Czego zabrakło w expose Sikorskiego? Stanowcze słowa byłego szefa MSZ
- Szef MSZ Radosław Sikorski podczas expose w Sejmie powtórzył, że polscy żołnierze nie będą wysłani do Ukrainy;
- Jacek Czaputowicz w TOK FM ocenił, że takie postawienie sprawy osłabia pozycję Polski na arenie międzynarodowej;
- Według byłego ministra w polskim interesie jest, żeby granica ukraińsko-rosyjska była jak najdalej od naszej;
- Rozmówca Agnieszki Lichnerowicz stwierdził, że narracja Sikorskiego podyktowana jest nastrojami społecznymi i chęcią wygrania wyborów prezydenckich.
Minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski przedstawił w środę w Sejmie informację o polskiej polityce zagranicznej. Podkreślał w nim wielokrotnie heroiczny bój Ukrainy z Rosją, powtarzał, że Moskwa nie zdobędzie Kijowa. Dodał, że polscy żołnierze nie zostaną wysłani do Ukrainy.
- Expose szło obok głównych wydarzeń - ocenił w "Światopodglądzie" w TOK FM prof. Jacek Czaputowicz, naukowiec i minister spraw zagranicznych w rządzie Mateusza Morawieckiego. Jak podkreślił, Sikorski miał trudne zadanie, bo przedstawiał priorytety polityki zagranicznej w czasach nierozstrzygniętej sytuacji międzynarodowej, jeśli chodzi o Ukrainę.
- Nie dowiedzieliśmy się, czy my w zasadzie popieramy ten pokój na Ukrainie, jeżeli do niego dojdzie przy poparciu Stanów Zjednoczonych - oceniał. Jego zdaniem najważniejszym zadaniem dla Unii Europejskiej, jeżeli dojdzie do porozumienia pokojowego, jest stabilizacja w Ukrainie. - To leży na stole i to jest pytanie główne, czy Unia Europejska udźwignie ten ciężar? Jak państwa zareagują? Polska należy do państw, które mówią, że nie wyślą wojsk i to osłabia naszą pozycję, bo w tej najważniejszej rzeczy nas nie ma - podkreślił Czaputowicz.
Słuchaj całej rozmowy z byłym szefem MSZ:
- Nie przekonuje pana, że potrzebujemy wojsk, żeby bronić własnej granicy? - dopytywała prowadząca audycję red. Agnieszka Lichnerowicz. - Absolutnie nie. Dlatego, że z perspektywy militarnej to w ogóle nie ma sensu. Dla nas jest ważne, żeby granica między Rosją a Ukrainą, czyli między światem wolnym a Rosją, była jak najdalej polskiej granicy - stwierdził Czaputowicz.
"Mizeria polskiej pozycji"
Gość TOK FM dodał, że brak wysłania wojsk do Ukrainy jest spisaniem tego kraju na straty. - Powinno nam zależeć, żeby Ukraina utrzymała suwerenność, żeby tam były gwarancje ze strony innych państw i odpowiadamy na to negatywnie. I to oczywiście osłabia naszą pozycję w świecie, w relacjach ze Stanami Zjednoczonymi, z Ukrainą, ale też przede wszystkim w Unii Europejskiej. To jest ten wielki problem. Oczywiście jest to spowodowane nastrojami społecznymi i chęcią wygrania wyborów prezydenckich. Ale to pokazuje mizerię naszej pozycji - mówił były minister.
Zdaniem Czaputowicza głównymi punktami kontaktowymi z administracją Donalda Trumpa są obecnie przywódcy Włoch, Francji i Wielkiej Brytanii. - A my mamy prezydencję w Unii Europejskiej, jesteśmy z tyłu i staramy się jakoś to wszystko zinterpretować, żeby nie pokazać tego, że się mało liczymy - zaznaczył.