Tusk musi uważać z "gnębieniem" koalicjantów. Oni tylko na to czekają
Koalicja Obywatelska Donalda Tuska wygrała wybory do Parlamentu Europejskiego. I choć jej wynik wyborczy oficjalnie jest tylko nieznacznie lepszy od PiS, to jednak współkoalicjanci - Trzecia Droga i Lewica - wypadli w niedzielę bardzo blado. Oba ugrupowania balansowały na granicy progu wyborczego i finalnie nieznacznie go przekroczyły, co dało im zaledwie po trzy mandaty do PE. Sam Donald Tusk zapowiedział, że nie będzie wyciągał wobec sojuszników politycznych konsekwencji, jednak każde ugrupowanie musi przemyśleć, co zrobiło źle w kampanii.
Tusk gnębił koalicjantów
Dlatego coraz głośniej mówi się o rekonstrukcji rządu Donalda Tuska. Tym bardziej że w niedzielnych wyborach do Parlamentu Europejskiego troje kandydatów, którzy dostali europoselski mandat, to dotychczasowi wiceministrowie. Takiego rozwiązania nie wykluczył w TOK FM Tomasz Żółciak z money.pl. Dziennikarz zaznaczył, że taki los może spotkać choćby ministrów bez tek (choćby Agnieszka Buczyńska czy Katarzyna Kotula), którzy pochodzą z Trzeciej Drogi lub Lewicy. - To są rzeczy, które można zrobić punktowo, szybkim cięciem i które nie będą generowały komentarzy przez wiele dni. Mogą też zajść zmiany o charakterze strukturalnym, a ten rząd jest rekordowy, jeśli chodzi o liczbę wiceministrów, wiec jest z czego ciąć - wskazał gość Agaty Szczęśniak w "Jest temat!".
Tusk wygrał w Polsce, ale może ugrać jeszcze więcej. Ekspertka wyjaśnia dlaczego
Z drugiej strony jednak Donald Tusk nie może przesadzić. - Mimo że koalicjanci dostali łomot w tych wyborach, to premier musi pamiętać, że oni są mu jeszcze potrzebni do posiadania większości w Sejmie - ostrzegał Żółciak. Gość TOK FM zauważył, że koalicjanci w czasie kampanii wyborczej byli przez Tuska "gnębieni". - Jednak wszystko ma swoje granice wytrzymałości. Oni też mogą w końcu przyjść i powiedzieć: Panie Donaldzie, dość tego gnębienia! - mówił dziennikarz.
PiS tylko na to czeka
Tym bardziej że tarcia w koalicji może wykorzystać Prawo i Sprawiedliwość. Żółciak przypomniał, że w poniedziałek rano na antenie Radia ZET Jacek Sasin, czołowo polityk PiS, proponował publicznie stanowisko premiera we wspólnym rządzie Władysławowi Kosiniakowi-Kamyszowi. A jeszcze kilka dni temu nawoływał w mediach do dymisji lidera PSL z funkcji szefa Ministerstwa Obrony Narodowej. - Dopiero teraz koalicja 15 października wchodzi w najtrudniejszy okres swojej bytności. W czasie tego trójboju wyborczego wiele sporów było odkładanych na dalszy. Teraz wszyscy wychodzą z wyborów trochę poobijani i ten okres na pewno będzie dynamiczny i nieprzewidywalny - uczulał Żółciak.