Rząd porywa się na "niemożliwe". "Udało się w Anglii, uda się też w Polsce"
Już co czwarty nastolatek w Polsce miał kontakt z pornografią - pokazują badania NASK "Nastolatki 3.0" i raport "Nastolatki wobec pornografii cyfrowej". 32 proc. badanych przyznaje przy tym, że pierwszy kontakt nastąpił w wyniku przypadkowego natknięcia się na te treści, a 72 proc. nastolatków określiło, że dostęp do treści pornograficznych jest zbyt łatwy. Ministerstwo Cyfryzacji chce wypracować rozwiązania, które pozwolą na zwiększenie ochrony małoletnich przed treściami szkodliwymi dostępnymi powszechnie w Internecie.
- Jeżeli uda mi się przeprowadzić przez proces legislacyjny, a potem uzyskać podpis pana prezydenta pod ustawą, to uznam, że spełniłem się w polityce - skomentował w TOK FM wiceminister cyfryzacji Michał Gramatyka.
Jak ocenił, "sprawa, wbrew pozorom, zostanie załatwiona dość szybko". - Wpisujemy się do rejestru aktów legislacyjnych rządu jeszcze w tym roku. To znaczy, że w pierwszej połowie przyszłego roku prawo powinno trafić do Sejmu - dodał w rozmowie z Janem Wróblem.
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
"Od dostawcy należy wybór, jaka to będzie technologia"
Gość TOK FM przypomniał, że to ustawa wzorowana na rozwiązaniach angielskich i australijskich. - Polega na tym, że dostawcy treści pornograficznych, legalnych, będą musieli zabezpieczyć swoje serwisy przed dostępem nieletnich - dodał.
Uściślił przy tym, że zamierzeniem resortu jest wymuszenie na dostawcy zastosowania technologii weryfikacji wieku. - To do niego należy wybór, jaka to będzie technologia. Z naszego punktu widzenia ma być skuteczna. Ma oddzielać dzieci od pornografii - zastrzegł.
Jako przykład jej zastosowania wskazał bezobsługowe sklepy. - Można wejść do tego sklepu i kupić napój energetyczny. Ale żeby to zrobić, zgodnie z polskim prawem, trzeba być pełnoletnim, więc sklepy stosują technologię sprawdzania wieku. Mniejsza o to, jak ona działa i jaka to technologia, ale weryfikuje wiek nabywcy. Dokładnie coś takiego chcemy wprowadzić w Internecie dla treści pornograficznych - podkreślił Gramatyka.
Zapewnił przy tym, że technologii jest mnóstwo, ale nie wszystkie wchodzą w grę. Za "dość niebezpieczne" uznał technologie biometryczne, bo mogą gromadzić dane, "które nie za bardzo wiadomo, jak potem będą wykorzystywane".
"To dramat. Najwyższy czas to zmienić"
- A nie jest tak, że to powinna być zgoda rodziców niepełnoletniej czy małoletniej osoby? Bo może rodzic mówić tak: "Przepraszam, pornografia to część życia" - chciał widzieć prowadzący.
- W świecie idealnym rodzice stosują mechanizmy tzw. kontroli rodzicielskiej i uczą dzieci, czym jest życie, czym różni się od obrazków, które mogą znaleźć w Internecie. Ale też musimy pamiętać, że stanowią oni może 25 proc. wszystkich rodziców - odpowiedział wiceminister cyfryzacji.
Wskazał przy tym, że w większości przypadków rodzicom wydaje się, że ich dzieci spędzają w Internecie do półtorej godziny dziennie, a z badań NASK wychodzi, że to aż do pięciu godzin dziennie. - Rodzice nawet nie wiedzą, ile ich dzieci siedzą w Internecie i właśnie przed takimi sytuacjami dzieciaki trzeba po prostu chronić - podkreślił. Tym bardziej, jak dodał, że według badań 11. rok życia to średni wiek, w którym małoletni uzyskiwali dostęp do pornografii. - To jest dramat. Najwyższy czas to zmienić. A jeżeli udało się w Anglii, w Australii, to pewnie uda się też w Polsce - podsumował gość TOK FM.