Toksyczny romans PiS i Trumpa. "No głowa mi wybucha"
- Bezrefleksyjne poparcie wszystkich działań i słów Donalda Trumpa to pułapka, w którą wpadli właśnie politycy PiS;
- Wynikła ona z ugrzęźnięcia w koleinach, z których bardzo ciężko wyjść. Choć, jak pokazują przykłady prawicy z Europy Zachodniej, jest to możliwe;
- Autorzy podcastu "Nasłuch" próbują odpowiedzieć na pytanie, co powoduje politykami Prawa i Sprawiedliwości, że tak uparcie trzymają się Trumpa, a w efekcie w wielu innych tematach nagle zmieniają zdanie o 180 stopni;
- Prorokują także, jak mogą przebiegać linie podziału i sporu w kolejnej generacji polskiej sceny politycznej.
Politycy Prawa i Sprawiedliwości uparcie skupiają się na poparciu dla Donalda Trumpa niezależnie od tego, co robi i mówi prezydent Stanów Zjednoczonych. Ich motywom i działaniom w podcaście "Nasłuch" przyglądali się Dyrektor zarządzający "Polityka Insight" Andrzej Bobiński i szef działu politycznego Wojciech Szacki w podcaście "Nasłuch" przyglądali się motywom i działaniom polityków PiS. - Oni wypadli z czasu, mówią tak, jakby nic się nie zmieniło na Zachodzie. Dalej kochają Donalda Trumpa - stwierdził Wojciech Szacki, dodając, że dzieje się to w sytuacji, "kiedy cały świat się wali - Cała ta architektura, którą uznaliśmy przez ostatnie lata, gdy byliśmy raczej uspokajani przez Amerykanów, że jest ten święty art. 5 Traktatu Waszyngtońskiego, że Amerykanie będą w Europie, że Amerykanie będą wspierali Ukrainę - tłumaczył, przekonując, że PiS wyraźnie się pogubił.
Urok polaryzacji
- To nie jest tylko polityka zagraniczna i polityka bezpieczeństwa, to jest inny ład międzynarodowy, też wynikający ze zmian technologicznych, klimatycznych. To jest bardziej historia o zmieniającym się świecie niż tylko o polityce zagranicznej - stwierdził Andrzej Bobiński, dodając, że zgadza się z tezą o pogubieniu się PiSu.
Szacki przyznał, że zastanawiał się, czy PiS mógł się nie pogubić i chyba nie było takiej możliwości. - Gdy mówię, że się pogubił, mam na myśli to, że oni wciąż tkwią w tym uwielbieniu dla Donalda Trumpa, niezależni od tego, co on robi i mówi. Tak jakby kiedyś postawili na tego konia i teraz już przy nim zostali - tłumaczył, wyjaśniając, że chodzi mu o pozostanie przy narracji Trumpa i równoczesną zmianę o 180 stopni w kwestii Ukrainy. - Jeśli słyszę polityków PiS z Karolem Nawrockim na czele, którzy przekonują, że to wina Zełenskiego, że Trump zawiesił ze skutkiem natychmiastowym dostawy broni do Ukrainy i w gruncie rzeczy ci politycy PiS chwalą decyzję Trumpa, usprawiedliwiają ją i tłumaczą - no to głowa mi wybucha. Bo pamiętam tych samych polityków, którzy chwalili, że pomoc przychodzi i byli największymi adwokatami Ukrainy - stwierdził.
Bobiński dodał, że "to jest urok, a zarazem pułapka polaryzacji" - Jak już się opowiesz po którejś stronie, to potem strasznie ciężką się ruszyć - tłumaczy, choć od razu pokazał przykłady zagranicznych prawicowych polityków Marine Le Pen, czy Georgii Meloni, którzy temu przeczą. - Prawica zachodnia widzi, co się dzieje, widzi ten zmieniający się świat i ustawia się do niego, bo musi. A u nas jesteśmy w tych koleinach i jak już w nie wjechaliśmy, to nie umiemy w ogóle z nich wyjść - przekonywał.
