,
Obserwuj
Polityka

Rejestr ciąż zostaje. Tak tłumaczy się Ministerstwo Zdrowia

3 min. czytania
06.08.2024 10:59
Ministerstwo Zdrowia nie planuje wycofania się z obowiązku wpisywania danych o ciąży do rejestru zdarzeń medycznych. Resort wyjaśnił, że informacje te służą dostosowaniu terapii do stanu pacjentki na przykład wtedy, gdy jest ona nieprzytomna.
|
|
fot. Agnieszka Sadowska / Agencja Wyborcza.pl

Przepisy rozszerzające katalog danych wprowadzanych do rejestru zdarzeń medycznych m.in. o ciążę weszły w życie w 2022 r. Budziły obawy kobiet, że dane o utracie ciąży będą wykorzystywane w postępowaniach sądowych. Krytycy tego rozwiązania nazywali gromadzenie danych o ciąży w systemie teleinformatycznym "rejestrem ciąż". Chodzi o zmiany w rozporządzeniu w sprawie szczegółowego zakresu danych zdarzenia medycznego przetwarzanego w systemie informacji oraz sposobu i terminów przekazywania tych danych do Systemu Informacji Medycznej (SIM).

- Nie prowadzimy obecnie prac legislacyjnych zmierzających do zmiany przepisów rozporządzenia - poinformowało PAP biuro komunikacji Ministerstwa Zdrowia.

- Celem zbierania danych w SIM (System Informacji Medycznej - PAP) jest zapewnienie pracownikom medycznym dostępu do danych o zdrowiu konkretnego pacjenta wyłącznie w celu zapewnienia jak najwyższej jakości udzielanych świadczeń zdrowotnych. Przekazywanie przez usługodawcę do SIM informacji o ciąży pacjentki służy zatem dostosowaniu terapii do stanu ciężarnej pacjentki i zapewnieniu bezpieczeństwa zdrowotnego jej oraz płodowi - podkreśliło MZ.

Resort zaznaczył, że gromadzenie takich danych w SIM i zapewnienie do nich dostępu pracownikom medycznym jest pomocne na przykład wtedy, gdy kobieta ciężarna jest nieprzytomna.

MZ nie planuje zmian w sprawie rejestru ciąż. Ekspertka Federy zabrała głos

 

Aleksandra Magryta z Fundacji na Rzecz Kobiet i Planowania Rodziny (Federa) podkreśliła w rozmowie z PAP, że zobowiązanie lekarek i lekarzy do uzupełnienia w SIM danych o ciąży wywołały obawy u kobiet, że będą ścigane za przerwanie własnej ciąży. - O tych obawach często słyszałyśmy i wciąż słyszymy od kobiet, które się z nami kontaktują - powiedziała PAP.

Jej zdaniem zbieranie informacji o ciąży jest formą kontroli mogącą wywoływać niepokój. - Nie znam jednak spraw, w których dane o ciąży w rejestrze zdarzeń medycznych stały się podstawą do wszczęcia postępowania wobec kobiety - dodała Magryta.

Zauważyła przy tym, że przerwanie własnej ciąży przez kobietę nie jest karane. - Istnienie rejestru nie uprawnia do wzywania policji, a także nie daje możliwości wyciągania konsekwencji prawnych za przerwanie swojej ciąży. Jedyne co lekarz musi zrobić, to odznaczyć ciążę w systemie - powiedziała.

Ginekolog o 'rejestrze ciąż' i strachu pacjentek. 'Za chwilę będą się tłumaczyć jak w Salwadorze'

Ministerstwo Zdrowia przypomniało, że informacja o ciąży weszła do katalogu, który obejmować ma opracowywany przez Komisję Europejską dokument medyczny (Patient Summary) z danymi o zdrowiu pacjenta, który ma być wymieniany transgranicznie. Resort zaznaczył, że najistotniejsze informacje o zdrowiu pacjenta mają służyć pracownikom medycznym do prowadzenia diagnostyki i terapii pacjentów.

- Ewentualny dostęp organów władzy publicznej do danych zgromadzonych w SIM ściśle regulują obowiązujące przepisy prawa - zaznaczyło ministerstwo.

O tym, że rząd Zjednoczonej Prawicy planuje wprowadzić "rejestr ciąż" alarmował w listopadzie 2021 r. ówczesny senator KO Krzysztof Brejza.

Rozporządzenie dot. rejestru ciąż

 

Rozporządzenie podpisane przez ministra zdrowia Adama Niedzielskiego weszło w życie w czerwcu 2022 r. W październiku 2022 r. wpisywanie danych z rozszerzonego katalogu, w tym o ciąży, stało się obowiązkowe. Sprawą interesował się m.in. rzecznik praw obywatelskich Marcin Wiącek. Zauważył on, że zakres przetwarzania danych osobowych powinien być szczegółowo doprecyzowany w ustawie, a nie w rozporządzeniu ministra. Do sprawy odniósł się wówczas także Donald Tusk, który wskazał, że 'rejestr ciąż' ma służyć kontroli kobiet. - Chodzi o kontrolę donoszenie ciąży i straszenie prokuraturą - mówił przyszły premier.

Niebezpieczne 'małpki' prowokują inny styl picia. 'Dużo bardziej szkodliwe'

Resort w odpowiedzi na te wątpliwości argumentował, że dane z SIM nie służą żadnym instytucjom do analizy stanu zdrowia konkretnego pacjenta czy grupy pacjentów, a ich zbieranie ma na celu wyłącznie wymianę informacji między pracownikami medycznymi podejmującymi leczenie konkretnego pacjenta. Wyjaśniał wówczas, że poszerza system raportowania zgodnie z zaleceniami Komisji Europejskiej.

Posłuchaj:

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty "taniej na zawsze". Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>