Mentzen zbierze głosy rozgoryczonych pisowców? "Mój sąsiad wywiesił plakat"
- Sławomir Mentzen do niedawna wydawał się czarnym koniem wyborów prezydenckich, który ma duże szanse na wejście do drugiej tury;
- Sondaże regularnie pokazują, że kandydat Konfederacji stracił wielu wyborców i zwiększa się jego dystans do Karola Nawrockiego;
- Według Dominiki Wielowieyskiej fascynacja Mentzenem minęła, ludzie zrozumieli, że jego partia jest 'bardzo radykalna na wielu poziomach';
- Jak oceniła Karolina Lewicka, kandydat Konfederacji się zużył, bo kampanię w ten sam sposób prowadzi już od jesieni.
Do niedawna mówiło się o możliwej mijance między Karolem Nawrockim i Sławomirem Mentzenem i to ten drugi mógłby stanąć w drugiej turze wyborów prezydenckich do pojedynku z Rafałem Trzaskowskim. Ale sondaże pokazują, że ten pociąg chyba już odjechał. Według opublikowanego w czwartek sondażu Opinia24 dla 'Faktów' TVN i TVN24 Mentzen może liczyć tylko na 15 proc. poparcia.
Czy polityk Konfederacji ma jeszcze szansę na duży wzrost poparcia? O to pytał swoich rozmówców Andrzej Bobiński w Polityki Insight w nowym odcinku podcastu "Dzieje się". - Fascynacja Sławomirem Mentzenem minęła. Patrzę na jego wiece, tam naprawdę są osoby, które są niepełnoletnie. Więc oczywiście ta fascynacja Mentzenem występuje w dużej mierze w mediach społecznościowych - oceniła Dominika Wielowieyska.
Skąd zatem brały się wyniki kandydata Konfederacji, sięgające 20 proc.? - Brało się stąd, że nikt nie wiedział do końca, kim jest Karol Nawrocki. I część prawicowego elektoratu, która była rozgoryczona PiS-em z różnych powodów, przerzucała swoje poparcie na Konfederację, bo Mentzen od początku występował jako Konfederacja. Dla wielu wyborców prawicowych Nawrocki kojarzył się z... nikim. Mój sąsiad, wierny wyborca Prawa i Sprawiedliwości, wywiesił plakat Mentzena. Dla mnie to było symptomatyczne - stwierdziła dziennikarka "Gazety Wyborczej".
- Już zdjął ten plakat? - dopytywał Bobiński. - Nie, Mentzen wisi dalej. I może mieć wyższe notowania niż Konfederacja w wyborach z 2023 roku - uważa Wielowieyska. Jak uzasadniała, zagłosować na niego mogą rozgoryczeni wyborcy PiS-u, zniesmaczeni skalą afer, które wychodzą na jaw. - Dla nich alternatywą jest Konfederacja, która jeszcze nie rządziła - argumentowała dziennikarka w podcaście "Dzieje się".
Wystartował za wcześnie
Zdaniem Karoliny Lewickiej z TOK FM, Sławomir Mentzen "doszedł do ściany ze swoją formułą prowadzenia kampanii". Jej zdaniem, polityk Konfederacji musiałby wymyślić się na nowo. - Zużył się. Prowadzi kampanię w tym formacie od września ubiegłego roku i musi mieć na siebie jakiś pomysł. Wtedy mówiono o tym pomyśle, który pozwoliłby mu przejść przez szklany sufit, a teraz o takim pomyśle, który pozwoliłby mu się jeszcze lekko odbudować - stwierdziła.
Gdzie uciekają wyborcy Metzena? 'Zaobserwowali takie śmieszne zjawisko'
Bobiński ocenił, że Mentzen popełnił dokładnie ten sam błąd, co jego ugrupowanie w wyborach z 2023 roku. - Wystartowali za wcześnie, pikowali za wcześnie. Ewidentnie przegapili moment. Mieli najlepsze sondaże w momencie, kiedy kampania jeszcze się nie rozpędziła. A kiedy się rozpędziła, oni już byli zużyci, zgrani, nudni, a wszyscy inni rosną - mówił.
Wielowieyska uznała, że Konfederacja po odcięciu się od skrajnych poglądów, pozbyciu się Janusza Korwin-Mikkego i Grzegorza Brauna, chciała uchodzić za partię spokojniejszą, zdroworozsądkową. Ale potem w Kanale Zero Mentzen bagatelizował gwałty, swoje robi też jego doradca Jacek Hoga ("kobiety powinny być zależne od męża", a Rosja to "wzór kompetencji i siły"). - Ludzie dostrzegli, że to jest partia bardzo, ale to bardzo radykalna na wielu poziomach - podkreśliła.