,
Obserwuj
Polityka

"Miękkie podbrzusze" Trzaskowskiego. "Ten eksperyment się chwilowo nie udaje"

Michał Janczura, TOK FM
3 min. czytania
23.01.2025 11:55
- Śmiem twierdzić, że proces prawoskrętu Rafała Trzaskowskiego jest eksperymentem, który chwilowo się nie udaje - ocenił w "Poranku TOK FM" Tomasz Żółciak z Money.pl.
|
|
fot. Jacek Dominski/REPORTER / JACEK DOMINSKI/REPORTER

W ubiegłym tygodniu Rafał Trzaskowski zaapelował do rządu o wprowadzenie ograniczeń w wypłacaniu 800 plus Ukraińcom . Chodzi o to, by pieniądze mogli otrzymać ci, którzy 'pracują, płacą podatki i mieszkają w Polsce'. Tę ideę podchwyciło Prawo i Sprawiedliwość, które przygotowało projekt ustawy w tej sprawie.

Trzaskowski i jego wolty

Karolina Lewicka pytała komentatorów w "Poranku TOK FM" o wolty w poglądach Rafała Trzaskowskiego. - Mnie się te wolty nie podobają - stwierdziła dr Anna Materska-Sosnowska z Uniwersytetu Warszawskiego i Fundacji Batorego. Choć przyznała, że jakoś tam rozumie decyzję marketingowców, którzy - najpewniej na podstawie badań - zdecydowali się na próbę "łączenia wody z ogniem".

- Uważam, że to jest eksperyment, który niekoniecznie musi przynieść spodziewane efekty. I szczerze mówiąc, ja bym doradzała akurat pewną ostrożność. Stabilność poglądów zawsze jest lepsza - mówiła ekspertka. Po czym wygłosiła istotne "ale".

Stanowski to 'specjalista od trollingu publicznego'. 'Bez znaczenia dla polityki'

- Czas pomiędzy tym, co było pięć lat temu, kiedy Rafał Trzaskowski startował w wyborach, a tym, co jest dzisiaj, to są dwie różne rzeczywistości. I przekaz, i emocje, i my byliśmy inni - wyliczała, dodając, że "po prostu zmienił się świat". - Oczekiwałabym jednak od polityka pewnej elastyczności, możliwości dostosowywania się do rzeczywistości, a nie takiego pełnego twardogłowego podejścia - przyznała.

'Miękkie podbrzusze' Trzaskowskiego

Tomasz Żółciak z Money.pl zwracał uwagę, że te wahania Trzaskowskiego ochoczo wykorzystuje sztab Karola Nawrockiego, który co i rusz punktuje zmianę poglądów. - Rzeczywiście to jest w tym momencie najbardziej miękkie podbrzusze tego kandydata, bo bardzo łatwo wykazać woltę myślową co do pewnych kwestii - przyznał dziennikarz. Ale też zgodził się, że Rafał Trzaskowski nie może serwować tej samej opowieści, którą przedstawiał w kampanii wyborczej w 2020 roku.

Wskazał, że z jednej strony Trzaskowski próbuje grać na emocji, że tamte wybory zostały mu niejako "ukradzione". Ale z drugiej - by wygrać tym razem, musi poszerzyć elektorat i wyjść z bańki. - Nie jest sztuką przekonywanie przekonanych. On musi przekonać jeszcze kogoś - podkreślił. I zadał pytanie, czy ten proces wychodzenia z bańki jest wiarygodny i czy przynosi więcej korzyści niż strat.

Pięć wariantów drugiej tury wyborczej. Kto wygrywa? [SONDAŻ]

Wyborcy prawicowi zastąpią lewicowych?

- Bo jednak dokonując takiego prawoskrętu - te wszystkie wypowiedzi o CPK, o patriotyzmie gospodarczym, ostatnia propozycja dotycząca 800 plus dla Ukraińców - gra na określonych nutach. I to powoduje, że gdzieś po drodze Trzaskowski gubi elektorat lewicujący, progresywny, który cenił go za tę jego progresywność - wskazywał Żółciak, zastanawiając się, na ile ten prawoskręt tę ewentualną stratę bilansuje.

W jego ocenie, na podstawie ostatni trendów sondażowych i badań dotyczących poszczególnych elektoratów, zwłaszcza Konfederacji i Trzeciej Drogi, wcale tak być nie musi. - Śmiem twierdzić, że ten proces prawoskrętu Trzaskowskiego jest eksperymentem, który chwilowo się nie udaje - stwierdził Tomasz Żółciak.