,
Obserwuj
Polityka

Tusk tylko czeka na koniec kampanii? "Spokojnie nie będzie na pewno"

3 min. czytania
25.03.2025 16:07
- Jeżeli Szymon Hołownia dowiezie tak słaby wynik, jaki wskazują obecnie sondaże, może się pojawić kryzys przywódczy w jego własnej partii. Pytanie, czy wtedy na przykład Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz rzuci mu rękawicę - mówił w TOK FM Tomasz Żółciak.
|
|
fot. Wojciech Olkusnik/East News
  • Po wyborach prezydenckich nie będzie spokojnie - według Tomasza Żółciaka - na dwóch polach: parlamentarnym i rządowym;
  • W parlamencie czekać może nas test przywództwa w Polsce 2050, zwłaszcza jeżeli Szymon Hołownia w wyborach będzie miał słaby wynik;
  • Rozpaść może się cała koalicja Trzecia Droga. PSL nie wspiera zbyt swojego kandydata;
  • Zmiany w rządzie - jak przewiduje Żółciak - mogą dotyczyć głównie resortu gospodarczego, ale redukcja może dotknąć koalicjantów ze słabszym wynikiem wyborczym.

Na razie kampania wyborcza uciszyła pewne polityczne spory - a przynajmniej część, bo w koalicji nie ma zgody np. co do składki zdrowotnej czy Funduszu Kościelnego. Czy to wszystko 'wybuchnie' po wyborach prezydenckich? - O spokoju możemy zapomnieć - stwierdził w 'Poranku TOK FM' Tomasz Żółciak. - Rzeczywiście kilka najbardziej drażliwych kwestii zostało wyciszonych na czas kampanii, ale one wrócą, gdzieś tam sobie siedzą w szufladach i czekają grzecznie na koniec kampanii i to, jaki będzie jej rezultat. Ale możemy być pewni, że spokojnie na pewno nie będzie i to w dwóch obszarach: parlamentarnym i rządowym - mówił dziennikarz Money.pl.

Gość Macieja Kluczki przyznawał, że w pierwszym obszarze jednym z pytań jest to, kto zostanie w koalicji, a kto będzie chciał ją opuścić. Do testu przywództwa może dojść w Polsce 2050. - Jeżeli Szymon Hołownia dowiezie tak słaby wynik, jaki wskazują obecnie sondaże, może się pojawić kryzys przywódczy w jego własnej partii. Pytanie, czy wtedy na przykład Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz rzuci mu rękawicę albo stwierdzi, że nie ma już tam czego szukać i przejdzie do innej partii - zastanawiał się gość TOK FM.

Rozwód na noże?

Pytanie dotyczy też całej koalicji Trzecia Droga. - Tam miłości już od dawna nie ma. PSL bardziej w obszarze deklaratoryjnym niż faktycznym wspiera kampanię Hołowni - oceniał Żółciak. - Na pomoc finansową Hołownia ze strony PSL ponoć cały czas czeka, więc myślę, że dni Trzeciej Drogi są policzone. Tak naprawdę to jest kwestia, kiedy to małżeństwo się rozejdzie i czy to będzie za obopólną zgodą, czy pójdzie na noże - dodał.

Będą zmiany w rządzie?

Jeżeli chodzi o zmiany w rządzie po wyborach, Żółciak przewiduje personalne i strukturalne roszady. - Osią tej dyskusji o tym, jak rząd ma wyglądać - bo mówi się o redukcji liczby ministrów i ministerstw - będzie to jak stworzyć i jak ma funkcjonować resort gospodarczy. Dzisiaj role są tak rozpisane, że jest to mocno dysfunkcyjne. Wszyscy narzekają, że Ministerstwo Funduszy kłóci się z resortem rozwoju i technologiami. Gdzieś coś do powiedzenia ma infrastruktura. Jest też minister finansów, aktywny na wielu polach, więc tutaj za dużo interesów zaczęło wchodzić sobie wzajemnie w drogę - wyjaśniał rozmówca Macieja Kluczki.

Jego zdaniem premier Donald Tusk doszedł do wniosku, że po wyborach trzeba będzie ten układ sił ułożyć na nowo - być może przez renegocjacje umowy koalicyjnej. - To zawsze jest i będzie bolesnym procesem - podkreślił gość TOK FM. I dodawał, że część ministrów, na przykład Sławomir Nitras - po wygranej Rafała Trzaskowskiego - może przejść do Pałacu Prezydenckiego. A ewentualny słaby wynik kandydatki Lewicy czy Hołowni Donald Tusk może wykorzystać do odchudzenia rządu o ich ludzi.

Lewica skończyła z poświęceniem

Kluczka pytał też o problemy polityków Lewicy, jak ostatnio wiceministra spraw zagranicznych Andrzeja Szejny z kilometrówkami i nadużywaniem alkoholu.

- To są historie, które w światku parlamentarnym były tajemnicą poliszynela i teraz zaczyna być o nich głośniej, odkąd minister Szejna - z racji pełnionych funkcji - zdobył dostęp do pewnych informacji oklauzulowanych. Pytanie, co jeszcze wyjdzie na jaw i na ile to zostanie udowodnione, bo wydaje się, że sprawa jest poważna - mówił Żółciak .

Dziennikarz Money.pl podkreślił jednak, że w Lewicy jest poczucie, że po tym, jak trzeba było parę osób 'poświęcić na ołtarzu w imię dobrych relacji koalicyjnych' (chociażby Dariusza Wieczorka), nie ma już ochoty takich poświęceń więcej robić. - I raczej będzie tu usztywnienie, żeby bronić swojego człowieka - przewidywał.