Tusk, Brzoska i ktoś jeszcze. "On też się zgłosił"
W poniedziałek podczas konferencji "Polska. Rok przełomu" premier Donald Tusk zaproponował Brzosce stworzenie zespołu, który w szybkim tempie przygotuje propozycje deregulacyjne. Szef rządu podkreślił, że chce się regularnie spotykać z przedsiębiorcami. - Muszę od was wiedzieć dokładnie, co muszę zrobić jako premier, co musi zrobić moja administracja, żeby wam było łatwiej - powiedział Tusk. - Rzucono mi rękawicę - podejmuję wyzwanie. Premier postawił sprawę jasno: Chcecie deregulacji? To ją zaproponujcie w konkretach. I tak właśnie zrobimy - poinformował Brzoska na portalu X. Dodał, że cieszy się, że rząd dostrzega potrzebę dialogu z biznesem i ocenił, że jest to "krok w dobrym kierunku". Zaznaczył jednak, że rozwój polskiej gospodarki wymaga "nie tylko rozmów, ale przede wszystkim realnych działań".
- To bardzo słuszny zabieg i politycznie majstersztyk - ocenił w "Wywiadzie Politycznym" w TOK FM Konrad Sadurski z miesięcznika "Forbes". Tym bardziej, że to właśnie w przedsiębiorców najczęściej uderzają przepisy. - Jeszcze bardzo ciekawa rzecz wynikła później - podkreślił gość Karoliny Lewickiej.
Chodzi o aktywność jeszcze jednego polityka na platformie X. A konkretnie na Mateusza Morawieckiego. Były premier zareagował na wpisy Tuska i Brzoski. - Który też się zgłosił. Niektórzy zaczęli sobie dworować, że Morawiecki po raz drugi chce wejść do rady gospodarczej przy premierze, tak jak to było za poprzednich rządów Tuska - przytaczał Sadurski.
Mówiąc już na poważnie, Lewicka zastanawiała, się czy taki ruch ze strony Tuska nie jest w pewnym sensie pokazaniem bezradności jego rządu. Skoro sami rządzący nie potrafią przygotować takich przepisów, które byłyby korzystne dla przedsiębiorców. - Myślę, że pomysły pana Brzoski i jego środowiska nie będą wprowadzana tak 1:1. Tylko to będzie przedmiotem negocjacji. Pan Brzoska wykazał się takim talentem do tego, żeby organizować pracodawców. Udało mu się zjednoczyć te wszystkie organizacje pracodawców. Pamiętajmy, że wystąpił już wcześniej do rządu, reprezentując właśnie te organizacje, z taką deklaracją, że przedsiębiorcy mogliby się zaangażować w to, żeby wzmocnić obronność kraju -przypomniał Sadurski.
Dziennikarz wyjaśniał, że chodziło "zakładowe oddziały paramilitarne, gdzie pracownicy mogliby się chociażby szkolić ze strzelania". - I wiem, że z tym pomysłem zgłosił się do rządu i na razie nie wiadomo, jaki będzie tego skutek. Natomiast przedsiębiorcy wtedy mówili, że w zamian za ulgi podatkowe mogą się zaangażować i wesprzeć obronność kraju - podsumował ekspert.
Posłuchaj podcastu!