Duda zepsuje plan Bodnara? "Prezydent będzie zdeterminowany, żeby przeszkadzać"
Prokuratora Generalnego będzie wybierał Sejm za zgodą Senatu na sześcioletnią kadencję - zakłada projekt nowelizacji Prawa o prokuraturze, ogłoszony przez Ministerstwo Sprawiedliwości. Chodzi o rozdzielenie funkcji ministra sprawiedliwości i Prokuratora Generalnego, które - w zamyśle szefa resortu Adama Bodnara - ma przywrócić prokuraturze niezależność od władzy wykonawczej i ustawodawczej. Dziś Bodnar - podobnie jak jego poprzednik na stanowisku, Zbigniew Ziobro - pełni obie te funkcje na raz.
Karolina Lewicka, prowadząca "Wywiad Polityczny", oceniła, że ustawa Bodnara pewnie przejdzie przez Sejm i Senat, ale problem będzie z podpisem Andrzeja Dudy. - Nie wiem, czy ocenić pani zdanie jako pesymistyczne, czy realistyczne - odparł Bogdan Zdrojewski, przewodniczący sejmowej Komisji Kultury i Środków Przekazu, były minister kultury i dziedzictwa narodowego.
Jego zdaniem, prezydent Andrzej Duda swoimi deklaracjami mówi wprost, że nie zamierza współdziałać z rządem. - Raczej będzie zdeterminowany, żeby przeszkadzać na wszystkie możliwe sposoby. Nie będzie pomagał w uporządkowaniu tego całego kontekstu formalno-prawnego, który został zdewastowany przez ostatnie osiem lat - mówił dalej polityk koalicji rządzącej.
Według Zdrojewskiego argumenty prezydenta przeciwko tym zmianom będą zasadzać się na "podejściu historycznym". - Czyli skoncentruje się na zarzutach wobec Adama Bodnara i jego aktywności związanych z porządkowaniem sytuacji w prokuraturze. Już dziś jego kancelaria patrzy na to wszystko - delikatnie mówiąc - krytycznie - podsumował Zdrojewski.
Bodnar chce zmian w prokuraturze
Piątkowy komunikat MS przypomniał też obecny stan prawny, obowiązujący od marca 2016 roku. "Uchwalone i przyjęte wówczas przepisy połączyły stanowiska Prokuratora Generalnego i Ministra Sprawiedliwości. Ustawa utworzyła też Prokuraturę Krajową w miejsce Generalnej, zlikwidowała Krajową Radę Prokuratury oraz wojskowy pion organizacyjny prokuratury" - wymieniono. Jak oceniono, było to działanie całkowicie odbierające prokuraturze niezależność od organów władzy wykonawczej i ustawodawczej.
"Rozdzielenie funkcji Ministra Sprawiedliwości i Prokuratora Generalnego to pierwszy krok do przywrócenia niezależności prokuraturze. Da też gwarancje wolności od ewentualnych nacisków politycznych, presji mediów i opinii publicznej" - podkreśla w związku z tym MS.
Obie funkcję już raz po 1990 roku były rozdzielone, a jedynym szefem prokuratury oddzielonym od ministra w tym okresie był Andrzej Seremet, którego kadencja rozpoczęła się w 2010 roku i upłynęła z końcem marca 2016 roku. Według regulacji obowiązujących przed ponownym połączeniem funkcji ministra i PG - Prokuratora Generalnego powoływał prezydent spośród kandydatów zgłoszonych przez Krajową Radę Sądownictwa i ówczesną Krajową Radę Prokuratury.
'Królowie życia' polskiej prokuratury' walczą z Bodnarem. Będzie okupacja budynku?