Morawiecki ma chrapkę na fotel "Królowej Europy". "To PiS wprowadziło ją na salony"
Mateusz Morawiecki chce być szefem Europejskich Konserwatystów i Reformatorów . Obecnie przewodniczącą EKR jest premierka Włoch Georgia Meloni. 'Fakt' kilka dni temu usłyszał do osoby z otoczenia byłego premiera, że 'szanse są 50 na 50', ale Meloni nie chce ustąpić.
- To, co się dzisiaj dzieje, może wydawać się drobną gierką polityczną: stanowiska, stołki brukselskie, przywództwo - mówił w TOK FM dr Piotr Podemski, historyk i italianista. - Ale tak naprawdę jest to tylko pokłosie pewnych tektonicznych ruchów, wielkich przemian, które mają miejsce na prawicy Parlamentu Europejskiego począwszy od czerwcowych wyborów - podkreślał.
Gość 'Popołudnia Radia TOK FM' przypominał, że Meloni kreowano niemalże na 'królową Europy', a przynajmniej 'królową europejskiej prawicy', tymczasem 'prawica zaczęła się dwoić i troić, a nie jednoczyć'. I PiS również zaczął rozważać porzucenie frakcji EKR i przejście do Patriotów za Europą, frakcji stworzonej w lipcu przez Viktora Orbana. Jednak, jak zauważał Podemski, węgierski premier może być dla PiS zbyt prorosyjski.
Posłuchaj:
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
Gra o brukselskie stołki. Meloni nie odda nimbu
Podemski przypominał, że frakcja EKR kiedyś była tworem skupiającym głównie europarlamentarzystów polskich i brytyjskich. Po brexicie PiS 'został sam po tej stronie barykady'.
- PiS jest z Meloni mocno pokłócony. Jej partia była kiedyś nieznaczącą grupką i dla PiS to psychologicznie trudne, że oni podali jej rękę, wprowadzili na salony, dali jako słabszemu partnerowi fotel przewodniczącej partii EKR, a teraz pani Meloni nie jest skłonna się posunąć i oddać fotel Morawieckiemu, któremu z przyczyn prestiżowych byłby on przydatny - oceniał gość Filipa Kekusza.
Podemski zwracał uwagę, że stanowisko szefa EKR jest głównie właśnie prestiżowe.
- Dla Meloni ten fotel miał oznaczać, że nie jest postfaszystką, jak mówią jej krytycy we Włoszech, tylko polityczką mainstreamową. Nie tylko premier Włoch, ale partnerską najważniejszej instytucji, graczy, mężów i dam stanu na arenie europejskiej. To dla niej istotny nimb świętości, powagi i prestiżu i niechętnie byłaby skłonna go oddać - oceniał historyk.