Czy żołnierze będą strzelać do migrantów? Były minister nie ma wątpliwości
Sytuacja na polsko-białoruskiej granicy jest coraz bardziej napięta. Po ujawnieniu przez Onet incydentu z udziałem polskich żołnierzy kluczowi politycy zabierają głos. Z informacji dziennikarzy wynika, że podczas pełnienia służby żołnierze oddali w kierunku forsujących granicę migrantów strzały ostrzegawcze. Zostali zatrzymani przez wojskową żandarmerię i usłyszeli zarzuty.
Jak przekazał w środę szef MON, zarzuty dotyczą narażenia życia i zdrowia człowieka oraz przekroczenia uprawnień. Żołnierze zostali też zawieszeni w czynnościach służbowych. Wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz ocenił, że zatrzymanie żołnierzy broniących polskich granic jest nie do przyjęcia.
Wątpliwości w tej sprawie nie ma także Marcin Kierwiński, poseł Platformy Obywatelskiej, kandydat w wyborach do Parlamentu Europejskiego i były szef MSWiA. Jak podkreślił w "Poranku TOK FM", "kompletnie nie rozumie" postępowania Żandarmerii Wojskowej. - Jest to dla mnie nieakceptowalne i nie powinno mieć miejsca - mówił.
Posłuchaj:
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
Jak dodał, od wielu miesięcy sytuacja na granicy polsko-białoruskiej jest monitorowana. - Obserwujemy, że migranci coraz mniej reagują na strzały ostrzegawcze, są niejako przygotowani do tego i inspirowani przez białoruskie służby, żeby na naszą granicę napierać. Słyszą od nich: 'Hej nie bójcie się, nawet jak strzelają, to strzelają tylko w powietrze, więc nic wam nie zrobią. Idźcie do przodu, śmiało' - mówił gość Karoliny Lewickiej.
'Jestem tchórzem. Wolę to, niż umierać'. Ukraińcy odsłaniają wstydliwą twarz wojny
Kierwiński dodał, że polskie wojsko musi reagować na takie prowokacje, a jeżeli są to strzały ostrzegawcze, to znaczy, że żołnierze "wykonują swoją pracę" i nie wolno ich za to karać. - Granica musi być bezpieczna. Państwo, które nie broni swoich granic, nie ma racji bytu. Państwo musi bronić swoich granic i będzie to robić - zaznaczył były szef MSWiA.
Poleca głowy? Jest reakcja premiera na wydarzenia na granicy
Strzały w powietrze to nie jedyne środki zapobiegawcze
Kierwiński zapytany o to, czy na polsko-białoruskiej granicy może dojść do sytuacji, w której wojsko zacznie strzelać do migrantów, zaprzeczył. Gość TOK FM stanowczo podkreślił, że wyklucza taki scenariusz.
- Na dziś wydaje mi się to niemożliwe. Na miejscu są doświadczeni dowódcy i to są osoby rozsądne. Wiedzą, że jeśli coś takiego miałoby miejsce, nastąpiłaby eskalacja nie do zatrzymania. Byłoby to też wykorzystane przez służby białoruskie do mieszania i siana jeszcze większej propagandy - dodał. Jednocześnie poseł przyznał, że są inne środki i "rozwiązania pośrednie".
- Dziś straż graniczna używa gazu, ale w arsenale może być także użycie broni gładkolufowej. Jest szereg środków, które można wykorzystać - mówił. W ocenie polityka na sytuację na granicy trzeba patrzeć bardzo uważnie, ale też spokojnie.
'Tak samo jak za PiS'. Aktywistka ostro o sytuacji na granicy
- Na pewno musimy patrzeć i reagować na to, co robią białoruskie służby. Proszę pamiętać, że to nie jest tak, że ci migranci, którzy forsują naszą granicę, mają własną strategię czy plan, jak to zrobić. Ten scenariusz powstaje w Mińsku i w Moskiwe - podsumował Kierwiński.