Trzaski w koalicji i ważny moment dla rządu. "Z wakacji wróciłam wkurzona"
Ostatni sierpniowy sondaż United Surveys dla Wirtualnej Polski pokazuje, że poparcie dla Koalicji Obywatelskiej jest wciąż największe (34,6 proc.), ale to Prawo i Sprawiedliwość, które plasuje się na drugim miejscu odnotowało największy wzrost - aż o 4,1 pkt proc. (32,4 proc.). Z sondażu CBOS, z kolei, w którym pytano o pracę rządu, wynika, że poparcie dla jego działań deklaruje 32 proc. respondentów (spadek o 1 pkt proc. wobec badań z lipca), jako przeciwnicy określa się 40 proc. (bez zmian), 25 proc. deklaruje obojętność (wzrost o 1 pkt proc.), 3 proc. nie ma zdania (bez zmian).
"Rozliczanie PiS to za mało"
Magdalena Chrzczonowicz, redaktorka naczelna OKO.press oceniła w "Poranku TOK FM", że jeśli przyglądać się tylko ostatnim badaniom, to rządzący mogą nie dostrzegać tam niczego niepokojącego. Jednak jeśli patrzy się na tendencję wielomiesięczną, jest nieco mniej optymistycznie.
- W jednej rzeczy koalicja jest głośna i widoczna, czyli w rozliczeniach rządu PiS. Codziennie widzimy jakąś nową aferę wyciąganą przez koalicję rządzącą. Polacy i Polki chcieli rozliczeń, ale to nie wszystko. Nie może być tak, że po roku nowego rządu jesteśmy w stanie pochwalić się tym, że wyciągamy kolejne afery - mówiła. Dodawała, że rząd musi zacząć realizować punkty swojego programu, ponieważ w innym przypadku - w jej opinii - sondaże zaczną wyraźnie spadać.
Dodała do tego "trzeszczenie w koalicji". - Ono jest od dawna i jest normalne, zwłaszcza przy tak szerokiej koalicji - zastrzegała. Ale przypomniała sytuację ze spotem Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, w którym wystąpiła minister Agnieszka Dziemianowicz-Bąk, a którego emisję miał wstrzymać sam Donald Tusk. - To pokazuje, że te relacje są trudne. Jest też wybijanie się, taki marsz w dziwnym prawicowym kierunku PSL - wskazywała, dodając, że może to być ostrzeżenie dla rządu.
"Z wakacji wróciłam wkurzona"
Dominika Długosz z "Newsweeka" wspomniała o ogłoszonej przez premiera "spowiedzi" ministrów, których Donald Tusk przy okazji rocznicy wyborów ma rozliczać z realizacji obietnic. - Mam wątpliwość co do tego rodzaju PR-owych akcji. (...) Może lepiej byłoby mieć dobrą komunikację rządu na co dzień, a nie urządzać tego typu historie - oceniła.
Jak dodała, ona sama wróciła z wakacji "bardzo mocno wkurzona". - Byłam przekonana, że przynajmniej jedną rzecz mamy załatwioną - że zamykamy sprawę związków partnerskich. Że skoro Lewica poszła na ustępstwa ws. pieczy zastępczej czy nazwiska, to PSL przestanie się bronić przed procedurą cywilną dotyczącą dwojga kochających się ludzi - wskazała, przypominając o zapowiedzi Władysława Kosiniaka-Kamysza o tym, że PSL przygotuje własny projekt w tej sprawie ("o osobie najbliższej").
Ale spory o sprawy "światopoglądowe" nie są jedynym problemem rządu - Dominika Długosz w rozmowie z Anną Piekutowską wskazała również na gospodarkę. - Nie wiadomo, co ze składką zdrowotną, co z programem mieszkaniowym. Byłam zadowolona, że przestajemy żyć w kraju, gdzie wszystko jest wynikiem zdania prezesa, ale ta dyskusja polityczna nie może polegać na tym, że jedni się obrażają, drudzy wychodzą, trzeci siedzi w kącie, a czwarty nie jest w stanie ich pozbierać - ironizowała. Jej zdaniem "miesiąc miodowy totalnie się skończył, wyborcy będą chcieli konkretów, a nie tylko rozliczenia PiS".