,
Obserwuj
Polityka

Hołownia może być prezydentem bez wyborów? "Zrobi się wtedy groźnie"

Łukasz Konarski, TOK FM
3 min. czytania
10.02.2025 06:34
Zamieszanie z zatwierdzaniem wyborów prezydenckich może spowodować, że we wrześniu władzę w Polsce obejmie marszałek Sejmu. - I być może wtedy byłoby lepiej, żeby osoba, która przejmuje te obowiązki, nie była kimś, kto startował w wyborach prezydenckich - mówiła w podcaście "Dzieje się" Dominika Wielowieyska.
|
|
fot. Marysia Zawada/REPORTER/ East News
  • Czy Szymon Hołownia wycofa się ze startu w wyborach prezydenckich?
  • W podcaście 'Dzieje się' Dominika Wielowieyska przedstawiła teorię, według której zrobi to, jeśli prezydent Duda nie podpisze ustawy incydentalnej;
  • Wtedy może się zdarzyć, że po zakończeniu kadencji Dudy i problemów z zatwierdzeniem wyniku wyborów prezydenckich to marszałek Sejmu przejmie obowiązki głowy państwa.

 

Kolejne sondaże przed wyborami prezydenckimi wskazują, że marszałkowi Sejmu Szymonowi Hołowni ciężko będzie powtórzyć wynik sprzed pięciu lat. Wtedy zajął trzecie miejsce, zdobywając prawie 14 procent głosów. Teraz niemal w każdym sondażu wyprzedza go Sławomir Mentzen z Konfederacji, a wynik Hołowni oscyluje około 7 proc.

Ustawa incydentalna, prezydent Duda i... Szymon Hołownia

 

W ostatnim odcinku podcastu 'Dzieje się' Dominika Wielowieyska powiedziała, że słyszała o scenariuszu, w którym Hołownia mógłby pełnić obowiązki głowy państwa bez zwycięstwa w wyborach. Jak?

Sprawa ma związek z ustawą incydentalną. Przypomnijmy - zgodnie z przyjętym przez Sejm dokumentem o ważności wyboru prezydenta w 2025 r. ma orzekać 15 sędziów najstarszych stażem w Sądzie Najwyższym, a nie - jak dotychczas - Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych SN. - Jeżeli prezydent Andrzej Duda nie podpisze tego dokumentu, zawetuje go albo wyśle do Trybunału Konstytucyjnego na 'wieczne nigdy', to wtedy Szymon Hołownia zacznie się poważnie zastanawiać, czy nie wycofać się ze startu - opowiadała dziennikarka 'Gazety Wyborczej' i TOK FM.

Niepodpisanie przez Dudę ustawy incydentalnej mogłoby wywołać chaos. Jedni mówiliby, że jest Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych, która powinna orzekać o ważności wyborów. Inni - że izba ta jest nieuznawana przez europejskie instytucje, a zatem jej rozstrzygnięcia również można wyrzucić do kosza.

- Patrząc na pomysł z zamachem stanu, może się zdarzyć, że obóz Prawa i Sprawiedliwości będzie chciał destabilizować sytuację i zrobi się wtedy groźnie. Bo jeśli nie uznajemy wyników wyborów prezydenckich, to naprawdę żarty się kończą - mówiła Wielowieyska. Ale co ma do tego Szymon Hołownia?

- W sierpniu kończy się kadencja Andrzeja Dudy i wtedy, jeżeli nie dojdzie do zaprzysiężenia nowego prezydenta, (...) to jego obowiązki przejmuje druga osoba w państwie, czyli marszałek Sejmu - wyjaśniła dziennikarka. - I być może wtedy byłoby lepiej, żeby osoba, która przejmuje te obowiązki, nie była kimś, kto startował w wyborach prezydenckich i był konkurentem dla tej całej ekipy - dodała.

'Zamach stanu' nowym 'mitem smoleńskim'? Nie tylko. PiS ma plan i chodzi o wybory

Nerwowa atmosfera wokół Hołowni

 

Sceptyczna wobec tej teorii była Karolina Lewicka. - Jeżeli Szymon Hołownia się wycofa, to dlatego, że nie będzie chciał się skompromitować - stwierdziła dziennikarka TOK FM. Przyznała, że przedstawiona przez Wielowieyską koncepcja może być do tego jedynie pretekstem.

Lewicka powiedziała też, że w partii Hołowni można zauważyć nerwową atmosferę. - Jest obawa, że ten wynik [w wyborach prezydenckich - red.] może być kompromitujący. Mówię o wyniku jednocyfrowym, bo tylko dwucyfrowy wynik w przypadku marszałka Hołowni byłby w jaki sposób satysfakcjonujący - spuentowała.