To był błąd. Wiceszef komisji ds. Pegasusa mówi, co zrobili źle
- Komisja ds. Pegasusa w dalszym ciągu chce przesłuchać Zbigniewa Ziobrę, który już pięciokrotnie nie stawił się na wezwanie;
- Policja w styczniu zatrzymała byłego ministra i doprowadziła go do budynku Sejmu, ale komisja zakończyła wtedy posiedzenie;
- Czy komisja nadal ma sens?
Trwa telenowela z przesłuchaniem Zbigniewa Ziobry przez sejmową komisję śledczą ds. Pegasusa. Jak ustalił Maciej Kluczka z TOK FM, jeszcze w kwietniu ma dojść do kolejnego wezwania byłego ministra sprawiedliwości. Ziobro już pięciokrotnie nie przyszedł na komisję, a w poniedziałek sąd nie zgodził się na areszt polityka PiS, choć wnioskowała o to komisja. Orzeczono, że komisja mogła przesłuchać Ziobrę.
Ostatnim razem Ziobro został doprowadzony do budynku Sejmu, w którym znajduje się sala posiedzeń komisji śledczej ds. Pegasusa. Do doprowadzenia doszło na podstawie zgody wydanej przez sąd. Komisja zakończyła jednak posiedzenie i przegłosowała wówczas wniosek o areszt. - Źle zrobiliście wtedy? - pytał w 'Poranku Radia TOK FM' Maciej Głogowski.
Marcin Bosacki, poseł Koalicji Obywatelskiej i wiceprzewodniczący komisji, przekonywał, że interpretacja sądu jest nie jest do końca prawdziwa. Przypomniał, że Ziobro do Sejmu został przewieziony prosto ze studia Telewizji Republika, gdzie udzielał wywiadu.
Bosacki tłumaczył, że komisja myślała, iż Ziobro po zatrzymaniu zostanie przewieziony na komisariat. -Kiedy kończyliśmy posiedzenie komisji o godzinie 10:46, to nie wiedzieliśmy, że już jest pod drzwiami - podkreślał.
"Pracujemy w składzie, w którym jesteśmy"
Głogowski krytykował działania komisji, która nie potrafi skutecznie doprowadzić do przesłuchania Ziobry. Redaktor naczelny TOK FM zasugerował wprost, że może należałoby dokonać wymiany przewodniczącej Magdaleny Sroki. - Nie ma żadnej takiej dyskusji, pracujemy w składzie, w którym jesteśmy. Chociaż potrzebne są wewnętrzne usprawnienia pracy. To, że jeden z pracowników komisji został poinformowany w trakcie posiedzenia i to nie dotarło do przewodniczącej, to są rzeczy, które trzeba poprawić - ocenił Bosacki.
- Po roku, a nawet więcej, pracy? Późno przyszła ta refleksja - stwierdził prowadzący audycję.
Największy błąd komisji
Bosacki opowiadał, że komisja chce przesłuchać bliskich współpracowników Zbigniewa Ziobry, Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika z prokuratury i Centralnego Biura Antykorupcyjnego. - To jest oczywiste, będą musieli zeznawać, tylko my chcemy najpierw wysłuchać ich podwładnych. Nie chcemy już popełnić tego błędu, że najpierw wysłuchaliśmy pana Jarosława Kaczyńskiego, mając jeszcze mało materiałów w całej sprawie - stwierdził polityk.
Gość TOK FM dodał, że współpracownicy wspomnianych polityków "robią systematyczną obstrukcję prac komisji". - Moim zdaniem nie stawią się samodzielnie, tylko będą musieli zostać doprowadzeni. Jednak tak się stanie i zostaną przesłuchani, łącznie z samym Ziobrą - podkreślił.
Bosacki zaznaczył, że koniec prac komisji powinien nastąpić "prawdopodobnie jesienią tego roku".