,
Obserwuj
Polityka

Sen zimowy Zandberga. "Budzi się raz na cztery lata". Gdyby nie to, Tusk mógłby grać inaczej

3 min. czytania
16.05.2025 09:46
Sondaże pokazują, że kandydaci lewicowi zyskują poparcie. - Dobrze byłoby, gdyby lewica odzyskała przynajmniej część dawnej siły. Po to, żebyśmy mieli czysty rozdział między tym, co prawicowe, a lewicowe - komentował w TOK FM Bartosz Wieliński z "Gazety Wyborczej".
|
|
fot. Źródło: Stanisław Bielski/REPORTER
  • Lewica rośnie w sondażach. W opublikowanym przez Onet badaniu Magdalena Biejat zebrała wyższe poparcie niż Szymon Hołownia i znalazła się na czwartym miejscu;
  • Jak komentował w TOK FM Bartosz Wieliński, Polska potrzebuje lewicy. Ale skrytykował też Razem za unikanie odpowiedzialności. Partia kilka miesięcy temu przeszła do sejmowej opozycji;
  • Tomasz Sawczuk uważa, że Zandberg budzi się tylko na kampanie wyborcze. Jeśli tym razem nie 'zapadnie w sen', to Razem może być języczkiem u wagi przyszłej koalicji.

Rosną sondażowe słupki kandydatów lewicy w wyborach prezydenckich. Adrian Zandberg stwierdził w RMF FM, że nie należy przekazywać poparcia w drugiej turze, bo wyborcy sami potrafią ocenić, kto jest im bliższy. Mówił też o 'marnym rządzie'. - Rząd może mieć walkę na dwóch frontach, jeżeli partia Razem się umocni dobrym wynikiem Zandberga - oceniła w 'Poranku Radia TOK FM' Karolina Lewicka.

Bartosz Wieliński z 'Gazety Wyborczej' mówił, że politycy Razem 'poszli na polityczną łatwiznę', decydując się na niewchodzenie do rządu. - W dzisiejszych skomplikowanych czasach to powinno raczej szkodzić politykom niż im pomagać. Nie jest to powód do chluby, jeżeli się odpowiedzialności za państwo w trudnej sytuacji nie bierze - podkreślił.

Wicenaczelny 'Wyborczej' zaznaczył jednak, że wzrost sympatii dla lewicy jest objawem zdrowienia społeczeństwa. - Sytuacja, w której partia skrajnie prawicowa przejmuje lewicowe postulaty socjalnie i je realizuje, nie jest dobra dla kraju. Dobrze byłoby, gdyby lewica w Polsce odzyskała przynajmniej część dawnej siły. Zaistniała na scenie, miała wpływ na to, co się dzieje, po to, żebyśmy mieli czysty rozdział między tym, co prawicowe, a lewicowe - dodał gość TOK FM.

https://audycje.tokfm.pl/widget/175411

Zdaniem dziennikarza lewicowe postulaty PiS-u były jedynie przykrywką dla 'autorytarnej destrukcji państwa prawa i mechanizmów demokratycznych instytucji'. Zauważył, że na lewicy następuje zmiana pokoleniowa. Zandberg i Magdalena Biejat są młodzi, 'mogliby być dziećmi Donalda Tuska czy Jarosława Kaczyńskiego'.

Kampania wzmocni lewicę?

Lewicka przypomniała słowa Włodzimierza Cimoszewicza, który mówił lata temu, że 'nie jest dobrze, kiedy polska polityka podskakuje tylko na jednej, prawej nodze'.

Dr Tomasz Sawczuk z Polityka Insight zwrócił uwagę, że w wyniku podziału na lewicy poparcie dla jej kandydatów nie podzieliło się, a podwoiło. - Mogłoby to sugerować, że istnieje popyt na oba rodzaje lewicy. Bardziej centrolewicowy, bliżej Platformy Obywatelskiej, ale z akcentem lewicowym i drugi, bliżej populizmu, antyliberalizmu, chociaż cały czas w ramach liberalnej demokracji - podkreślił.

Ta sytuacja może otwierać szanse na nowe wzrosty i potencjalną przebudowę sceny politycznej. Sawczuk wbił jednak szpilę Zandbergowi. - Jego problem polegał na tym, że on się budzi raz na cztery lata ze snu zimowego w kampanii wyborczej. Wtedy wszyscy go chwalą, że świetnie wypada. A następnie on znika - argumentował.

Zdaniem komentatora, jeśli tym razem ten scenariusz się nie powtórzy, to 'Razem byłaby w stanie kandydować samodzielnie' w wyborach parlamentarnych 2027 roku. - I większość rządowa mogłaby potencjalnie zależeć od tej partii. To byłaby inna sytuacja niż teraz, kiedy Donald Tusk nie potrzebuje Razem do rządzenia i nie potrzebuje realizować żadnych postulatów tej partii - mówił gość 'Poranka Radia TOK FM'.