Mniej pracy, zarobki te same. Rząd rusza z pilotażem. W tych miejscach już pracują krócej
Pilotaż skróconego czasu pracy. Na co mogą liczyć pracodawcy?
"To będzie (...) pierwszy na tak szeroką skalę pilotaż w Polsce" - zapowiedziała ministra rodziny i polityki społecznej Agnieszka Dziemianowicz-Bąk w związku z ogłoszonymi 28 kwietnia przygotowaniami do programu pilotażowego skróconego czasu pracy. W pilotażu będą mogły wziąć udział firmy, samorządy, fundacje, stowarzyszenia i związki zawodowe.
Pilotaż zakłada skrócenie czasu pracy o 20 proc. rocznie bez obniżki wynagrodzeń. Możliwe formy to m.in. sześciogodzinny dzień pracy, trzydniowy weekend lub dodatkowe dni urlopu. Szczegółowe zasady i warunki pilotażu, mają zostać ogłoszone przez resort do 30 czerwca 2025 r., a sam program potrwa 15–18 miesięcy. Budżet programu wynosi 10 mln zł na pierwszy rok.
"Chcemy, by była to dobrowolna i oddolna inicjatywa, w której to pracodawcy wraz z pracownikami wydeptują ścieżki, które my później utwardzimy" - dodała Dziemianowicz-Bąk. Pracodawcy mogą liczyć na wsparcie do 1 mln zł na wdrożenie zmian, doradztwo i narzędzia cyfrowe.
Wiceminister Sebastian Gajewski zapowiedział przedstawienie projektów legislacyjnych do końca obecnej kadencji Sejmu, czyli do listopada 2027 r. "Zmiany powinny być wprowadzane etapowo i być szyte na miarę" - zaznaczył.
Czeka nas dodatkowy dzień wolny od pracy? Decyzja będzie należeć do Nawrockiego
Tu już pracuje się krócej. "Nie jest istotne to, jak długo, ale jak szybko"
Zanim MRiPS ogłosiło swoje plany dotyczące skrócenia czasu pracy, szlaki przetarło kilka miejskich urzędów oraz jedna firma z sektora prywatnego. Jako pierwszy zrobił to prezydent Leszna (woj. wielkopolskie) Grzegorz Rusiecki.
Od 1 lipca ub.r. tamtejsi urzędnicy pracują 35 zamiast 40 godzin tygodniowo, przy zachowaniu dotychczasowej wysokości wynagrodzenia, a także wymiaru urlopu wypoczynkowego. - Z punktu widzenia obsługi klienta urzędu miasta nie jest istotne to, jak długo pracuje urzędnik, ale jak szybko załatwiane są jego sprawy - wyjaśniał w TOK FM Rusiecki.
W tym samym czasie skrócony czas pracy w ratuszu wprowadziły władze Włocławka (woj. kujawsko-pomorskie), gdzie - tak samo jak w Lesznie - pracuje się 35-godziny tygodniowo. Choć godziny pracy Urzędu Miasta nie zostały zmienione, urzędnicy pracują krócej - po siedem godzin dziennie.
Prezydent Włocławka Krzysztof Kukucki w sierpniu 2024 roku w TOK FM tłumaczył swoją decyzję zamiarem "poprawienia balansu pomiędzy życiem zawodowym a prywatnym". - Jako naród mamy chęć do nadganiania zaległości i pracy. I tak przez te 30 lat tylko patrzyliśmy, żeby pracować jeszcze więcej i więcej. Efekt jest taki, że jesteśmy jednym z najbardziej zapracowanych narodów w Europie - wskazał samorządowiec.
Najkrócej - bo od marca tego roku - z krótszego czasu pracy korzystają pracownicy urzędu w Świebodzicach na Dolnym Śląsku. Program pilotażowy dobiegnie tam końca we wrześniu - potem zostanie podjęta decyzja o jego dalszym funkcjonowaniu.
W gronie pracodawców, którzy już wdrożyli skrócony czas pracy jest również jedna firma z sektora prywatnego - Herbapol w Poznaniu. W styczniu 2024 roku ruszył tam pilotaż 4-dniowego tygodnia pracy, początkowo gwarantując pracownikom jeden wolny piątek w miesiącu. W drugim kwartale 2024 roku liczba wolnych piątków wzrosła do dwóch miesięcznie. Zgodnie z pierwotnym planem, od lipca miały być trzy wolne piątki w miesiącu, a od października 2024 roku - wszystkie piątki wolne od pracy, co oznaczałoby pełny 4-dniowy tydzień pracy i 32 godziny pracy tygodniowo.
W praktyce, ze względów organizacyjnych, firma na razie utrzymała kompromisowe rozwiązanie - dwa wolne piątki w miesiącu. Pilotaż ten nie zmienił zapisów w umowach o pracę, ale firma deklaruje, że zamierza kontynuować i rozwijać ten model w przyszłości.
Posłuchaj: