,
Obserwuj
Polityka

Rządowy chaos ws. powodzi. "Same alerty RCB nie wystarczą"

2 min. czytania
19.09.2024 09:03
- Jedno źródło (informacji o powodzi - red.) by się rzeczywiście przydało. Pewną rolę powinno odgrywać Rządowe Centrum Bezpieczeństwa, ale tak niestety nie jest. To pokłosie tego, że rzeczywiście nie ma rzecznika, kogoś, kto koordynowałby politykę informacyjną - mówił w TOK FM Kamil Dziubka.
|
|
fot. Maciej Witkowski/REPORTER / Maciej Witkowski/REPORTER

Rząd Donalda Tuska, choć działa już prawie rok, nadal nie ma rzecznika prasowego. A to - zdaniem Kamila Dziubki z Onetu - powoduje problemy komunikacyjne w Radzie Ministrów. Co uwypukliła powódź w południowej Polsce. - Na ostatnim posiedzeniu premier Donald Tusk przestrzegał i apelował do ministrów, żeby powściągnąć aktywność medialną, a jeżeli już się chodzi do mediów, aby uważać na to, co się mówi. By o powodzi wypowiadali się przede wszystkim ci ministrowie, których resort są na pierwszej linii walki z powodzią, bo to z pewnością ułatwi tą komunikację. No, ale jak widzimy, najlepiej z nią nie jest - mówił w "Wywiadzie Politycznym" dziennikarz Onetu.

Dziubka przyznał, że rolę rzecznika swojego gabinetu pełni sam Donald Tusk. - Jemu to przynajmniej do tego momentu pasowało. Bo skoro mamy wielopartyjny koalicyjny rząd, każdy minister musi być rzecznikiem swojego resortu, swojego poletka. Czy to wychodzi dobrze? Moim zdaniem nie, bo my dziennikarze często mamy problem, by zastanowić się, do kogo zadzwonić w ogóle w jakiejś sprawie. Kakofonia jest widoczna - ocenił gość Karoliny Lewickiej.

Jedno źródło informacji

Lewicka przypominała, że informacje o powodzi dziennikarze czerpią z konferencji Tuska, jego wpisów na X czy posiedzeń sztabów kryzysowych. - Pojawiają się rozsądne głosy, że nie ma jednego źródła informacji, że aby ustalić jakiś stan faktyczny, trzeba sprawdzać w bardzo wielu miejscach. I nie ma oficjalnych informacji, które by szły do mediów, a przede wszystkim do obywateli, bo to oni potrzebują szybkiej, sprawdzonej, rzetelnej informacji - podkreślała.

- Tak niestety jest. Przydałby się taki serwis, nazwijmy to umownie Powódź.pl, który chyba zaproponował doktor Mirosław Oczkoś, oczywiście on ma rację. Dlatego, że same alerty RCB nie wystarczą - mówił Dziubka.

- Czasem nie ma czasu, żeby biegać po stronach poszczególnych resortów, straży pożarnej, po profilach twitterowych. Jedno źródło by się rzeczywiście przydało. Pewną rolę pewnie powinno odgrywać Rządowe Centrum Bezpieczeństwa, ale tak niestety nie jest. To pokłosie tego, że rzeczywiście nie ma rzecznika, kogoś, kto by koordynował politykę informacyjną - oceniał gość "Wywiadu politycznego".

Warto zauważyć, że dopiero w środę rząd uruchomił stronę internetową z najważniejszymi informacji na temat powodzi.