Bruksela wstrzyma miliardy dla Polski? Ministra nie wytrzymała
RMF FM w tym tygodniu informował, że wypłata ponad 7 mld euro z KPO z wniosku, który Polska złoży pod koniec tego miesiąca, opóźni się. Jak dodała radio "wiąże się to z niewykonaniem przez Polskę zobowiązania dotyczącego oskładkowania tzw. umów śmieciowych oraz innych bardziej technicznych niedociągnięć".
- To fake news, że pieniądze są zablokowane. Dodatkowo odnosił się do wniosków o płatność, których jeszcze w ogóle nie złożyliśmy - skomentowała w TOK FM minister funduszy i polityki regionalnej Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz.
Jak od razu dodała, Polska jako jedyny kraj członkowski w jednym roku wystąpiła z trzema wnioskami o płatność. - W sumie przyjdzie do Polski 67 mld zł. 27 mld zł już przyszło, a 40 mld zł lada moment spłynie - dodała w rozmowie z Maciejem Głogowskim.
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły &>>
"To fantasmagorie są"
Pełczyńska-Nałęcz zapowiedziała też w TOK FM, że jeszcze do końca roku chce złożyć kolejne dwa wnioski. Ale, jak od razu zastrzegła, żeby pieniądze te można było realnie pozyskać, Polska musi usiąść do negocjacji z Komisją Europejską. - Potrzebna jest kolejna rewizja KPO, bo jest decyzja premiera, że nie będzie reformy oskładkowania umów - tłumaczyła w audycji "EKG".
Jak dodała od razu, nawet jeśli nie uda się wynegocjować w zamian innych reform, to nie będzie to skutkowało, tym o czym napisano, czyli blokadą. - To fantasmagorię są - podkreśliła.
Dopytywana o rozwiązania zastępcze, wskazała m.in. wzmocnienie kompetencji Inspekcji Pracy i ustawę o asystencji dla osób z niepełnosprawnością. - Kładziemy różne rozwiązania na stole. Ale też rozmawiamy z Komisją Europejską z perspektywy, że jednak są to obszary, w których państwo polskie decyduje, jakie reformy są w danym momencie dla naszego rynku pracy najlepsze. Głos ostatni jest po stronie pana premiera - podkreśliła.
"To nie walenie butem w stół"
Gościni TOK FM zastrzegła też, że Polska zmieniła "fundamentalne sprawy, które uznała za absolutnie niedopuszczalne". - Dostałam jasną instrukcję, żeby przekazać to Brukseli i wspólnie dojść do rozwiązania. Liczę na dobre, otwarte rozmowy - dopowiedziała.
- Co pani usłyszała w Brukseli? Że to możliwe? - dopytywał prowadzący.
- To jest proces. Nie ma sensu słowo po słowie publicznie tego referować - odpowiedziała. Po chwili zastrzegła jednak, że pomysłów nie odrzucono.
- Komisja tylko na początku uważała, że jak się złoży wniosek, to już nie można o nim rozmawiać. Wytłumaczyliśmy, że mamy bardzo dużą wolę polityczną, żeby dobrze inwestować środki i oczekujemy od komisji elastyczności i pozytywnego podejścia do naszych wysiłków - podkreśliła.
Minister funduszy i polityki regionalnej zapewniła przy tym, że skuteczne negocjacje to nie jedna rozmowa. - To też nie jest walenie butem tutaj w Polsce w stół. Finalna konkluzja będzie w styczniu, bo wtedy siądziemy też do rewizji. Na razie to przygotowanie, żeby do niej w ogóle siąść z jak najbardziej dogadanych pozycji - skwitowała w TOK FM.
Krajowy Plan Odbudowy i Zwiększania Odporności (KPO) to program, który ma wzmocnić polską gospodarkę. Po rewizji plan składa się z 57 inwestycji i 54 reform. Polska otrzyma z KPO 59,8 mld euro (257,1 mld zł), w tym 25,27 mld euro (108,6 mld zł) w postaci dotacji i 34,54 mld euro (148,5 mld zł) w formie preferencyjnych pożyczek. Zgodnie z celami UE znaczna część budżetu KPO jest przeznaczona na cele klimatyczne (44,96 proc.) oraz transformację cyfrową (21,28 proc.).