Bodnar wypuści Kamińskiego i Wąsika, bo Duda kazał? Ważny urzędnik zabiera głos
Jest dla mnie sprawą oczywistą, że minister sprawiedliwości, prokurator generalny Adam Bodnar powinien się cofnąć z drogi bezprawia - tak prezydent Andrzej Duda, skomentował decyzję Bodnara o odsunięciu od pracy prokuratora krajowego Dariusza Barskiego i wyznaczeniu Jacka Bilewicza na osobę pełniącą obowiązki szefa Prokuratury Krajowej. - Zwróciłem się do Donalda Tuska, aby przywrócił porządek w tym zakresie - oświadczył Duda po spotkaniu z premierem.
Andrzej Duda podkreśla, że nikt nie konsultował z nim odwołania Barskiego, a w myśl przepisów o prokuraturze potrzebna jest prezydencka zgoda na piśmie, by takie odwołanie było skuteczne. W tej sytuacji - według niego - zostało złamane prawo.
- Od kilku dni przywracamy właśnie sytuację zgodną z prawem, także w prokuraturze. Nie mogliśmy postąpić inaczej. Nie można odwołać osoby, która nie została na swój urząd prawidłowo powołana - tłumaczył w "A teraz na poważnie" w TOK FM wiceminister sprawiedliwości Arkadiusz Myrcha.
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
Rozmówca Mikołaja Lizuta argumentował, że Barski został przywrócony ze stanu spoczynku na mocy wygasłych przepisów. - Ktoś w 2020 roku popełnił absolutnie kardynalny błąd i w związku z tym Barski nie mógł objąć funkcji prokuratora krajowego. Minister Ziobro wadliwie stwierdził, że wrócił, to my dokładnie w tej samej procedurze stwierdziliśmy, że to jest po prostu nieważne. To się robi pismem prokuratora generalnego i tak to zostało uczynione - mówił Myrcha. Wiceminister sprawiedliwości zapewnił także, że wszystkie zamówione przez ministerstwo opinie prawne były w tym zakresie jednoznaczne.
'Królowie życia' polskiej prokuratury' walczą z Bodnarem. Będzie okupacja budynku?
Bodnar wypuści Kamińskiego i Wąsika? "Nie ma żadnych znaków na niebie i ziemi"
Prezydent zaapelował do premiera także ws. zwolnienia z aresztu Michała Kamińskiego i Macieja Wąsika. W zeszłym tygodniu Andrzej Duda wszczął wobec polityków PiS-u procedurę ułaskawieniową. W piątek Adam Bodnar poinformował, że nie podjął jeszcze decyzji w ich sprawie, ale na wniosek prezydenta wszczął procedurę.
- To jest naprawdę jakaś kuriozalna sytuacja i stanowisko prezydenta - denerwował się Myrcha. I przypomniał, że w 2015 roku Duda, kiedy chciał ich ułaskawić (wówczas jeszcze bez prawomocnego wyroku), wydał swój dokument błyskawicznie. - W ciągu 5 minut, na pstryknięcie palcem. Dzisiaj, jeśli tak naprawdę leży mu na sercu los Kamińskiego i Wąsika odbywających karę, może wydać akt łaski i jutro ci panowie by wyszli z więzienia. Jednak z jakichś przyczyn tego zrobić nie chce. I chce wymusić na ministrze sprawiedliwości, żeby skorzystał ze swoich nadzwyczajnych uprawnień - stwierdził.
Jak mówił, jest bardzo prawdopodobne, że Duda rękoma ministra sprawiedliwości chciałby doprowadzić do tego, że panowie wyjdą z więzienia i nie dokończyć nigdy tego postępowania ułaskawieniowego. - Czy liczy, że tutaj się ktoś wykaże taką daleko idącą naiwnością? - pytał Myrcha.
Rozmówca Mikołaja Lizuta podkreślił, że "na dziś nie ma nawet pół przesłanki do tego, żeby ta sprawa miała pozytywny finał dla skazanych" - Na dzisiaj Kamiński i Wąsik mają orzeczone kary więzienia dwóch lat i nic nie wskazuje na to - nie ma żadnych znaków na niebie i ziemi, żeby mogli przed upływem tej kary opuścić więzienie - skwitował wiceminister sprawiedliwości.
Duda znów ułaskawi Kamińskiego i Wąsika? 'Nie dajmy się nabrać, to zagrywka'