Manowska napisała list do Hołowni. Ostro zaatakowała ministra sprawiedliwości. "Nieprawdą jest insynuowanie"
Sąd Najwyższy w poniedziałek poinformowano o liście, który I prezes Małgorzata Manowska wystosowała do marszałka Sejmu Szymona Hołowni. W liście tym - jak przekazano - "wykazuje nieprawdziwość twierdzeń Prokuratora Generalnego, jakie ten zawarł w swoim liście do marszałka Sejmu z 17 lipca br. formułując w nim 12 zarzutów względem procesu walidacji wyboru Prezydenta RP".
"Brak jest jakichkolwiek podstaw faktycznych lub prawnych dla twierdzeń Prokuratora Generalnego o rzekomych nieprawidłowościach związanych z procesem rozpoznawania protestów wyborczych oraz stwierdzania ważności wyboru Prezydenta RP. W piśmie Prokuratora Generalnego z 17 lipca 2025 r. podano informacje nieprawdziwe oraz sformułowano oceny niemające oparcia w powszechnie obowiązujących przepisach prawa" - podkreśliła Manowska w liście do Hołowni.
List I prezes SN do marszałka Sejmu jest reakcją na zeszłotygodniowe pismo Bodnara do Hołowni. "Ze względu na wagę wyborów prezydenckich i konstytucyjne prawo do protestu wyborczego, zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami, poinformowałem dziś Marszałka Sejmu RP o wszystkich nieprawidłowościach i wątpliwościach prawnych, które wystąpiły w procedurze rozpoznania protestów wyborczych i stwierdzenia ważności wyborów prezydenckich" - informował w czwartek Bodnar.
Manowska szykuje ofensywę. 'Zamierzam wysłać listy otwarte'
Marszałek Hołownia na 6 sierpnia zwołał posiedzenie Zgromadzenia Narodowego, na którym przysięgę ma złożyć nowo wybrany na prezydenta Karol Nawrocki. Bodnar w swoim liście zaznaczył zaś, że jest świadomy, iż marszałek Sejmu, kierując się "zapewne zasadą domniemania ważności wyborów", ogłosił zwołanie Zgromadzenia Narodowego, ale - według PG - "ze względu na wagę wyborów prezydenckich" marszałek "powinien być świadomy wszystkich nieprawidłowości (...) związanych z procedurą orzekania o ważności wyborów, oraz sposobem, w jaki to zostało dokonane".
List Adama Bodnara
Bodnar wymienił w liście 12 punktów dotyczących "nieprawidłowości i wątpliwości prawne", mających według niego miejsce w trakcie procesu uznawania ważności wyborów prezydenckich przez Izbę Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych Sądu Najwyższego.
Bodnar wskazywał m.in. na to, że Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych SN w świetle Konstytucji RP i prawa Unii Europejskiej "nie może być uznana za sąd" oraz że "starania podejmowane przez Prokuratora Generalnego, mające na celu, w obliczu powyższych faktów, wyłączenie sędziów tej Izby od orzekania, nie zostały w żaden sposób uwzględnione". Zauważył ponadto, że Izba ta podjęła uchwałę w sprawie ważności wyboru prezydenta w sytuacji, kiedy - jak napisał - nie zostały rozpoznane wszystkie protesty wyborcze.
"Nieprawdą jest gołosłowne insynuowanie przez PG, jakoby podjęcie uchwały w przedmiocie ważności wyboru Prezydenta RP przez Izbę Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych SN stanowiło jakąkolwiek nieprawidłowość" - oświadczyła w swoim liście Małgorzata Manowska.
Lech Wałęsa dosadnie o zaprzysiężeniu Nawrockiego. 'Gorszące widowisko'
Manowska zapewniła, że w swoim piśmie Adam Bodnar nie wskazał żadnej sprawy zainicjowanej protestem wyborczym, w której SN nie wydałby postanowienia. "Wszystkie wnioski PG o wyłączenie sędziów w sprawach zainicjowanych protestami wyborczymi zostały przeanalizowane i decyzją procesową pozostawione zostały bez rozpoznania" - wskazała i krytycznie odniosła się do pozostałych wątków z listu ministra sprawiedliwości-prokuratora generalnego.
Jeszcze w piątek Kancelaria Sejmu informowała PAP, że marszałek Hołownia odniesie się do listu Adama Bodnara przy okazji najbliższego posiedzenia Izby zaplanowanego w tym tygodniu - od wtorku do piątku.
Posłuchaj podcastu!