Tusk dopuścił się mobbingu? "Słyszałem odpowiedź pani minister"
Donald Tusk dopuścił się mobbingu?
Wymiana uprzejmości czy mobbing? Internet zapłonął po tym, jak tuż przed posiedzeniem Rady Ministrów premier Donald Tusk zwrócił się do minister Funduszy i Polityki Regionalnej Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz słowami: wszystkie kamery skierowane są na panią minister. Gratuluje popularności, czuję się lekko zazdrosny.
W mediach społecznościowych niemal natychmiast pojawiły się oskarżenia, że wypowiedź premiera była mocno nietrafiona i miała znamiona mobbingu. Wpisy atakujące Tuska pojawiły się przede wszystkim ze strony polityków i działaczy Prawa i Sprawiedliwości i Konfederacji.
- "Jeszcze wczoraj zdaje się, Donald Tusk publicznie upokorzył minister Katarzynę Pełczyńską-Nałęcz. Jak widać, karma szybko do niego wróciła" - napisał na platformie X Janusz Korwin-Mikke.
Była posłanka i wiceministra Rozwoju i Technologii Olga Semeniuk-Patkowska napisała na platformie X, że "jest ciekawa, czy poza kamerami premier Tusk pokazuje swoim współpracownikom, czym jest prawdziwy mobbing".
Sam Tusk zapytany o to zdarzenie na konferencji prasowej, potwierdził, że taka sytuacja miała miejsce, ale jasno zaznaczył, że o żadnym mobbingu mowy być nie może. - Kochani, jeżeli to jest mobbing, to wyście w życiu mobbingu nie widzieli - powiedział dziennikarzom premier. Głos w tej sprawie zabrała też sama zainteresowana, która jasno dawała do zrozumienia, że nie odebrała tej sytuacji jako mobbingu.
Mobbing czy żart? "Słowo za słowo"
O sytuację z premierem i minister Funduszy i Polityki Regionalnej pytany był w TOK FM senator KO Grzegorz Schetyna. Jego zdaniem, cała ta sytuacja została mocno naciągnięta przez polityków i działaczy prawej strony politycznej.
- Ja słyszałem też odpowiedź pani minister Pełczyńskiej-Nałęcz. Ona zaraz potem mówiła: nie, nie, wszystkie światła na pana premiera, więc tutaj padło tak naprawdę słowo za słowo - powiedział w "Wywiadzie Politycznym" Grzegorz Schetyna.
Posłuchaj:
Pytany przez prowadzącego audycję Macieja Kluczkę, czy ta sytuacja jednak nie pokazuje, że na linii premier-ministra iskrzy, Schetyna odparł, że wyczuwalne napięcie jest zrozumiałe, bo jest związane z aferą wokół wypłaty pieniędzy z KPO dla przedsiębiorców z branży hotelarsko-gastronomicznej.
Pełczyńska-Nałęcz w TOK FM o dymisji. 'Odbyłam jedną rozmowę telefoniczną'
Gość TOK FM podkreślił, że "sytuacja jest problematyczna, dlatego całą procedurę i sposób przyznawania dotacji trzeba dobrze wyjaśnić. Na twardo trzeba weryfikować cały ten program i jeśli jakieś decyzje zostały podjęte błędnie, to trzeba się będzie z nich wycofać".
- Tu będzie twarda rozmowa. Ta sprawa jest na tyle poważana, że tu nie będzie sentymentu. I nie można tu z przymrużeniem oka mówić o relacjach bezpośrednich czy o układzie koalicyjnym. To trzeba po prostu wyjaśnić, to jest sprawa racji stanu tej koalicji i nas wszystkich. I to jest dzisiaj najważniejsze. My musimy dać pełną informację publiczną co do całej tak zwanej afery KPO i po prostu będziemy to wyjaśniać i to jest dziś najważniejsze - podsumował Schetyna.