Nawrocki w pierwszym orędziu dzielił, a nie łączył. "To nie będą żarty"
- Maciej Głogowski zauważył, że Karol Nawrocki orędziu zachował pozory zwracania się do tych, którzy na niego nie głosowali;
- W rzeczywistości, zdaniem naczelnego TOK FM, wyborcy ci "nie mieszczą się w światopoglądzie prezydenta";
- Według prof. Anny Wojciuk orędzie było "mocno budujące ramę, która na Polskę i polskość patrzy z perspektywy prawicy";
- Andrzej Bobiński stwierdził, że zarówno przemówienie, jak i prezydentura Nawrockiego będą "wychylone w prawo".
Karol Nawrocki w swoim pierwszym prezydenckim orędziu stwierdził m.in., że obecnie w Polsce nie ma praworządności, a artykuł konstytucji, mówiący o działaniu organów państwowych w granicach prawa, jest regularnie łamany. Stwierdził też: "Będę głosem Polaków, którzy chcą Polski normalnej, przywiązanej do swoich wartości".
- Niektórzy mogli dopiero teraz zdać sobie sprawę, że to nie będą żarty - mówił w specjalnym programie TOK FM Maciej Głogowski. - To będzie prezydentura na poważnie, która tylko w słowach, i to kilku, ma być jednocząca, a tak naprawdę będzie to absolutnie prezydentura podziału i swojego obozu politycznego, pod którą trudno będzie się znaleźć tym, którzy na prezydenta nie głosowali - dodał.
Redaktor naczelny TOK FM zaznaczył, że Nawrocki w tej sprawie "zachował pozory". - Mówił, że będzie prezydentem także tych, którzy do wyborów poszli, ale na niego głosu nie oddali. Ale te pozostałe dziesięć milionów, które swoje sympatie polityczne pokładają w obecnie rządzących, właściwie nie mieszczą się w światopoglądzie prezydenta - podkreślił.
"Niewiele uśmiechów do drugiej strony"
- W tym przemówieniu mogłoby być dużo więcej wątków, które łączą nas ponad podziałami. Mogłoby być wyeksponowanie tego, co jest wspólne - zgodziła się prof. Anna Wojciuk z Uniwersytetu Warszawskiego. Wedle jej obliczeń, w całym wystąpieniu Nawrocki odniósł się do tego trzykrotnie.
- Często w inauguracyjnych przemówieniach jest nawiązanie do historii państwowości. Tego, że jesteśmy wspólnotą polityczną. Tych wątków było niesłychanie mało, jak na lekarstwo - oceniła politolożka.
Zdaniem gościni Głogowskiego orędzie prezydenta było "mocno budujące ramę, która na Polskę i polskość patrzy z perspektywy prawicy". - Niewiele było nawet uśmiechów do drugiej strony, na co na początku prezydentury można sobie pozwolić. Na przemówienie, które ma element szczodrości wobec drugiej strony. Tu nie było tego typu gestów - dodała.
- To było przemówienie zdecydowanie wychylone w prawo. I to będzie prezydentura wychylona w prawo - skwitował Andrzej Bobiński, prezes Polityki Insight.