Niebezpieczne "małpki" prowokują inny styl picia. "Dużo bardziej szkodliwe"
Z badania przeprowadzonego przez UCE Research i Grupę BLIX wynika, że blisko 50 proc. Polaków w wieku 18-35 lat chce wprowadzenia zakazu nocnej sprzedaży alkoholu na stacjach paliw. Odmiennego zdania jest 41 proc. ankietowanych. Badanie wykazało, że zakaz popiera więcej osób z wyższym wykształceniem.
- Zakaz nocnej sprzedaży alkoholu na stacjach benzynowych uważam za pomysł zdecydowanie dobry, jeśli chodzi o względy bezpieczeństwa. No bo kto robi zakupy alkoholowe między godz. 22 a 6 rano? Raczej nie ci, którzy planują imieniny za tydzień, ale osoby, którym teraz brakuje alkoholu i chcą się dopić - twierdzi Katarzyna Łukowska, wicedyrektorka Krajowego Centrum Przeciwdziałania Uzależnieniom. - Taka decyzja nie tylko pomoże zredukować wypadki drogowe związane z prowadzeniem pod wpływem, ale również ograniczy całodobowy dostęp do alkoholu - dodaje ekspertka.
Aktualnie Ministerstwo Zdrowia pracuje nad nowelizacją ustawy, która miałaby wprowadzić zakaz nocnej sprzedaży alkoholu na stacjach benzynowych - mówiła o tym m.in. na naszej antenie ministra Izabela Leszczyna. Szefowa resortu wskazała, że jej departament opracował już projekt zmian, który w najbliższym czasie zostanie przekazany do dalszych prac legislacyjnych.
Usłyszała ukraiński akcent i wpadła w szał. 'Było już za późno'
- Sam fakt, że być może będzie procedowana ustawa eliminująca sprzedaż alkoholu na stacjach benzynowych w godzinach nocnych jest - moim zdaniem - zmianą woli politycznej w dobrym kierunku. Mam nadzieję, że to początek kolejnych decyzji w trosce o zdrowie publiczne i o ograniczenie dostępności alkoholu. Wszystko zależy od woli politycznej - twierdzi Łukowska.
Rząd wytoczy walkę "małpkom"?
Kolejnym alkoholowym tematem, o którym mówią przedstawiciele rządu, są tzw. małpki. Niedawno minister finansów Andrzej Domański powiedział w TVN24, że będzie rozmawiał z minister zdrowia Izabelą Leszczyną na temat ewentualnego ograniczenia dostępności sprzedaży miniaturek alkoholi.
Polska rzeka alkoholu. 'Zwiększyliśmy spożycie o 30-40 proc.'
W sondażu przeprowadzonym przez IBRiS dla Radia Zet 57 proc. badanych pozytywnie oceniło pomysł podniesienia cen tzw. małpek. Odpowiedź "zdecydowanie tak" wybrało 33,7 proc., a "raczej tak" 23,3 proc. Odmiennego zdania było 34,4 proc. respondentów, z czego "zdecydowanie nie" odpowiedziało 9,2 proc., a "raczej nie" 25,2 proc. 8,6 proc. ankietowanych wybrało odpowiedź "nie wiem/trudno powiedzieć". Za podwyższeniem cen małpek są zarówno kobiety, jak i mężczyźni.
Moja rozmówczyni potwierdza, że buteleczki o pojemności 100 i 200 ml, które można dostać niemal w każdym sklepie, to duży problem. Przekonuje też, że prowokują one inny, znacznie bardziej niebezpieczny styl picia.
- "Małpek" nie kupujemy tak jak np. półlitrowej butelki, aby wspólnie z kimś celebrować jakąś uroczystość, np. na rodzinnej imprezie. "Małpka" jest do samotnej konsumpcji, a jej dostępność oraz cena są dużo bardziej szkodliwe z perspektywy profilaktyki, ponieważ za dosłownie kilka złotych możemy wejść w posiadanie czystego alkoholu. Ich rozmiar z kolei sprzyja ukrywaniu problemów związanych z alkoholem, ponieważ taką buteleczkę przecież łatwo przenieść, spożyć gdziekolwiek i schować np. w kieszeni - podkreśla Łukowska.
Według badaczy z firmy Synergion, co trzecia buteleczka alkoholu ma być kupowana w Polsce już przed południem.
Rosnąca epidemia zgonów alkoholowych. Pijemy coraz więcej
"Ograniczenie dostępności cenowej". WHO podpowiada jak walczyć z alkoholem
- Biorąc pod uwagę zdrowie publiczne, zakaz sprzedaży alkoholu w butelkach mniejszych niż pół litra byłby korzystny, aczkolwiek nie wiem, czy jest to w ogóle możliwe do wprowadzenia ze względu na chronioną prawnie swobodę handlu. No bo skoro można kupić np. alkopopy, czyli napój owocowy z dodatkiem alkoholu, czyli gin z tonikiem, rum z colą, to dlaczego nie można kupić małej, kolorowej buteleczki z wysokoprocentową zawartością - zastanawia się Łukowska.
Minister zdrowia Izabela Leszczyna uważa, że Ministerstwo Finansów powinno zwiększyć akcyzę na alkohol i papierosy. Domański w TVN24 podał natomiast, że jego resort "nie planuje zmiany mapy drogowej, jeśli chodzi o akcyzę na alkohol". Dodał, że już "w tej chwili w cenie alkoholu akcyza stanowi potężny udział". Ministerstwo Finansów przedstawiło niedawno propozycję zwiększenia skali podwyżek akcyzy, ale na wyroby tytoniowe.
- Zdaniem Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) jedną ze skutecznych strategii ograniczenia spożycia alkoholu w danej populacji jest ograniczenie jego dostępności, również cenowej. Niby mamy zapisane w ustawie systematyczny wzrost akcyzy, jednak inflacja znacznie go wyprzedza i ten alkohol jest zwyczajnie zbyt tani i zbyt łatwo dostępny. W praktyce za średnie miesięczne wynagrodzenie możemy tego alkoholu kupić coraz więcej - uważa Katarzyna Łukowska.
Posłuchaj audycji
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>