PSL będzie głosował razem z PiS? "Nie byłby to koniec świata"
Członkowie rządu i politycy koalicji rządzącej "jak litanię" powtarzają, że rząd jest Donalda Tuska i to on podejmuje decyzje. - Jakby to był system ultraprezydencki, a warto przypomnieć, że premier tylko organizuje prace rady ministrów. Nie ma innych kompetencji, to nie jest system kanclerski - zauważył w "Poranku TOK FM" Jacek Żakowski.
- Teksty jak 'Tusku, czy dasz radę?' raczej w swoim przekazie ogólnym skłaniają do tego, żeby popychać premiera w stronę autorytarnego wodza narodu - ocenił prof. Maciej Kisilowski, profesor prawa i zarządzania publicznego na Uniwersytecie Środkowoeuropejskim w Wiedniu.
Jak dodał, Tusk powinien być raczej organizatorem koalicji, z której każda część mówi nieco inaczej do swoich wyborców, a nawet spiera się między sobą. - Na tym polega demokracja, że się spieramy. Tę koalicję połączyła obrona demokracji, a nie jedna platforma programowa - zaznaczył.
- Różnice próbujemy odczytywać jako słabość, a różnice właśnie trzeba akcentować i podkreślać. Platforma nie powinna się starać upodobnić do PiS-u, bo nie przekona wyborców prawicowych, że jest prawicowa. Nikt nie uwierzy, że Tusk jest przeciwnikiem migracji czy różnorodności w społeczeństwie, bo wiadomo, że to nie są liberalne idee. Ale już PSL może mieć bardziej konserwatywne do tego podejście - dodał gość "Poranka TOK FM".
Ludowcy mogą choćby przekonywać, że rolnicy potrzebują migrantów, bo brakuje rąk do pracy. - Nie byłby to koniec świata, żeby w jakichś sprawach związanych na przykład z migracją PSL zagłosował z Prawem i Sprawiedliwością, z Konfederacją. Ale wyobrażam sobie, że gdyby tak się stało, to "Gazeta Wyborcza" by napisała, że to już koniec świata - ocenił prof.Kisilowski.