Truskawki "koszmarem ekonomistów". Ekspert komentuje dane GUS
- GUS w szybkim szacunku podał, że ceny w kończącym się maju rosły w tempie 4,1 procent w skali roku;
- Zdaniem dr Marcina Mazurka inflacja w lipcu może być w okolicach 3 proc., a na koniec roku w okolicach celu inflacyjnego NBP, czyli 2,5 proc. albo niższa;
- Podkreślił, że maj to trudny miesiąc dla ekonomistów liczących inflację, bo pojawiają się nowalijki i truskawki.
Ceny towarów i usług konsumpcyjnych w maju 2025 r. wzrosły o 4,1 proc. w ujęciu rocznym, a w porównaniu z poprzednim miesiącem spadły o 0,2 proc. - podał w piątek w szybkim szacunku Główny Urząd Statystyczny. W kwietniu inflacja wyniosła 4,3 proc. Z danych GUS wynika, że wzrost cen żywności i napojów bezalkoholowych przyspieszył do 5,5 proc. licząc rok do roku z 5,3 proc. w kwietniu, spadek cen paliw pogłębił się do 11,4 proc. (w kwietniu spadały o 8,3 proc.), a ceny nośników energii zwiększyły się o 13,1 proc., czyli w takim samym tempie jak przed miesiącem.
Nie ma problemu inflacji
Dr Marcin Mazurek, główny ekonomista mBanku, nie jest zaskoczony niższym odczytem inflacyjnym. Jak mówił w magazynie 'EKG', od dłuższego czasu mamy tak naprawdę do czynienia z zaskoczeniami w dół, "a inflacja ma taką fajną cechę, że zaskoczenia pojawiają się seriami". - Jak inflacja zaskakuje w górę, to przez jakiś czas to trwa, jak zaskakuje w dół, to przez jakiś czas też to trwa - powiedział w 'EKG' w Radiu TOK FM ekonomista. Wskazał, że obecnie w gospodarce nie ma presji inflacyjnej. - Spokojnie zaryzykowałbym taką tezę - dodał. W jego ocenie inflacja w lipcu może być w okolicach 3 proc. a na koniec roku w okolicach celu inflacyjnego NBP, czyli 2,5 proc. albo niższa.
Posłuchaj podcastu!
Gość Wojciecha Kowalika wskazał na dwa czynnik, które jego zdaniem sprawiły, że inflacja w maju był niższa. Pierwszy to niższe ceny paliw a drugi to inflacja bazowa.
Truskawki koszmarem ekonomistów
Mazurek powiedział, że maj jest specyficznym miesiącem, jeśli chodzi o ceny żywności z tego względu, że zaczynają wchodzić do koszyka inflacyjnego tzw. nowalijki i pojawiają się truskawki. - Co jest tak naprawdę koszmarem każdego ekonomisty liczącego inflację. Bywało tak, że truskawki w sposób nieoczekiwany zmieniały inflację (...), dlatego zaliczyłbym je do pewnego czynnika niepewności - dodał.
Jak tłumaczył, ponieważ truskawek nie ma jeszcze w kwietniu, ich ceny z maja trzeba do czegoś porównać. - GUS stosuje pewną metodę określania punktu odniesienia, ale my tych danych nie znamy, więc trochę zgadujemy punkt odniesienia i zgadujemy też, jak faktycznie te truskawki skoczyły w górę - dodał.
Zaznaczył, że mimo wszystko ceny żywności rosły nieco wolniej niż rok temu. - Dobrą informacją jest to, że narracja, która opiera się, na tym, że znowu jest susza i warunki pogodowe są słabe, w konfrontacji z danymi nie wygląda aż tak źle, bo moglibyśmy się spodziewać jednak wyższych cen żywności, ale jednak te ceny żywności trzymają się w ryzach - dodał.