,
Obserwuj
Polityka

Rekonstrukcja rządu. Jakie będą losy Lewicy? "To będzie wspólna decyzja"

3 min. czytania
04.07.2025 10:39
- Jesteśmy zadowoleni z naszych ministrów, wiceministrów. Oni wykonują ciężką robotę - stwierdziła w TOK FM Agnieszka Dziemianowicz-Bąk z Nowej Lewicy, odpowiadając na pytanie o rekonstrukcję rządu.
|
|
fot. Robert Kowalewski / Agencja Wyborcza.pl

 

  • Zbliża się rekonstrukcja rządu. W połowie miesiąca premier ma zaproponować jego nowy kształt;
  • "Jesteśmy zadowoleni z obecności naszych ministrów, wiceministrów" - powiedziała przedstawicielka Nowej Lewicy Agnieszka Dziemianowicz-Bąk;
  • Ministra rodziny, pracy i polityki społecznej w TOK FM broniła też pomysłu skróconego tygodnia pracy.

 

W piątek premier Donald Tusk ma się spotkać z liderami koalicyjnych ugrupowań i przedstawić im propozycje rekonstrukcji rządu. Wcześniej szef rządu oświadczył, że w okolicach 15 lipca zaproponuje kształt rządu po rekonstrukcji.

W kuluarach mówi się o kilku scenariuszach łączenia resortów. - Myślę, że to tylko plotki i że te rozmowy, takie na poważnie, dopiero się rozpoczną - powiedział jeden z polityków koalicji w rozmowie z PAP. Według niego mowa jest m.in. o połączeniu ministerstw edukacji i nauki. Druga wersja, do której bardziej się skłania, mówi o połączeniu resortów nauki i cyfryzacji, co oznaczałoby, że Lewica straci jednego ministra. Ministerstwem nauki kieruje dziś Marcin Kulasek z Lewicy, a cyfryzacji - wicepremier Krzysztof Gawkowski, również z Lewicy.

- Nie wiem, jak dokładnie będzie przebiegała rekonstrukcja. To się okaże, to będzie wspólna decyzja liderów koalicji - mówiła w TOK FM Agnieszka Dziemianowicz-Bąk, ministra rodziny, pracy i polityki społecznej. - Jesteśmy zadowoleni z obecności naszych ministrów, wiceministrów. Oni wykonują ciężką robotę, mają tej roboty efekty - stwierdziła. Przekazała, że Lewica ma swoje koncepcje, "natomiast nie po to, żeby je omawiać publicznie".

Polityczka została zapytana, czy jej zdaniem sprawdził się system, w którym w każdym resorcie, z nielicznymi wyjątkami, są przedstawiciele każdej partii koalicyjnej. - Myślę, że to jest różnie w zależności od ministerstwa. Na przykładzie ministerstwa rodziny, pracy i polityki społecznej muszę powiedzieć, że (...) mamy dobrą współpracę - odparła Dziemianowicz-Bąk. - Czasami są różnice wynikające z programów, ze stanowiska politycznego, ale radzimy sobie z nimi - dodała.

W kuluarach mówi się o kilku scenariuszach łączenia resortów. - Myślę, że to tylko plotki i że te rozmowy, takie na poważnie, dopiero się rozpoczną - powiedział jeden z polityków koalicji w rozmowie z PAP. Według niego mowa jest m.in. o połączeniu ministerstw edukacji i nauki. Druga wersja, do której bardziej się skłania, mówi o połączeniu resortów nauki i cyfryzacji, co oznaczałoby, że Lewica straci jednego ministra. Ministerstwem nauki kieruje dziś Marcin Kulasek z Lewicy, a cyfryzacji - wicepremier Krzysztof Gawkowski, również z Lewicy.

Rusza pilotaż skróconego czasu pracy

Wiceministra mówiła w TOK FM o pomyśle skróconego tygodnia pracy. Od połowy sierpnia przez miesiąc będzie trwał nabór wniosków do pilotażu, który jest dobrowolny. Będą mogły zgłosić się do niego podmioty publiczne i prywatne. Zdaniem części ekspertów, taki eksperyment ma poważne ograniczenia, bo najpewniej zgłoszą się tylko te firmy, które nie mają obaw związanych ze skróceniem czasu pracy.

Gościni Jacka Żakowskiego wyjaśniała, że ministerstwo nie narzuca modelów pracy. - To może być skrócenie o dzień, o godzinę czy dwie dziennie, a w innych przypadkach, tam, gdzie na przykład z powodów technologicznych czy organizacyjnych byłoby to niemożliwe, możemy sięgać po na przykład wydłużenie urlopu wypoczynkowego - mówiła.

Dziemianowicz-Bąk o 'fundamentalnym warunku'

Polityczka zwróciła uwagę, że 'fundamentalnym warunkiem przystąpienia do pilotażu jest zachowanie poziomu wynagrodzeń'. - Skrócenie czasu pracy ma opierać się na zasadzie, że pracujemy krócej, ale za nie mniejsze pieniądze - powiedziała.

Od 1 stycznia przez cały rok wyłonione podmioty będą mogły testować u siebie skrócenie czasu pracy. W pierwszej połowie roku o 10 proc., w drugiej połowie o 20 proc. Wiceministra przekazała, że po tym czasie przez kilka miesięcy będą analizowane rezultaty skróconego czasu pracy. - Przed końcem kadencji rządu na pewno zaproponujemy dalszą mapę. Nie odpowiem dziś, czy to będzie czterodniowy, czy 35-godzinny tydzień pracy, czy jakaś inna forma. Czy to będzie jedna ustawa, czy szereg zmian legislacyjnych - zaznaczyła.

Agnieszka Dziemianowicz-Bąk stwierdziła, że skrócenie czasu pracy to "ważny, duży krok cywilizacyjny". - To nie jest kwestia polityczna. To kwestia przyszłości zarówno demograficznej, technologicznej, organizacji pracy i ludzkiej potrzeby, żeby mieć czas na życie, założenie rodziny, rozwijanie swoich pasji - mówiła. - Dlatego bardzo bym chciała, żebyśmy wykonali ten krok wspólnie, w zgodzie, w porozumieniu z pracodawcami, pracownikami, związkami zawodowymi, a nie w atmosferze konfliktu - oświadczyła.