Bodnar napisał list do Hołowni. "Dosyć zadziwiające pismo. Niekonkluzywne"
- Minister sprawiedliwości napisał do marszałka Sejmu list, w którym informował o "nieprawidłowościach i wątpliwościach prawnych" dotyczących stwierdzenia ważności wyborów;
- Zdaniem Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz, list budzi zdziwienie, bo marszałek Sejmu wie o nieprawidłowościach;
- Ministra dodała jednak, że Nawrocki został wybrany przez większość Polaków i "innej drogi nie ma";
- Pełczyńska-Nałęcz nie będzie jednak na jego zaprzysiężeniu, bo ma wtedy zaplanowany urlop.
Minister sprawiedliwości - prokurator generalny Adam Bodnar skierował w czwartek list do marszałka Sejmu Szymona Hołowni w sprawie wyborów prezydenckich. Poinformował w nim o "nieprawidłowościach i wątpliwościach prawnych, które wystąpiły w procedurze rozpoznania protestów wyborczych i stwierdzenia ważności wyborów prezydenckich".
- Dosyć zadziwiające pismo dlatego, że konstatuje pewne nieprawidłowości, co do których prokuratura podejmuje i musi podejmować działania skuteczne - komentowała w "Poranku TOK FM" Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz.
- Natomiast informowanie o tym marszałka… to pismo jest niekonkluzywne. Budzi zdziwienie, przecież marszałek liczy na rolę prokuratury - mówiła ministra funduszy i polityki regionalnej oraz zastępczyni Hołowni w Polsce 2050. Jak przypomniała, wszystkie dotyczące wyborów dokumenty, w tym decyzje Sądu Najwyższego, zostały opublikowane przez premiera zgodnie z obowiązującym prawem. - Przy całej świadomości, że Sąd Najwyższy został zdemolowany przez PiS, innej drogi nie ma. Wszyscy idą w kierunku zaprzysiężenia tego, którego zdecydowanie większość Polaków wybrała. Nawet jeżeli to nie jest nasz wybór. Nie jest to mój wybór na pewno - zaznaczyła w rozmowie z Dominiką Wielowieyską.
Urlop w "króciutkim momencie"
6 sierpnia odbędzie się zaprzysiężenie Karola Nawrockiego. Okazuje się, że w uroczystości nie weźmie udziału min. Pełczyńska-Nałęcz. - Ja bym się pojawiła, ale tak się składa, że mam z dawna planowany w tym akurat momencie urlop. Ale gdyby to nie był urlop z dawna zaplanowany, to bym się pojawiła - zapewniła.
Ten pomysł Tuska się nie udał? 'To była polityczna improwizacja'
- Nie jestem parlamentarzystą i swój urlop zaplanowałam patrząc przede wszystkim na KPO i na to, kiedy musimy przygotować rewizję, musimy złożyć wnioski o płatność - dodała gościni TOK FM, podkreślając, że to "króciutki moment, kiedy rzeczy będą już podprowadzone". - Mogę się udać na planowany urlop i wrócić. W drugiej połowie sierpnia bardzo ważne rzeczy będą się działy z KPO. Ja po prostu muszę być i tego wszystkiego dopilnować - wyjaśniła.