,
Obserwuj
Polityka

Kolejne wybory w 2027 roku? Niekoniecznie. W grze jest inny scenariusz

3 min. czytania
09.06.2025 06:35
Donald Tusk 11 czerwca przedstawi w Sejmie wniosek o ponowne wotum zaufania dla swojego rządu. To ma być nowe otwarcie. I nowe porządki w koalicji. Na ile możliwy jest scenariusz przyspieszonych wyborów? - Jeśli sondaże będą leciały na łeb na szyję, to będzie: "Gwałtu rety, musimy się ratować", "Ratujmy, co się da" - oceniła w podcaście "Dzieje się" Beata Lubecka z Radia ZET.
|
|
fot. Lukasz Gdak/ EAST NEWS
  • Donald Tusk zapowiedział rozmowy z koalicjantami i głosowanie nad wotum zaufania dla rządu, które zaplanowano na 11 czerwca; 
  • Coraz częściej pojawiają się głosy, że po przegranych przez rządzących wyborach prezydenckich, niewykluczone są też przyspieszone wybory; 
  • Zdaniem dziennikarki Radia TOK FM Karoliny Lewickiej,"wiosna 2027 roku to najpóźniejszy ich termin, ale i w 2026 roku wszystko może się zdarzyć"; 
  • O ile w ocenie Beaty Lubeckiej z Radia ZET, kluczowe mogą się okazać sondaże, o tyle według Wojciecha Szackiego z Polityki Insight "jeżeli wybory miały być przyspieszone, to tylko przez nieuchwalenie budżetu". 

Odpowiedzią premiera na wybory wygrane przez Karola Nawrockiego jest wniosek o wotum zaufania dla rządu. Do tego przyspieszyły rozmowy o rekonstrukcji rządu, ma się pojawić rzecznik prasowy, którego do tej pory nie było. Koalicjanci zaczęli się też często spotykać. Jak mówił w czwartek Szymon Hołownia, chodzi o to, żeby "poukładać koalicję na najbliższe dwa lata", które zostały do wyborów parlamentarnych. 

Karolina Lewicka z TOK FM mówiła w podcaście "Dzieje się" o innym scenariusz - z wcześniejszymi wyborami w roli głównej. Oceniła, że "wiosna 2027 roku to najpóźniejszy ich termin, ale i w 2026 roku wszystko może się zdarzyć". 

- Powiedzmy, że Jarosław Kaczyński decyduje się na przyspieszone wybory. I tak jak Tusk pomógł Kaczyńskiemu w 2007 roku, tak Kaczyński pomaga Tuskowi w 2026 roku. Wtedy poszczególni posłowie myślą sobie tak: "Aha, jeszcze rok chcę posiedzieć, bo nie mam pomysłu na siebie, co będę robił po życiu pozaparlamentarnym". Wtedy nie przychodzą, nie głosują albo głosują przeciwko - powiedziała.

Także Beata Lubecka z Radia Zet uważa, że wcześniejsze wybory to realny scenariusz. Ale jej zdaniem wszystko będzie też zależało od sondaży i tego, jakie poparcie będzie miała tak koalicja rządząca, jak i poszczególne partie. - Jeśli sondaże będą leciały na łeb na szyję, to będzie: "Gwałtu rety, musimy się ratować", "Ratujmy, co się da" - oceniła. Jak dodała, może być też część polityków, która powie: "Dobra, to jeszcze jednak dotrwajmy". 

"Wióry będą leciały"

W ocenie Wojciecha Szackiego z Polityki Insight, jeśli wybory miałyby być przyspieszone, to powód tej decyzji może być inny. Wskazał, że realny scenariusz upadku tego rządu Tuska to  wewnętrzny konflikt, który miałby skutkować np. nieuchwaleniem budżetu państwa na 2026 rok. - Do nieuchwalania budżetu potrzebna jest wolta części posłów obecnej koalicji. Nie wykluczam, że coś takiego się wydarzy - podkreślił, dopowiadając, że może do tego dojść, jeśli nie w tym roku, to w 2026. 

'Cuda nad urną' nie tylko w Krakowie. '90 głosów na Trzaskowskiego położono na kupkę z Nawrockim'

- A już widzę, jak będzie wyglądała dyskusja nad budżetem, który we wrześniu trafi do Sejmu. Po prostu wióry będą leciały - stwierdziła Karolina Lewicka.