,
Obserwuj
Polityka

Duda w orędziu "poszedł na ostro". To do nich puścił oko

3 min. czytania
16.10.2024 14:29
- Mocno wbijał szpilki, szczególnie w Koalicję Obywatelską, natomiast znamienne było puszczanie oka do PSL i Władysława Kosiniaka-Kamysza. Po to, żeby część elektoratu PSL zagłosowała na kandydata PiS - mówi w rozmowie z Tokfm.pl Sergiusz Trzeciak.
|
|
fot. Pawel Wodzynski / Pawel Wodzynski/East News

- Pan prezydent pokazuje po prostu, że chce uczestniczyć w grze, w kampanii wyborczej. Silnie podkreśla swoją podmiotowość - tak w rozmowie z Tokfm.pl ocenia środowe orędzie prezydenta dr Sergiusz Trzeciak, politolog i ekspert ds. komunikacji strategicznej.

Andrzej Duda w środę przemawiał przez niemal godzinę do posłów. Na początku znalazł kilka ciepłych słów pod adresem obecnej ekipy. Prezydent dziękował np. Władysławowi Kosiniakowi-Kamyszowi za działania, które mają na celu wzmocnienie bezpieczeństwa państwa.

Później jednak zaatakował rządzących, m.in. za skupianie się na komisjach śledczych, działania w sprawie Centralnego Portu Komunikacyjnego, próby wymiany ambasadorów czy zamieszanie z prokuratorem krajowym.

"Poszedł na ostro"

- Prezydent poszedł na ostro. Widać, że chce podkreślić w ten sposób, że cały czas jest istotnym graczem, może wpłynąć na wynik wyborczy - mówi Trzeciak. - Były elementy nawiązujące do tego, że gra się jeszcze toczy, żeby Platforma nie tryumfowała, bo jeszcze nie wygrali wyborów prezydenckich. To też zapowiedź ze strony prezydenta, że on się w tę kampanię zamierza aktywnie włączyć. Jak można zakładać, po stronie kandydata PiS, choć dopóki nie będziemy znali tego kandydata, trudno powiedzieć, jakie to zaangażowanie będzie - podkreśla.

Jednak nie wszystkim się dostało. - Mocno wbijał szpilki, szczególnie w Koalicję Obywatelską, natomiast znamienne było puszczanie oka do PSL i Władysława Kosiniaka-Kamysza. Po to, żeby część elektoratu PSL zagłosowała na kandydata PiS lub, żeby prezydent zyskał sympatię tego elektoratu, którą będzie mógł później przerzucić na kandydata partii Kaczyńskiego. To realny scenariusz, skoro Kosiniak-Kamysz nie startuje w tych wyborach. Oczywiście wszystko zależy znowu od tego, kim będzie ten kandydat - mówi ekspert.

Ugrupowanie Jarosława Kaczyńskiego ma go przedstawić 11 listopada (partia Tuska planuje ogłosić swojego kandydata 7 grudnia).

To jednak nie jedyny powód umizgów prezydenta w kierunku ludowców. - PiS zrozumiał swój błąd w poprzedniej kampanii wyborczej: za mocno poszedł w atakowanie potencjalnych koalicjantów, szczególnie Konfederacji, ale też PSL. To trochę pokłosie tamtej refleksji. Gdyby nie ostra krytyka, PiS mógłby liczyć na względną sympatię części aparatu i parlamentarzystów PSL - zaznacza Trzeciak.

"PiS da PSL wszystko, czego zechce"

- Wola zawarcia 'małżeństwa z rozsądku' jest w PSL, ale zwolennicy tego scenariusza nie mogą się wychylać. Jeśli jednak osłabnie pozycja Kosiniaka-Kamysza, w partii pojawi się opozycja, może być próba szukania porozumienia. PSL doskonale wie, że w warunkach na przykład przyszłej kadencji PiS, nawet w koalicji z Konfederacją, może zabraknąć kilku czy kilkunastu głosów. PiS wtedy da PSL wszystko, czego zechce - uważa politolog.

Prezydent w Sejmie krytykował też politykę migracyjną obecnego rządu. Niedawno Tusk zapowiedział czasowe i terytorialne zawieszenie prawa do przyjmowania wniosków o azyl. Zdaniem Dudy, może to uderzyć w białoruskich opozycjonistów. - Wielu ludzi szykanowanych przez reżim Łukaszenki nie będzie mogło schronić się w Polsce - mówił w środę.

- Był element zaskoczenia dotyczący polityki migracyjnej - przyznaje Trzeciak w rozmowie z Tokfm.pl. - Poza tym nie widzę większych zaskoczeń, prezydent już wcześniej artykułował zastrzeżenia dotyczące CPK, sędziów i neoKRS, to było oczywiste - dodaje.

Rozgrywanie sytuacji na granicy

Skąd jednak ocena polityki migracyjnej z takiej pozycji? - Elektoratowi i części polityków PiS na pewno się podoba, że minister Sienkiewicz krytykuje politykę migracyjną Niemiec. PiS jest w o tyle trudnej sytuacji, że nie może pochwalić premiera, musi znaleźć jakiś słaby punkt - wyjaśnia Trzeciak.

- I w tym kierunku poszedł prezydent. Mniej spodziewanym argumentem ze strony prezydenta było, że ograniczenie prawa do azylu będzie skutkowało tym, iż wielu opozycjonistów z Białorusi nie będzie mogło się o niego ubiegać. Prezydent starał się tę sytuację rozegrać na swoją korzyść - przekonuje.

Nasz rozmówca uważa jednak, że orędzie Dudy nie będzie miało większego wpływu na sytuację w kraju czy zmiany słupków sondażowych. - Bardziej obserwowałbym ruchy prezydenta. Samo orędzie może mieć tylko chwilowy wpływ - twierdzi Trzeciak.

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>