,
Obserwuj
Polityka

PKW i pieniądze na kampanię wyborczą. "Po raz kolejny chcą zrobić z ludzi idiotów"

3 min. czytania
01.08.2024 16:26
Państwowa Komisja Wyborcza odroczyła podjęcie decyzji w sprawie sprawozdania finansowego komitetu Prawa i Sprawiedliwości. - Jak słyszę przewodniczącego PKW, który mówi, że liczy do 400, a my na szybko pokazujemy prawie 180 mln zł, to przewlekanie tego o kolejne tygodnie jest niezrozumiałe - skomentował Dariusz Joński, europoseł Koalicji Obywatelskiej.
|
|
fot. Robert Kowalewski / Agencja Wyborcza.pl

PKW przyjęła bez zastrzeżeń sprawozdanie finansowe z wyborów parlamentarnych komitetu Lewicy, zaś ze wskazaniem uchybień m.in. komitetów KO, Trzeciej Drogi i Konfederacji. Najwięcej wątpliwości wzbudziło sprawozdanie PiS, które ze względu na nieprawidłowości w finansowaniu kampanii może stracić nawet 75 proc. z blisko 26-milionowej subwencji. Ostatecznie posiedzenie PKW w sprawie sprawozdania PiS zostało odroczone do 29 sierpnia.

Jak mówił w TOK FM Dariusz Joński, to decyzja zaskakująca. - Jak słyszę przewodniczącego PKW, który mówi, że liczy do 400 - 400 tys. to kwota, która spowoduje, że zostanie odebrana subwencja PiS - a my na szybko pokazujemy prawie 180 mln zł, to przewlekanie tego o kolejne tygodnie jest niezrozumiałe - ocenił europoseł Koalicji Obywatelskiej.

Jak wskazał, na 180 mln zł składają się m.in.: 100 mln zł z Funduszu Sprawiedliwości, 20 mln z Funduszu Leśnego, 8,5 mln na promocję w ramach pikników 800 plus i 23 mln z PZU na różnego rodzaju wydarzenia i podmioty związane z PiS.

- Politycy PiS po raz kolejny chcą zrobić z ludzi idiotów, ale tym razem na pewno im się to nie uda - dopowiedział w rozmowie z Mikołajem Lizutem.

Posłuchaj:

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>

"Skarbonki dla polityków PiS"

Gość TOK FM zastrzegł też, że widział w swoim życiu wiele kampanii wyborczych. W większości z nich politycy chodzili z ulotkami, czasami z gazetami lub drobnymi gadżetami: długopisami i np. zapałkami.

- Tymczasem politycy PiS wjeżdżali z lodówkami, pralkami czy np. wozami strażackimi. Jak pojawiał się polityk PiS i na dożynkach przekazywał właśnie wóz strażacki, to mógł to zrobić tylko on i tylko on mógł wystąpić, nikt inny - wskazał Dariusz Joński.

Podkreślił, że nierzadko uruchamiano cały aparat państwa, by "codziennie dany kandydat mógł przekazywać drogie przedmioty, wartości nawet kilkuset tysięcy zł, zapraszać media i stwarzać wrażenie, ze to on to robi w swoim okręgu w czasie kampanii".

- PKW nie może być głucha i ślepa na to wszystko. Przecież to był zorganizowany system. Nigdy wcześniej nie było takiej sytuacji, by fundusze traktowano jako skarbonki dla polityków PiS na czas kampanii wyborczej - podkreślił gość audycji "A teraz na poważnie".

Zastrzegł, że jeśli PKW potrzebuje czasu, by sprawdzić piknik po pikniku, kto na nim był, co rozdawano, ile pieniędzy wydano, to on poczeka. - Ale jeśli za miesiąc mielibyśmy usłyszeć, że nie starczy czasu albo, że dokumenty są niewystarczające, to proszę się nie dziwić, że opinia publiczna będzie zdziwiona. Zbyt dużo widzieliśmy na ulicach tego, co robiła Solidarna Polska i PiS - zastrzegł przy tym.

Odroczenie decyzji PKW jest na rękę Kaczyńskiemu? 'PiS ustawi się w roli cierpiętnika'

"Zamach na wolne wybory"

Były prezes PKW, sędzia TK w stanie spoczynku Wojciech Hermeliński, pytany o odroczenie posiedzenia PKW ws. sprawozdania PiS z wyborów parlamentarnych zwrócił uwagę, że w historii PKW taka sytuacja się nie zdarzyła. Jednocześnie podkreślił, że nie jest zaskoczony decyzją Komisji.

- Będę szanował każdy wyrok, nie będą go podważał. Tylko mówię, że on nie będzie zrozumiały, jeśli przejdziemy obojętnie, wobec tego wszystkiego, co się działo. Przecież to był zamach na wolne demokratyczne wybory - skomentował europoseł Koalicji Obywatelskiej.

Podkreślił przy tym, że PKW nie jest tylko od pilnowania wyborów i ogłoszenia ich wyników, ale też od tego, by skrupulatnie sprawdzić sprawozdania finansowe partii politycznych. A jak trzeba, to nawet surowo karać.

- Pamiętam PSL i Nowoczesną, które traciły w ostatnich latach subwencje - część lub całość - przez braki formalne, wpłaty rzędu 2-5 tys. zł. A my tu mówimy o setkach milionów - skwitował w TOK FM.