Co z referendum ws. aborcji? Duda ma do odegrania ważną rolę
Liberalizacja przepisów antyaborcyjnych była jednym z ważniejszych punktów programów wyborczych partii opozycyjnych. Ale okazało się, że z realizacją obietnicy są poważne kłopoty. Koalicja rządowa nie jest bowiem zgodna w sprawie liberalizacji. Powyborczy układ sił pokazał, że bez posłanek i posłów z Trzeciej Drogi zmiana nie jest możliwa. A Trzecia Droga, czyli PSL i Polska 2050 Szymona Hołowni ma swój pomysł , czyli referendum. Dlatego małe szanse na przyjęcie mają projekty Koalicji Obywatelskiej i Lewicy liberalizujące prawo aborcyjne.
- Jesteśmy przekonani, że ustawy liberalizujące, które zostały położone w parlamencie, nie zostaną podpisane przez Andrzeja Dudę. Więc, nawet gdyby były to najlepsze propozycje, to po prostu nie uzyskają podpisu pana prezydenta - mówiła w TOK FM Joanna Mucha z partii Szymona Hołowni.
Polityczka przekonywała, że to właśnie referendum jest najlepszym rozwiązaniem. - Osobiście nie widzę żadnego powodu, dla którego podejmowanie takiej decyzji przez 460 posłów i posłanek miałoby być lepsze, niż podejmowanie tej decyzji przez całe społeczeństwo - mówiła w "Popołudniu Radia TOK FM".
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty "taniej na zawsze". Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
Wiceministra edukacji i wiceprzewodnicząca Polski 2050 zapowiedziała, że niebawem - "w ciągu najbliższych tygodni, czy właściwie bardziej dni" poznamy szczegóły. Bo partia Hołowni pracuje nad powołaniem panelu obywatelskiego i ustawą o referendum.
Zdaniem Muchy ważną rolę w całej sprawie może odegrać... Andrzej Duda. - Wtedy, kiedy pan prezydent nie podpisze ustawy liberalizującej, mam nadzieję, że koleżanki i koledzy z innych partii skłonią się do takiego pomysłu (referendum). Bo będą wiedzieli, że to jedyny sposób na to, żeby zliberalizować ustawę aborcyjną - podsumowała gościni TOK FM.
Aborcja w Polsce. Politycy bardziej konserwatywni niż wyborczynie i wyborcy
Społeczeństwo jest w sprawie aborcji mniej podzielone niż politycy. I nie tak konserwatywne. Przypomnijmy, że raport More in Common "Z troską i empatią. Polki i Polacy o prawie do przerywania ciąży" pokazują, że 57 proc. ankietowanych osób jest zdania, że kobieta powinna mieć możliwość przerywania ciąży z ważnych przyczyn osobistych bez konieczności ich podawania.
Co ciekawe, jak wynika z tego badania, pomysłu referendum nie wspiera najmocniej elektorat Trzeciej Drogi. - Nasze wyniki pokazują, że tak naprawdę wyborcami, którzy jednoznacznie opowiadają się za referendum, są wyłącznie wyborcy PiS i Konfederacji. Wyborcy Trzeciej Drogi, nieznacznie, ale jednak popierają rozwiązanie tej sprawy za pomocą ustawy - mówiła w TOK FM Zofia Włodarczyk, badaczka z More in Common.
Ten postulat nie zostanie spełniony przez Tuska w 100 dni. 'Statystyczny polityk nie ufa kobietom'
Obecnie w Polsce aborcja jest dopuszczalna tylko w dwóch przypadkach - gdy ciąża zagraża zdrowiu lub życiu kobiety oraz gdy jest efektem gwałtu.