"Cuda nad urną" nie tylko w Krakowie. "90 głosów na Trzaskowskiego położono na kupkę z Nawrockim"
- "GW" podała, że w jednej z krakowskich komisji Rafał Trzaskowski otrzymał podejrzanie mało głosów, komisja ta przyznała się do błędu. Sprawa jest wyjaśniana;
- Zastrzeżeń jest więcej;
- Rozmawialiśmy z wyborcami z Lublina, którzy - na podstawie zaświadczeń - głosowali w innych miejscowościach. Ich głosów nie odnotowano w protokole;
- Rozmawialiśmy z panią, która była mężem zaufania w jednej z komisji w Lubelskiem, gdzie 90 głosów na Trzaskowskiego przypisano Nawrockiemu;
- W przypadku podejrzenia błędnego policzenia głosów czy innych wątpliwości nie ma szans na ten moment, by zajrzeć do dokumentów, zaświadczeń czy kart do głosowania. To rola Sądu Najwyższego;
- Czas na złożenie protestów wyborczych jest do 16 czerwca.
Informacje o nietypowych zjawiskach w komisjach wyborczych elektryzują media od czwartkowego popołudnia. Do jednej z takich sytuacji - którą opisała "Gazeta Wyborcza" - doszło w komisji nr 95 w Krakowie. Okazało się, że Rafał Trzaskowski, który miał w pierwszej turze blisko trzykrotnie lepszy wynik niż Karol Nawrocki, w drugiej nie tylko nie powiększył go, ale jeszcze stracił kilkanaście głosów. Tymczasem jego kontrkandydatowi przybyło ich niemal pięciokrotnie. Dziś już wiemy, że komisja popełniła błędy i sama się do nich przyznała. Zamieniła głosy - te oddane na Nawrockiego zapisała na konto Trzaskowskiego. Postępowanie wyjaśniające w tej sprawie prowadzi Okręgowa Komisja Wyborcza w Krakowie. Tyle, że zastrzeżeń jest więcej.
Pani Ewa (imię zmienione) pełniła funkcję męża zaufania w jednej z komisji w podlubelskim Świdniku. Jak mówi, do procesu przeprowadzenia wyborów nie miała zastrzeżeń, ale do liczenia głosów już tak.
- Nie mogłam dokładnie obserwować liczenia głosów, ale widziałam, że coś się nie zgadza. Poprosiłam więc o ponowne przeliczenie. Spotkało się to z nerwowymi zachowaniami po stronie członków komisji, ale przychylono się do mojej prośby. Okazało się, że 90 głosów oddanych na Rafała Trzaskowskiego położono na kupkę z głosami Karola Nawrockiego. Po mojej interwencji liczby poprawiono i w protokole jest już prawidłowo. Ale co by było, gdybym tej interwencji nie podjęła? - zastanawia się moja rozmówczyni.
Gdzie są nasze głosy?
Jan Kępka z Lublina razem z żoną głosował na Mazurach. Mieli przy sobie otrzymane w urzędzie zaświadczenie o prawie do głosowania, na podstawie którego brali udział w wyborach. Gdy sprawdził protokół komisji, w której głosował, jego głosu nie ma. W rubryce "głosujący z zaświadczeniami" jest wpisane "0". - Trudno nam powiedzieć, czy nasze głosy zostały policzone, czy tylko jest jakiś problem w statystyce, ale jest jakaś niezgodność - mówi. I zapowiada złożenie protestu wyborczego w tej sprawie.
Marcin Bujak, który był koordynatorem obserwatorów wyborczych z ramienia Komitetu Obrony Demokracji na Lubelszczyźnie mówi nam, że słyszał o takich sytuacjach również w swoim regionie, np. w okolicach podlubelskiej Łęcznej. - Kobieta, z którą rozmawiałem, była tam na weekend, na działce. Miała zaświadczenie o prawie do głosowania i z nim udała się do lokalu wyborczego. Po czym, jak sprawdziła protokół na stronie PKW, okazało się, że nie było w nim żadnych osób głosujących z zaświadczeniami. Nie wiemy, co się wydarzyło, ale na pewno świadczy to o jakichś nieprawidłowościach - opisuje.
Sztab wyborczy Rafała Trzaskowskiego i jego szefowa - Wioletta Paprocka - zaapelował do wyborców o zgłaszanie wszelkich wątpliwości związanych z II turą wyborów jako protesty wyborcze. Jak zaznaczyła Paprocka, można to zrobić przez specjalnie utworzoną stronę protestwyborczy2025.pl.
Czy można ponownie przeliczyć głosy?
W przypadku podejrzenia błędnego policzenia głosów czy innych wątpliwości nie ma szans na ten moment, by zajrzeć do dokumentów, zaświadczeń czy kart do głosowania. To rola Sądu Najwyższego - Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych, która rozpozna protesty wyborcze. Po ich rozpoznaniu może zdecydować, że w jednej czy drugiej komisji należy przeliczyć głosy albo w inny sposób przyjrzeć się prawidłowości wyborów.
- Wszystkie pakiety z kartami wyborczymi czy zaświadczeniami wyborców - po głosowaniu - zostały spakowane przez urzędników wyborczych. Są opieczętowane plombami wyborczymi i znajdują się w archiwach właściwych miast czy gmin. My - jako organy wyborcze: czy to Krajowe Biuro Wyborcze, czy Okręgowa Komisja Wyborcza - nie mamy do tego dostępu, nie możemy tych pakietów otwierać. To ewentualna decyzja Sądu Najwyższego - tłumaczy w rozmowie z TOK FM Piotr Czajkowski z lubelskiej delegatury Krajowego Biura Wyborczego.
Do kiedy można zgłosić protest wyborczy?
Jak dodaje, czas na złożenie protestów wyborczych jest do 16 czerwca. Muszą one mieć formę pisemną, a nie np. mailową czy przez platformę EPUAP. Protesty wnosi się do Sądu Najwyższego, można je też wysłać pocztą. - Protest musi zawierać dane podmiotu wnoszącego, wniosek o stwierdzenie nieważności wyboru prezydenta oraz uzasadnione zarzuty, które powinniśmy poprzeć jakimiś dowodami - mówi Czajkowski. Szczegóły dotyczące tego, jak dokładnie poradzić sobie ze złożeniem protestu są TUTAJ.