PiS będzie się uczył od sztabu Trumpa? "Nie przypadkiem Tarczyński się tam pojawił"
Donald Trump wygrywa wybory w USA i wróci do Białego Domu. Na wieść o tym prawa strona sejmowej sali urządziła mu w środę owację na stojąco ze skandowaniem nazwiska. Czy Donald Trump doda wiatru w żagle Prawu i Sprawiedliwości?
- Z pewnością. Będzie to wykorzystywane w trakcie kampanii. Także Donald Trump może się w tej kampanii pojawić, wspierając kandydata PiS - mówił w "TOK360" prof. Szymon Ossowski, dziekan Wydziału Nauk Politycznych i Dziennikarstwa Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu.
W środę szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego Jacek Siewiera w rozmowie z RMF FM nie wykluczył, że Trump jeszcze przed końcem kadencji Andrzeja Dudy odwiedzi Polskę.
Polacy uczą się w USA
- Wiedzieliśmy europosła Dominika Tarczyńskiego w tle przemówienia Trumpa. Nie pierwszy raz politycy polscy jeżdżą do USA, ucząc się, podpatrując kampanię wyborczą. A jak widzimy, kampania wyborcza Donalda Trumpa, przy wszystkich różnicach kulturowych i historycznych, bywa skuteczna. Nie przypadkiem europoseł Tarczyński się tam pojawił - oceniał gość Adama Ozgi.
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
Ossowski przypomniał, że w 2005 roku kampania ówczesnego prezydenta Lecha Kaczyńskiego bazowała na 'pewnych doświadczeniach z Ameryki'. - Z pewnością to wiatr w żagle PiS i jego kandydata. Na pewno bliskość relacji z urzędującym w przyszłym roku prezydentem Trumpem będzie jednym z ważniejszych leitmotivów kampanii kandydata PiS - podkreślił.
Gospodarz audycji pytał, czy to może oznaczać "skręt estetyczny" kampanii wyborczej. - Może być bardzo brzydka, jeśli mamy brać przykład z Trumpa? - dodał.
- Wnioski mogą się przełożyć na naszą kampanię prezydencką. Już pięć i dziesięć lat temu była bardziej negatywna. (Duda) bardziej krytykował urzędującego Komorowskiego, a później kandydata Trzaskowskiego niż (miało to miejsce) w przypadku Platformy. Bardziej atakował. Negatywna kampania przynosiła dotychczas korzyści PiS - ocenił Ossowski.