"W partii bulgocze". Kto kandydatem PiS na prezydenta? "Mam teorię spiskową"
Prawo i Sprawiedliwość zapowiadało, że kandydata na prezydenta przedstawi 11 listopada. Jak jednak wynika z przecieków medialnych, proces wyboru idzie opornie. Trudno się dziwić, skoro ze zleconych przez partię badań miało wyjść, że Polacy chcą, żeby prezydent był wykształcony, przystojny, znał języki i posiadał międzynarodowe obycie.
Zdaniem Leszka Jażdżewskiego osobę, która powalczy z kandydatem KO o miejsce w Pałacu Prezydenckim możemy poznamy późnej. - Widać, że ta zapowiedź chyba nie była dla PiS-u korzystna. Słychać pogłoski, że mają się z tego wycofać. Ten kto pierwszy się zgłasza, jest w trudniejszej pozycji, bo przeciwnik może dostosować do tego taktykę - powiedział w 'Poranku Radia TOK FM' redaktor naczelny 'Liberte!'.
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
'Więcej charyzmy od Błaszczaka mają czołgi'
Drugi z gości Karoliny Lewickiej - Tomasz Żółciak z portalu money.pl mówił, że główny problem PiS-u polega na znalezieniu kandydata silnego w partii, a jednocześnie takiego, który nie miałby obciążenia wizerunkowego. - PiS cały czas wybiera pomiędzy tymi, którzy byliby w stanie wykręcić dobry wynik w pierwszej turze. Ale wchodząc do tury drugiej mieliby te betonowe buciki w postaci hipoteki politycznej, bagażu politycznego - wskazał dziennikarz.
Jak dodał dziennikarz, chodzi tu chociażby o byłego premiera Mateusza Morawieckiego i byłego szefa MON Mariusza Błaszczaka. To jednak nie jedyny zarzut. - O Błaszczaku to w PiS-ie często słyszę opinie o braku charyzmy. Wręcz usłyszałem od jego kolegów z partii, że 'więcej charyzmy mają czołgi, na tle których się fotografował i robił konferencje' - relacjonował Żółciak.
Taką ksywkę nadali Błaszczakowi żołnierze. 'Tylko Barbie mu brakowało' [FRAGMENT KSIĄŻKI]
Według publicysty w partii silny opór ma budzić także Tobiasz Bocheński. - Niektórych mierzi tempo jego kariery politycznej. On skokami zajmuje kolejne pozycje. To wywołuje po prostu zazdrość. Usłyszałem też od rozmówcy z PiS-u, że nie słyszał jeszcze wojewody, który byłby tak przeświadczony o tym, że to dzięki niemu przetrwaliśmy pandemię - opowiadał gość TOK FM.
Kto kandydatem PiS na prezydenta? 'W partii bulgocze'
Żółciak wskazał, że widać jak 'bardzo w PiS bulgocze wokół tej kwestii'. - I szczerze mówiąc, mam taką spiskową teorię, że te wszystkie nazwiska, które się przewijają, to taka gra. Zastanawiam się, czy to nie jest podprowadzanie tego wariantu Dudy. Że mówimy o Błaszczaku, Morawieckim, Bocheńskim, Boguckim, a tak naprawdę, w pewnym momencie PiS wyciągnie z kapelusza jakiegoś niezwiązanego bezpośrednio z partią, ale PiS-owskiego akolitę. I będzie grał na efekt zaskoczenia i świeżości - mówił.
W opinii dziennikarza money.pl zawsze jest bowiem 'taki etap wyboru kandydata gdzie nazwiska, które wchodzą na giełdę są suflowane przez tych, którzy chcą te nazwiska po prostu spalić albo odwrócić uwagę, stworzyć zasłonę dymną'. - To jest trochę spiskowa teoria, ale nie wykluczałbym jej. Tak samo jak po stronie PO, im bardziej Donald Tusk dementuje i są przecieki, że nie jest zainteresowany startem, tym bardziej jestem w stanie uwierzyć w ten start - podsumował gość TOK FM.