Kto zarobił na "Resecie"? Na liście dobrze znane nazwiska
"Reset" był 17-odcinkowym serialem TVP, emitowanym od czerwca do listopada 2023 roku. Jak pisze poniedziałkowa "Gazeta Wyborcza", "miał w wyborczym roku 2023 zohydzić w oczach Polaków ówczesną opozycję". Opisywał m.in. rzekome powiązania Donalda Tuska z Niemcami i Rosją, straszył, że po dojściu do władzy opozycji, Polska utraci suwerenność.
"Gazeta Wyborcza" ustaliła, ile wyniosły wydatki na produkcję. Autor opublikowanego w poniedziałek artykułu - Wojciech Czuchnowski dotarł do rachunków za każdy odcinek serialu i podliczenia całości kosztów jego produkcji. Jak podkreśla, "kwoty, jakie zarobili telewizyjni propagandziści, są szokująco wysokie". Gazeta zdecydowała się na opublikowanie tych danych, "bo pieniądze pochodziły z publicznych środków i podatków płaconych przez wszystkich obywateli".
Kto zarobił na "Resecie"? Kilka umów
Według informacji "Wyborczej" cały serial kosztował ponad 5,5 mln zł, choć materiał zdjęciowy i dokumenty pochodziły z archiwów, "a więc (były) za darmo". Połowę tej sumy stanowić miały honoraria autorskie i producenckie, a najwięcej zarobić mieli ówczesny gwiazdor TVP Michał Rachoń i związany z Antonim Macierewiczem historyk Sławomir Cenckiewicz.
Rachoń pełnił w serialu funkcję prowadzącego, reżysera i autora scenariusza. Cenckiewicz - autora konspektu, opracowania scenariuszowego i komentarza. Ten pierwszy miał dzięki "Resetowi" wzbogacić się o 472,5 tys. zł, drugi o 458,5 tys. zł. Czuchnowski podkreśla jednak, że w sumie Cenckiewicz mógł zarobić więcej, bo zawarto z nim kilka umów. W sumie ponad milion złotych za osiem miesięcy pracy.
Rozliczenia za cały serial zatwierdzali kierownik produkcji z ramienia Telewizyjnej Agencji Informacyjnej Marcin Gula, wicedyrektor Marcin Tulicki i p.o. dyrektor TAI Samuel Pereira.
"Wyborcza" pisze, że na 'liście płac' za 'Reset' nie ma przypadkowych osób. Reżyserem montażu był Krystian Krawiel - wydawca programu "Minęła 20" Rachonia, za muzykę odpowiadał Jędrzej Kodymowski, częsty gość programu. Zarobić 55 tys. zł miał też sam Tulicki za wykorzystanie w "Resecie" fragmentów jego programów o Tusku. "To zresztą przykład nie tylko podwójnego finansowania, ale (…) konfliktu interesów, bo Tulicki jako wicedyrektor TAI podpisywał rozliczenia i akceptował wysokość rachunków. (…) płacił sam sobie, i to za pracę, którą wykonał wcześniej" - zaznacza Czuchnowski.
Drogi "Reset". Cenckiewicz zapowiada pozew
Głos po publikacji zabrał na X Cenckiewicz. Jak napisał, "Czuchnowski nie tylko nie powinien być dziennikarzem, ale nigdy nie powinien nawet rozliczać własnego PIT-a, a co dopiero zajmować się księgowością TVP S. A. i jej projektów".
Publicysta dodał, że w sprawie jego finansów Czuchnowski "pomylił się o blisko 59 % (procent)!", nigdy nie zarobił za "Reset" ani miliona złotych, ani z osobna kilkuset tysięcy. "Kwoty przyznane mi za wkład reżyserski, pracę nad scenariuszem, konsultacje historyczną i kwerendy (zsumowane) wyglądały zupełnie inaczej i były znacząco niższe, a nawet odbiegały od obowiązujących standardów" - podkreślił Cenckiewicz.
Historyk dodał, że "sprawa stanie się przedmiotem pozwu sądowego".
Posłuchaj:
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty "taniej na zawsze". Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>