zatrzymani , część polityków PiS-u zapowiadała blokowanie obrad, jeśli odbędą się bez ich udziału. W dodatku kilka dni temu prezydent zdecydował o rozpoczęciu wobec nich procedury ułaskawienia.
- Czy to będzie jakaś kompletna małpiarnia, spektakl i awantura, którą PiS urządzi w sprawie Wąsika i Kamińskiego? - pytał w "A teraz na poważnie" w TOK FM Mikołaj Lizut.
- Oni w tej chwili muszą to grzać. Uważają, że jeżeli będą wprowadzali chaos w państwie, to pomoże im to w wyborach samorządowych. Liczą na to, że ludzie zmęczeni chaosem powiedzą: 'No nie, to może przedtem jednak było lepiej, nie było takich awantur' i na nich zagłosują - mówił były marszałek Sejmu a obecnie senator KO Marek Borowski.
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
"Spodziewam się dzikich ekscesów PiS-u na tym posiedzeniu"
W ocenie polityka PiS się nie cofnie. - Choć nie wiem, co oni tam będą robić oczywiści, ale wnioski formalne, może blokowanie mównicy. Trudno mi powiedzieć, co jeszcze wymyślą - wskazał. Borowski zapewniał jednak, że bez względu na to marszałek Szymon Hołownia i obóz rządzący sobie poradzi.
- Poseł Gabriel Janowski okupował kiedyś mównicę przez 19 godzin. Ale rozwiązaliśmy tamten problem i teraz też go rozwiążemy - powiedział. Przypomnijmy, że Janowski, ówczesny poseł Ligi Polskich Rodzin w 2002 roku protestował przeciwko prywatyzacji. Nie reagował na wielokrotne upomnienia marszałka Borowskiego i nie wychodził nawet do toalety, przez co zyskał przydomek "żelazny pęcherz". Sprawę zakończyła dopiero Straż Marszałkowska, która wyniosła posła za ręce i nogi.
- Aczkolwiek spodziewam się dzikich ekscesów PiS-u na tym posiedzeniu, to prezydium Sejmu da radę uchwalić ten budżet - podsumował Marek Borowski.