"Będę buczał. Polityczna swingers". Nie tylko PiS ma problem z Pawłowską
Monika Pawłowska zdecydowała się przyjąć mandat poselski po Mariuszu Kamiński. To kłopotliwa decyzja dla Prawa i Sprawiedliwości, bo ta partia nadal twierdzi, że były szef CBA jest posłem. Pawłowska powiedziała jednak, że 'nie jej oceniać', czy Kamiński nadal może zasiadać w ławach sejmowych, bo jest to zadanie marszałka Hołowni i sądu. A ten - przypomnijmy - skazał prawomocnie polityka PiS, co zdaniem ekspertów jest równoznaczne z wygaszeniem jego mandatu poselskiego.
Pawłowska może zostać zaprzysiężona już podczas zaczynającego się w środę 21 lutego posiedzeniu Sejmu. Zadeklarowała, że chciałaby być członkinią klubu PiS. Dopytywana o to, czy konsultowała objęcie mandatu z Jarosławem Kaczyńskim, stwierdziła enigmatycznie, że 'polityka lubi ciszę' i że decyzję konsultowała ze swoimi wyborcami. - Jeżeli mój klub nie wyrazi zgody, żebym do niego przystąpiła, to zostanę posłem niezrzeszonym - podkreśliła Pawłowska.
Pawłowska w Sejmie zamiast Kamińskiego. "Będę buczał"
Poseł Koalicji Obywatelskiej zapowiedział w TOK FM, jak zachowa się podczas zaprzysiężenia Moniki Pawłowskiej. - Zobowiązuję się radiosłuchaczom, że będę po prostu buczał na sali sejmowej. Bo w moim systemie wartości nie ma miejsca dla aż takich swingersów politycznych jak pani Pawłowska. Najpierw ekstremalne metamorfozy, a na koniec niesubordynacja wobec prezesa PiS, który powiedział wprost, że tego mandatu mają nie przyjmować ludzie z jego listy. Pawłowska się temu nie podporządkowała - podkreślił w rozmowie z Pawłem Sulikiem.
Polityk przypomniał, że w 2019 roku Pawłowska weszła do Sejmu z listy Lewicy, potem dokonała wolty i podjęła współpracę z ugrupowaniem Jarosława Gowina, by ostatecznie związać się z PiS.
- Żaden zorientowany w polityce wyborca nie jest w stanie tego zaakceptować (?). Chodzi o to, żebyśmy wygenerowali takie elity polityczne, które wykluczają ze swojego grona osoby postępujący w sposób sprzeczny z tym, do czego upoważnili ich wyborcy. Jeżeli zostałeś wybrany z danej listy, to nie powinieneś zmieniać barw politycznych, bo to jest nielojalność wobec ludzi, którzy ci zaufali - ocenił gość TOK FM i zaapelował również do Konfederacji i pozostałych ugrupowań w Sejmie, by nie przyjmowali Moniki Pawłowskiej.
'Kaczyński nie może kłamać. To pewne novum'
Witold Zembaczyński stwierdził, że decyzja Pawłowskiej "kończy sagę" o mandacie poselskim Kamińskiego, co nie zmienia faktu, że polityk PiS będzie musiał mocno się tłumaczyć przed sejmową komisją ds. Pegasusa. W poniedziałek jej członkowie - w tym Zembaczyński - zebrali się na pierwszym posiedzeniu i przegłosowali m.in. listę świadków, którzy zostaną wezwani, w pierwszej kolejności. Oprócz Kamińskiego znaleźli się wśród nich: Zbigniew Ziobro, Beata Szydło i Maciej Wąsik.
Zdaniem gościa TOK FM powinien do nich dołączyć również Jarosław Kaczyński. Bo to on jako pierwszy w 2022 roku publicznie potwierdził, że rząd PiS zakupił system Pegasus. - Będziemy go pytać w komisji, w oparciu o jakie informacje, co chwilę dawkuje opinii publicznej nowe newsy na temat Pegasusa. Jarosław Kaczyński na pewno będzie musiał się wytłumaczyć, czy pełnił w tej sprawie rolę kierownictwa sprawczego. Dostanie wezwanie przed komisję i będzie musiał się stawić. Co istotne, nie może w czasie tego przesłuchania kłamać. To będzie pewne novum - podsumował rozmówca Pawła Sulika.
Komisja ma zbadać legalność stosowania oprogramowania Pegasus przez rząd, służby specjalne i policję. Za jego pomocą mieli być inwigilowani nie tylko politycy ówczesnej opozycji jak Krzysztof Brejza, ale również posłowie obozu Zjednoczonej Prawicy. Media podają, że są wśród nich m.in. Mateusz Morawiecki, Marek Suski, Ryszard Terlecki, Adam Bielan, Marek Kuchciński czy europoseł Ryszard Czarnecki.