Strzępki nadziei
- To jest też miara pewnego talentu politycznego i elastyczności, która się z tym wiąże. Mam wrażenie, że ten późny PiS nie obfituje w te talenty. Tutaj mamy Nikodema Rachonia, który nie wiem, czy jest członkiem PiS, ale jest wysokim urzędnikiem kancelarii prezydenta. I on napisał, że my w pełni uznajemy przywódczą rolę Stanów Zjednoczonych i że wszyscy powinni być tacy jak Andrzej Duda - opowiadał Szacki. - Wynikało z tego tekstu wprost, że Andrzej Duda jest wasalem Donalda Trumpa i Nikodem Rachoń wskazuje to jako wielką cnotę polskiego prezydenta - relacjonował. Jego zdaniem "ta skłonność do wiernopoddaństwa jest niesamowicie daleko posunięta w wypowiedziach mnóstwa polityków PiS". Co ciekawe, jednym z niewielu powściągliwych głosów jest tu Jarosław Kaczyński.
Rozmówcy zauważyli, że dotyczy to również grupy skupionej wokół Mateusza Morawieckiego, którzy reagują na całą sprawę bez entuzjazmu. - To jest bardziej takie, żeby nie dać się wpuścić w taki bezrozumny protrumpizm, bo mam wrażenie, że rzeczywiście PiS za chwilę znajdzie się na spalonym, jeżeli chodzi o to uwielbienie dla Donalda Trumpa - przyznał Bobiński.
Analityk próbował jednak znaleźć jakieś racjonalne przyczyny takiego podejścia. Jego zdaniem, może chodzić o wciąż proamerykańskie nastroje w Polsce i wiarę w nagrodę za wierność. Tak rekonstruował sposób myślenia PiS: - Liczymy i mamy nadzieję, czekamy na ten moment, kiedy Elon Musk powie, że Karol Nawrocki wspaniały, a Donald Trump przyjedzie na szczyt Trójmorza i uściśnie dłoń Nawrockiemu. W sensie chodzi mi o to, że to nie jest wyłącznie bezrefleksyjne, ale wisi na jakichś strzępkach nadziei - przekonywał.
Trump pożaluje decyzji ws. Ukrainy? Sojusz Pięciorga Oczu rozważa poważne kroki
Jednak jego zdaniem "to na dłuższą metę jest nie do utrzymania" - W pewnym momencie, jestem gotów założyć się o duże pieniądze, że Donald Trump zrobi coś takiego, że nam szczęka opadnie i nawet najbardziej zagorzali fani i apologeci Donalda Trumpa nie będą w stanie tego obronić. Np. Jałty dwa z udziałem Xi Jinpinga, Donalda Trumpa i Władimira Putina - prorokował.
Problem First
Mówiąc o przyszłości Bobiński stwierdził, że świat z pewnością się zmieni, ale to "wymaga zmiany pokoleniowej", po której linie podziałów i sporów politycznych będą wyglądały inaczej. - Będzie, powiedzmy Partia Wartości, partia porządku światowego, który znamy z przeszłości, instytucji międzynarodowych, Zachodu, zaufania, współpracy. I to będzie partia bliżej środka polskiej sceny politycznej - tłumaczył. - A drugą partią będzie pt. "Problem first" i ona będzie postulowała, że świat już tak nie działa, że nie ma sojuszy, przyjaciół, że są tylko interesy. Nie ma wartości. Od Amerykanów musimy kupować czołgi, Rosjanom musimy sprzedawać jabłka, a od Chińczyków importować technologię i to jest ten nowy świat - przekonywał. Szybko i łatwo odnajdzie się w takim świecie Sławomir Mentzen, mógłby się w nim odnaleźć również Mateusz Morawiecki.
- Natomiast to nie jest świat, w którym jest w stanie się odnaleźć Jarosław Kaczyński - stwierdził analityk, dodając, że ten "ukształtowany przez XX wiek" polityk inaczej podchodzi do pryncypiów i wciąż uważa, że co prawda "Zachód jest zły i zmierza w złym kierunku, ale ten Zachód trzeba zmieniać i kształtować na naszą modłę". Tymczasem świat polityczny ewoluuje i już dziś mamy coraz więcej osób po prawej stronie, które negują takie podeście. - Ważny jest tylko nasz interes narodowy i z każdym możemy robić interesy, pod warunkiem że to sprzyja polskiemu podatnikowi czy obywatelowi - podsumował Bobiński ich podejście do polityki, co Szacki spuentował stwierdzeniem, że byłaby "taka lokalna trumpistowska partia".